Ukrzyżowanie Dzieciątka Jezus

Bóg stał się dzieckiem

W maju 1998 r. zorganizowano na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie wystawę ukazującą chrześcijaństwo widziane oczyma dzieci. Wśród prac małych artystów, które wzbudziły największe zainteresowanie, był rysunek pt. "Ukrzyżowanie Dzieciątka Jezus". Zwykle Boże Narodzenie kojarzy się nam z radością z przyjścia do nas Syna Bożego. Tymczasem Wcielenie Jezusa Chrystusa to początek Jego drogi krzyżowej, to w pewnym sensie pierwsza stacja męki Pańskiej. Z miłości do człowieka Bóg stał się dzieckiem. Dzieckiem, dla którego nie było miejsca na tej ziemi. Dzieckiem, które urodziło się w ubogiej stajni i które Herod chciał zabić. W Święta, w czasie których śpiewamy kolędę: "Podnieś rękę, Boże Dziecię", warto zastanowić się nad naszą postawą wobec dzieci oraz nad ich losem.

Taka refleksja jest obecnie bardzo potrzebna. Żyjemy bowiem w czasach, w których wielu dorosłych odnosi się do dzieci w sposób ambiwalentny, naiwny a nawet cyniczny. Z jednej strony w wielu środowiskach panuje moda na mówienie o prawach dzieci, na tworzenie nowych fundacji oraz instytucji, które działają na rzecz dzieci. Powoływanie rzeczników praw dziecka stało się wręcz nakazem "politycznej poprawności". Równie modne jest lansowanie "pro dziecięcych" mitów, które sugerują, że dzieci są z natury dobre, a więc nie zranione grzechem pierworodnym, że ich rozwój jest spontaniczny, że mogą rozwijać się bez Boga, bez zasad moralnych, bez dyscypliny, bez pracy nad sobą, że wychowawcy powinni zawsze respektować subiektywne przekonania i odczucia wychowanka oraz że wychowanie powinno odbywać się bez stresów.

Z drugiej strony te same środowiska, które idealizują dzieciństwo i które wiele mówią o prawach młodego pokolenia, nie przyznają dzieciom najważniejszych praw: prawa do życia, prawa do rozwoju w kochającej się i trwałej rodzinie, prawa do zrozumienia siebie i świata, prawa do wrażliwości moralnej i do szlachetności, bez której nie ma pokoju sumienia. Wielu dorosłych w sposób okrutny i nielegalny bogaci się kosztem dzieci. Odnosi się to zwłaszcza do ludzi związanych z produkcją i sprzedażą alkoholu, narkotyków, antykoncepcji i pornografii. Całe gałęzie przemysłu i usług bazują na nieszczęściu oraz słabościach dzieci i młodzieży. Większość środków przekazu, a zwłaszcza wydawnictw młodzieżowych, wyrządza młodym krzywdę, promując nadkoncentrację na cielesności i emocjonalności oraz szerząc rozrywkowe podejście do życia, do miłości i seksualności. Do grona nieprzyjaciół dzieci włączyła się większość parlamentarzystów poprzedniej kadencji, legalizując produkcję materiałów pornograficznych z udziałem piętnastolatków. Dzieci stały się w naszej cywilizacji ofiarami naiwnej miłości lub żądzy zysku ze strony niektórych dorosłych i całych grup społecznych. Doprowadziło to do dramatycznego kryzysu wśród dzieci i młodzieży: lawinowo rośnie wśród nieletnich liczba samobójstw, uzależnień, przestępczości, zaburzeń psychicznych, zranień duchowych, poczucia krzywdy. Za każdym z tych zjawisk kryje się wielkie cierpienie fizyczne, psychiczne, duchowe i moralne najmłodszych mieszkańców naszej planety.

Jeśli chcemy być prawdziwymi przyjaciółmi dla dzieci - na wzór Jezusa - to musimy rozmieć je w sposób realistyczny i dojrzale pokochać. Musimy rozumieć, że dzieci potrzebują naszej obecności, naszego doświadczenia i twardych wymagań, że potrzebują odpowiedzialnej pomocy wychowawczej, słów i czynów miłości, które są dostosowane do ich sytuacji i postawy. Potrzebują wychowawców, którzy wprowadzą młodych w świat faktów i w więzi miłości, a ochronią od życia w świecie trujących fikcji i doraźnej jedynie przyjemności.

W książce "Ziemia, planeta ludzi", A. De Saint-Exupery wspomina spotkanie w nocnym pociągu z grupą polskich górników, którzy w 1937 r. utracili pracę w kopalniach i z całymi rodzinami zostali wydaleni z Francji. Wszyscy spali bezwładnie na podłodze wagonów trzeciej klasy. Byli potwornie zmęczeni, smutni, zdeformowani fizycznie. "Pomyślałem: ta nędza, ten brud, ta brzydota - nie one są problemem. Ten mężczyzna i ta kobieta poznali się kiedyś, mężczyzna uśmiechał się na pewno do kobiety, na pewno przyniósł jej kwiaty po pracy. Nieśmiały i niezręczny, bał się może, że zostanie odtrącony. A kobieta przez wrodzoną kokieterię, kobieta pewna swego wdzięku, z upodobaniem podniecała może jego niepokój. I tamten, który dziś jest już tylko maszyną do kopania czy wiercenia, przeżywał rozkoszną udrękę. Niepojęte, jak mogli stać się tymi bryłami gliny." I wtedy Exupery dostrzegł ich śpiące dziecko. "Cóż to była za twarzyczka! Z tej pary narodził się ten jakby złocisty owoc. Z tych ciężkich łachmanów zrodziło się arcydzieło piękna i wdzięku. Pochyliłem się nad gładkim czołem, delikatnym zarysem ust i powiedziałem do siebie: oto muzyka, dziecięcy Mozart, piękna zapowiedź życia. Mali książęta z bajki nie mogli być inni: otoczony opieką i staraniem, kształcony, wychowany, kim mógłby zostać! Kiedy drogą skrzyżowań uzyskuje się nowy gatunek róży, wszyscy ogrodnicy są poruszeni. Izoluje się tę różę, pielęgnuje, otacza dbałością. Ale nie ma ogrodnika dla ludzi. Mały Mozart trafi pod walce maszyny. Największe swoje wzruszenie będzie czerpał z banalnej muzyczki w zaduchu tancbudy. W każdym z tych ludzi, w jakimś stopniu, został Mozart zamordowany. Tylko Duch, jeśli tchnie na glinę, może stworzyć Człowieka."

Jakże aktualna jest ta refleksja Exuperego z przed pięćdziesięciu laty. Jakże wielu dzieciom w naszej Ojczyźnie - z winy nas, dorosłych - grozi znowu nie tylko ubóstwo materialne ale także to najbardziej bolesne: ubóstwo duchowe. Jakże wielu dzieciom grozi, że - z winy nas, dorosłych - zadowolą się zaduchem trzeciorzędnej dyskoteki albo czwartorzędną ideologią łatwego szczęścia. Jakże wiele dzieci jest głodnych miłości, czułości, poczucia bezpieczeństwa. W jaki sposób możemy im pomóc? Przede wszystkim pomóżmy dzieciom przychodzić do Chrystusa, najlepszego przyjaciela i wychowawcy. On okazywał szczególną troskę o ich los. One miały zawsze dostęp do Niego. Także wtedy, gdy był bardzo zmęczony (warto, by o tym pamiętali rodzice, którzy zmęczeniem usprawiedliwiają brak czasu dla swoich dzieci!). Jezus utożsamia się z dziećmi i będzie nas sądził z naszej postawy wobec najmniejszych. Nie pozwólmy, by dzieci w naszych rodzinach, parafiach, szkołach okaleczały swoje pragnienia, by rezygnowały z aspiracji do życia w miłości, świętości i radości, którą przynosi Chrystus. Nie dopuśćmy, by w kolejnych dzieciach Dzieciątko Jezus zostało ukrzyżowane.