Profilaktyka uzależnień: podstawy i aplikacje

CZĘŚĆ I: PODSTAWY

1. Uzależnienia: próba definicji

Znalezienie skutecznych metod profilaktyki uzależnień a także skutecznych metod terapii i rozwiązywania problemów alkoholowych wymaga precyzyjnego zrozumienia PRZYCZYN sięgania po alkohol w wieku rozwojowym oraz nadużywania alkoholu przez ludzi dorosłych. Skuteczne zapobieganie i leczenie jest bowiem możliwe tylko wówczas, gdy nie ograniczamy się do eliminowania SKUTKÓW sięgania po substancje uzależniające, lecz gdy likwidujemy PRZYCZYNY takich zachowań. Spróbujmy najpierw określić podstawowe pojęcia związane z uzależnieniami. Należą do nich następujące terminy: substancje uzależniające, uzależnienie, mechanizmy uzależnienia.

SUBSTANCJE UZALEŻNIAJĄCE to te wszystkie substancje chemiczne, których działanie zmienia sposoby myślenia oraz stany emocjonalne człowieka. Substancje tego typu wprowadzają zatem w świat złudzeń i są formą ucieczki od rzeczywistości. Ponadto nie tylko zakłócają one procesy myślenia i modyfikują stany emocjonalne ale także powodują syndrom uzależnienia. Oznacza to, że człowiek uzależniony to człowiek żyjący w świecie iluzji i jednocześnie człowiek uzależniony od substancji, które go w ten świat iluzji wprowadzają.

Podstawową grupą substancji uzależniających są narkotyki. Narkotykiem w sensie szerokim mogą być także takie substancje, które nie są w powszechnej świadomości polskiego społeczeństwa zaliczane do tej grupy, jak np. alkohol, nikotyna, leki psychotropowe czy środki uśmierzające ból. Wprawdzie tego typu substancje nie są ze swej natury narkotykami, to jednak można się nimi POSŁUGIWAĆ NA SPOSÓB NARKOTYKU. Jeśli np. ktoś sięga po napoje alkoholowe w tak symbolicznych ilościach, że nie powodują one u niego zmian w myśleniu i w stanach emocjonalnych, to nie posługuje się on alkoholem w funkcji narkotyku. Jeśli jednak sięga on po alkohol po to, by o czymś zapomnieć, by złagodzić bolesne stany emocjonalne lub by poczuć się lepiej, to taki człowiek posługuje się alkoholem w funkcji narkotyku.

UZALEŻNIENIE to sytuacja zależności psychicznej od określonej substancji narkotycznej lub od całej grupy tego typu substancji. Alkohol i inne substancje chemiczne, które modyfikują procesy myślenia i stany emocjonalne, różnią się od klasycznych narkotyków jedynie tym, że dłużej trwa proces uzależniania się, podczas gdy w przypadku narkotyków klasycznych można się uzależnić już po jednorazowym kontakcie z nimi. Ponadto klasyczne narkotyki (naturalne i syntetyczne) są ZAWSZE zażywane w ich funkcji narkotycznej, podczas gdy można posługiwać się np. alkoholem czy lekami uśmierzającymi w sposób nie narkotyczny.

Uzależnienie od określonej substancji czy grupy substancji chemicznych prowadzi do powstania MECHANIZMÓW UZALEŻNIENIA. Podstawowe mechanizmy to: system nałogowego regulowania uczuć za pomocą określonych substancji chemicznych, system iluzji i zaprzeczeń oraz ekstremalne skoki w sposobie przeżywania samego siebie. System nałogowego regulowania uczuć oznacza, że dany człowiek nie dąży już do poprawy nastroju poprzez określony sposób postępowania czy poprzez dokonywanie zmian w swojej sytuacji życiowej lecz poprzez sięganie po określoną substancję chemiczną. System iluzji i zaprzeczeń oznacza, że człowiek uzależniony oszukuje sam siebie, łudząc się, iż nie jest uzależniony i zaprzeczając najbardziej nawet bolesnym konsekwencjom sięgania po daną substancję uzależniającą. Ekstremalne skoki w przeżywaniu siebie oznaczają, że człowiek uzależniony - w przeciwieństwie do człowieka zdrowego psychicznie - nie ma relatywnie stałego obrazu samego siebie, czyli sposobu myślenia o sobie i przeżywania siebie. Gdy znajduje się pod wpływem substancji uzależniającej, wtedy myśli o sobie i przeżywa siebie pozytywnie. Kiedy odzyskuje trzeźwość, wtedy myśli o sobie w sposób skrajnie negatywny i przeżywa bardzo bolesne stany emocjonalne, np. lęk, rozpacz, rozgoryczenie, wstyd. Jedynym ratunkiem wydaje mu się w takiej sytuacji ponowne sięgnięcie po substancję uzależniającą. Powyższe mechanizmy sprawiają, że uzależnienia typu alkoholizmu czy narkomanii, są chorobą chroniczną i śmiertelną. Oznacza to, że nie jest możliwe samoczynne cofnięcie się takiej choroby i że nie leczona prowadzi ona do śmierci.

2. Prawidłowa diagnoza przyczyn uzależnień jako warunek skutecznej profilaktyki i terapii

Na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci można zaobserwować bardzo symptomatyczne zmiany w patrzeniu na PRZYCZYNY uzależnień. Jeszcze nie tak dawno uważano, że sięganie po substancje uzależniające wynika ze złej woli i deprawacji albo z braku informacji na temat szkodliwości takich zachowań. Było to więc MORALIZATORSKIE patrzenie na to zjawisko. Przy takim założeniu terapia i profilaktyka uzależnień polegały na napiętnowaniu, na straszeniu bolesnymi konsekwencjami a także na odwoływaniu się do dobrej woli i sumienia danej osoby.

Okazało się, że sprawa jest bardziej złożona i że sama dobra wola nie wystarczy, bo w grę wchodzi tu jakaś dziwna siła i atrakcyjność substancji uzależniających. Źródła tej siły zaczęto szukać w sferze organicznej. Pojawiło się w ten sposób BIOLOGIZUJĄCE patrzenie na uzależniania, czyli traktowanie tego zjawiska jako wyniku predyspozycji a nawet determinizmów organicznych, dziedziczonych genetycznie. Także ta interpretacja okazała się zupełnie niewystarczająca, gdyż nawet jeśli istniałyby tego typu skłonności biologiczne, to mogą one jedynie przyspieszyć proces uzależnienia ale NIE TŁUMACZĄ, DLACZEGO TEN PROCES SIĘ W OGÓLE ZACZYNA, CZYLI DLACZEGO DANA OSOBA SIĘGA PO SUBSTANCJE UZALEŻNIAJĄCE !

Aby to zrozumieć, trzeba było zajrzeć głębiej w tajemnicę człowieka. W ten sposób dotarliśmy do PSYCHOLOGIZUJĄCEGO modelu uzależnień. Model ten opiera się na trafnym i ważnym stwierdzeniu, że niezwykła wręcz atrakcyjność narkotyków czy alkoholu dla pewnych osób, nie wynika z atrakcyjności biologicznej takich substancji (są one zawsze szkodliwe dla organizmu) lecz z ich atrakcyjności EMOCJONALNEJ. Każdy człowiek pragnie być w dobrym nastroju i dąży do zapewnienia sobie dobrego samopoczucia emocjonalnego. Jeśli np. przeżywa ból czy lęk, to chciałby szybko zmienić tego typu nastrój. Nie ma jednak możliwości, by nakazać sobie przeżywanie np. radości, spokoju czy poczucia bezpieczeństwa. Człowiek nie posiada bezpośredniej władzy nad własnymi emocjami i przeżyciami. Nie może ich sobie dowolnie nakazywać lub zakazywać. Tutaj właśnie tkwi tajemnica siły narkotyków czy alkoholu: substancje te POSIADAJĄ WŁADZĘ, KTÓREJ NIE MA CZŁOWIEK: POTRAFIĄ SZYBKO I SKUTECZNIE ZMIENIAĆ LUDZKIE EMOCJE. Są więc bardzo atrakcyjne dla tych, którzy doświadczają bolesnych przeżyć i chcą pozbyć się ich szybko i za każdą cenę. Perspektywa psychologiczna, która ukazuje to właśnie zjawisko, niewątpliwie przybliża nas znacznie bardziej do prawdy o przyczynach uzależnień niż perspektywa moralizatorska czy biologizująca. Jednak perspektywa ta - obecnie najbardziej popularna - nadal nie ukazuje nam całej prawdy. Nie sięga istoty problemu, bo leży on GŁĘBIEJ.

Przeżycia i stany emocjonalne danego człowieka nie są bowiem czymś przypadkowym lecz ODSŁANIAJĄ PRAWDĘ O CAŁEJ JEGO SYTUACJI EGZYSTENCJALNEJ. Zwłaszcza w obliczu kryzysu informacje emocjonalne są zwykle precyzyjniejsze niż informacje intelektualne właśnie dlatego, że człowiek nie może dowolnie manipulować swymi emocjami, podczas gdy może niemal bez granic manipulować myśleniem na temat własnego życia. Łatwiej przecież oszukiwać samego siebie w myśleniu niż w przeżywaniu emocjonalnym. Wbrew nawet najbardziej oczywistym faktom narkoman lub alkoholik może sobie przez całe życie wmawiać, że nie jest uzależniony. Trudno natomiast przez całe życie łudzić się, że jest się w dobrym nastroju, gdy ktoś przeżywa np. dramatyczny lęk czy depresję.

EMOCJE NIE SĄ WIĘC OSTATECZNĄ RZECZYWISTOŚCIĄ. NIE WSKAZUJĄ NA SAME SIEBIE LECZ SĄ INFORMACJĄ O TYM, CO SIĘ DZIEJE W ŻYCIU DANEGO CZŁOWIEKA. Z tego powodu interpretowanie uzależnień jako zjawiska związanego z ludzkimi emocjami, jest zatrzymaniem się w połowie drogi ku pełnej prawdzie. Kiedy rozmawiam z alkoholikami czy narkomanami, to zdumiewam się, jak spontanicznie i trafnie oni sami demaskują OSTATECZNE POWODY sięgania po substancje uzależniające. Przykładem niech będą słowa dwudziestoletniej narkomanki, która w rozmowie ze mną powiedziała: "Nie rozumiem dlaczego ksiądz nie chce, bym sięgała po narkotyki, skoro dzięki nim jest mi lepiej i chce mi się żyć."

Dopiero tutaj docieramy do najważniejszego i ostatecznego powodu sięgania po narkotyki. Tym powodem jest fakt, że dana osoba PRZEŻYWA SWOJE ŻYCIE JAKO BOLESNY CIĘŻAR I OGROMNIE TĘSKNI ZA DOŚWIADCZENIEM ULGI. CZASEM ZA KAŻDĄ CENĘ. Ta dziewczyna sięga po narkotyki po to, by uciec od siebie i od bolesnej rzeczywistości, w której żyje. Powodem brania narkotyków nie jest zatem ostatecznie ani zła wola, ani skłonności czy obciążenia genetyczne organizmu lecz KRYZYS ŻYCIA, sygnalizowany przez bolesne stany emocjonalne. Narkotyk jest psychicznym "lekarstwem" dla osób, które przeżywają kryzys, które rezygnują z trudu dojrzewania i kierowania życiem mocą własnej świadomości i wolności. Tego typu postawa życiowa wiąże się nie tylko z osobowością danego człowieka ale także z sytuacją rodziną i społeczną, w której on żyje.

Gdy chodzi o sytuację psychiczną człowieka uzależnionego, to jest to z reguły osoba, której brakuje dojrzałej hierarchii wartości i która w konsekwencji bezkrytycznie akceptuje mity i dominujące tendencje społeczne. Jest to osoba, która unika więzi międzyludzkich i która jest niezdolna do tworzenia więzi pozytywnych. Taka osoba nie jest odporna na frustrację, nie jest zdolna do podjęcia zobowiązań i odpowiedzialności za własne życie i postępowanie. Narkoman czy alkoholik nie ceni życia i wartości duchowych. Jest natomiast pełen kompleksów i bloków emocjonalnych.

W konsekwencji jest to osoba, która:

  • realizuje się głównie za pomocą tego, co zewnętrzne;
  • jest niepewna i zagubiona egzystencjalnie;
  • szuka jedynie doraźnej przyjemności lub ulgi;
  • potrzebuje coraz silniejszych emocji i wrażeń, aby "czuć" życie;
  • nie radzi sobie z emocjami i nie osiąga równowagi emocjonalnej.

Można też wskazać typowe cechy rodzin, z których wywodzą się narkomani. Z reguły chodzi tu o rodziny, które:

  • są podporządkowane konsumpcyjnemu stylowi życia w funkcji procesu: produkcja - konsumpcja;
  • są niepewne swych zadań, obowiązków i celów;
  • nie przekazują dojrzałej hierarchii wartości;
  • są podporządkowane pracy zawodowej w taki sposób, który powoduje trudności wychowawcze i emocjonalne;
  • są nadmiernie opiekuńcze;
  • prowadzą życie powierzchowne, z silnymi problemami emocjonalnymi.

Także społeczeństwo, które sprzyja rozszerzaniu się narkomanii, posiada dosyć typowe cechy. Jest to społeczeństwo, które:

  • proponuje młodemu pokoleniu słowa, aktywność i przestrzeń działania pozbawioną wartości wychowawczych;
  • kieruje się ideologią i biurokracją;
  • jest bezradne wobec problemów ludzi młodych (np. zatrudnienie, mieszkanie, perspektywy rozwoju, grupy dewiacyjne);
  • przekazuje młodym sprzeczne treści co do podstawowych wartości i sensu życia;
  • traktuje młodość jako symbol pełni życia a nie jako fazę rozwoju;
  • kieruje się filozofią konsumpcji a przez to potrzebuje młodych nieszczęśliwych, którzy wszystko kupią w pogoni za brakującym szczęściem.

Niniejszy artykuł dotyczy głównie analizy uzależnień w odniesieniu do sytuacji osobistej danego człowieka, gdyż profilaktyka i terapia koncentruje się w praktyce na interwencji wobec określonych grup wychowanków czy osób uzależnionych. Znacznie mniejsze natomiast ma możliwości wpływania na zmianę sytuacji rodzinnej czy społecznej.

3. Dlaczego programy terapeutyczne i profilaktyczne są nadal mało skuteczne ?

Wszelkie badania ewaluacyjne w dziedzinie profilaktyki i terapii uzależnień potwierdzają znikomą skuteczność aktualnie stosowanych programów w tej dziedzinie. Dzieje się tak dlatego, że programy te nie sięgają ostatecznych przyczyn narkomanii czy alkoholizmu. Większość modeli terapeutycznych ogranicza się do demaskowania i przezwyciężania psychicznych mechanizmów uzależnień. Tego typu pomoc NIE MOŻE BYĆ W PEŁNI SKUTECZNĄ TERAPIĄ GDYŻ ZMNIEJSZA LUB LIKWIDUJE JEDYNIE BIOLOGICZNE I PSYCHICZNE KONSEKWENCJE UZALEŻNIEŃ. Innymi słowy człowiek uzależniony, który dzięki leczeniu odzyskał zdrowie fizyczne oraz poradził sobie z psychicznymi mechanizmami uzależnienia, ale nie uczynił nic WIĘCEJ, WRACA JEDYNIE DO PUNKTU WYJŚCIA, czyli do sytuacji, w której ZACZĄŁ SIĘGAĆ PO RAZ PIERWSZY po substancje uzależniające MIMO, ŻE NIE BYŁ JESZCZE WTEDY OD NICH UZALEŻNIONY! Dominujące obecnie modele terapeutyczne nie sięgają zatem podstawowego dla pytania, które brzmi: DLACZEGO PROCES UZALEŻNIENIA W OGÓLE SIĘ ROZPOCZĄŁ ?

Analogiczne ograniczenia cechuje większość istniejących programów profilaktycznych. Nawet najlepsze z nich KOŃCZĄ SIĘ TAM, GDZIE ZACZYNA SIĘ ISTOTA PROBLEMU. Nowoczesne programy profilaktyczne promują u wychowanków bardzo istotne kompetencje z zakresu informacji i postaw. Nie ograniczają się już do straszenia i do samych zakazów, ale precyzyjnie i bez moralizowania przekazują informacje na temat działania substancji narkotycznych oraz na temat destrukcji biologicznej i psycho-społecznej, jakiej takie substancje dokonują. Ponadto programy te uczą asertywnego i skutecznego przeciwstawiania się naciskom środowiska, które nakłania do sięgania po alkohol czy narkotyki. Uczą także asertywnego wyrażania emocji, zwłaszcza tych bolesnych, aby w ten sposób eliminować potrzebę ich zagłuszania drogą chemiczną. Tutaj jednak zatrzymują się te programy. Nie stawiają one zwykle najważniejszego dla profilaktyki pytania, które brzmi: SKĄD SIĘ BIORĄ I CO SYGNALIZUJĄ BOLESNE STANY EMOCJONALNE U DZIECI I MŁODZIEŻY ?

W ten sposób doszliśmy do najważniejszych pytań dla terapii i profilaktyki uzależnień, czyli do kwestii ostatecznych PRZYCZYN tego zjawiska. Skuteczna terapia powinna nie tylko demaskować konsekwencje uzależnienia się od alkoholu czy narkotyków ale także odkryć, dlaczego u danej osoby proces uzależniania w ogóle się rozpoczął? Podobnie profilaktyka to nie tylko przekazywanie informacji o substancjach uzależniających i uczenie kompetencji wobec własnych emocji lecz to także pytanie o ŹRÓDŁO bolesnych stanów emocjonalnych, z którymi młodzi mogą sobie nie poradzić mimo najlepszych nawet kompetencji w tej dziedzinie.

Odpowiedź na oba pytania jest taka sama: u podstaw bolesnych emocji i sięgania po substancje uzależniające leży ostatecznie KRYZYS ŻYCIA. A skoro tak, to ZAPOBIEGANIE alkoholizmowi i narkomanii polega ostatecznie NA UCZENIU DZIECI I MŁODZIEŻY DOJRZAŁEJ POSTAWY WOBEC ŻYCIA. TERAPIA natomiast nie będzie skuteczna, dopóki NIE POMOŻE POKONAĆ DOTYCHCZASOWEGO KRYZYSU ŻYCIA i nie wprowadzi w świat, który przyniesie człowiekowi uzależnionemu większy zysk i większą radość niż sięganie po alkohol czy narkotyki. Terapia uzależnień jest jednak znacznie trudniejsza niż profilaktyka, gdyż oprócz uczenia dojrzałej postawy wobec życia, wymaga jednocześnie likwidowania biologicznych i psychicznych skutków uzależnienia.

CZĘŚĆ II: APLIKACJE

1. Rola duchowości w terapii i profilaktyce uzależnień

Skoro ostatecznym źródłem alkoholizmu i narkomanii oraz zagrożeń w tej dziedzinie jest kryzys życia, to skuteczna profilaktyka i terapia nie może ograniczać się do interwencji w sferze biologicznej i psychicznej. Musi wkraczać w sferę ludzkiej duchowości, gdyż ZAJĘCIE DOJRZAŁEJ POSTAWY WOBEC ŻYCIA A TAKŻE PRZEZWYCIĘŻANIE KRYZYSU ŻYCIA JEST MOŻLIWE TYLKO W SFERZE DUCHOWEJ. Duchowość jest bowiem sferą, w której człowiek stawia sobie pytanie o to, kim jest i po co żyje oraz w oparciu o jakie wartości może zrealizować sens swojego życia. Dopóki dana osoba nie rozwinie sfery duchowej, dopóty nie może zająć dojrzałej postawy wobec siebie, świata i życia. Nie można przecież zająć dojrzałej postawy wobec rzeczywistości, której się nie rozumie.

Człowiek nie może w pełni zrozumieć samego siebie z jakiejkolwiek innej perspektywy niż sfera duchowa. Jeśli np. kontaktuje się z samym sobą jedynie poprzez ciało, to ono nie może mu wyjaśnić tajemnicy człowieka, gdyż ciało nie wie kim jest człowiek i po co on żyje. Ciało odczuwa jedynie własne potrzeby i popędy. Pozostawione samemu sobie ciało staje się rodzajem nowotworu, który podporządkowuje sobie pozostałe wymiary człowieka a przez to prowadzi go do dramatycznych napięć wewnętrznych oraz do konfliktów zewnętrznych.

Podobnie człowiek nie może zrozumieć samego siebie jeśli patrzy na siebie jedynie z perspektywy własnej psychiki, a więc z perspektywy subiektywnych myśli i przeżyć emocjonalnych. Umysł ludzki nie jest źródłem wiedzy o tajemnicy człowieka. Umysł może tę tajemnicę odkryć ale nie może jej własną mocą ustalić czy wymyślić. Pozostawiony sam sobie umysł ludzki nie szuka prawdy o całym człowieku lecz wygodnych półprawd a nawet iluzji. W sposób spontaniczny kieruje się logiką prywatną, która może wypaczać postawę człowieka wobec siebie i życia. Podobnie emocje nie wiedzą kim jest człowiek i jaką postawę powinien on zająć wobec własnej rzeczywistości. Pozostawione same sobie także emocje kierują się własną logiką: szukają dobrego samopoczucia. Nawet za cenę niszczenia człowieka, którego są częścią.

Niezwykłością sfery duchowej jest fakt, że w tej sferze i tylko w tej sferze człowiek może ZAPYTAĆ SIĘ o własną tajemnicę nie z perspektywy cząstkowej (cielesnej czy psychicznej) lecz Z PERSPEKTYWY CAŁEGO CZŁOWIEKA. I tylko w tej sferze może ZNALEŹĆ OSTATECZNĄ ODPOWIEDŹ, która umożliwi zajęcie dojrzałej postawy wobec życia. DUCHOWOŚĆ ZACZYNA SIĘ ZATEM DOPIERO TAM, GDZIE CZŁOWIEK WZNOSI SIĘ PONAD SWOJE CIAŁO I PSYCHIKĘ, ABY POSTAWIĆ SOBIE PYTANIE O TO, KIM JEST I PO CO ŻYJE, O TO, JAKI OSTATECZNIE SENS MA JEGO CIAŁO, MYŚLENIE I EMOCJE.

Pierwszym zagrożeniem w formowaniu sfery duchowej jest nazywanie duchowością tego, co w rzeczywistości duchowością nie jest. Dla przykładu różnego rodzaju wzruszenia, wrażenia estetyczne, ogólne medytacje, zachwyt nad przyrodą, to jedynie ćwiczenia na koncentrację lub poszerzanie wrażliwości psychicznej i artystycznej. Ale nie jest to jeszcze duchowość. Istnieje więc GROŹBA ZASTĄPIENIA DUCHOWOŚCI JEJ NAMIASTKĄ CZY ILUZJĄ. W takiej sytuacji człowiek nie stawia sobie w ogóle pytania o sens życia. Drugim zagrożeniem jest ZADOWOLENIE SIĘ NIEDUCHOWYMI ODPOWIEDZIAMI NA DUCHOWE PYTANIA. Oznacza to sytuację, w której człowiek stawia sobie wprawdzie pytanie o to, kim jest i po co żyje, ale odpowiedzi szuka nie z perspektywy całej swojej tajemnicy, lecz jedynie z perspektywy cząstkowej, np. cielesno-emocjonalnej. Wtedy także mamy do czynienia z iluzją duchowości.

Gdy brak jest duchowości lub gdy dany człowiek rozwija jedynie jej namiastkę, to z definicji nie może zająć dojrzałej postawy wobec życia. A postawa błędna będzie prowadzić do bolesnych emocji, co wiąże się z ryzykiem różnego rodzaju uzależnień. NIE MA WIĘC WOLNOŚCI BEZ DUCHOWOŚCI, gdyż człowiek nie może odpowiedzialnie kierować sobą i swoim życiem dopóki nie wie, kim jest i po co żyje. Człowiek bez duchowości, to człowiek z definicji uzależniony od jakichś części samego siebie albo od środowiska zewnętrznego.

W praktyce okazuje się, że człowiek, który nie rozwinął sfery duchowej, uzależnia się od swego ciała (np. obżarstwo, lenistwo, uleganie popędom), od subiektywnego myślenia (systemy iluzji i zaprzeczeń), od emocji (ucieczka od emocji za wszelką cenę lub bierne uleganie emocjom; kierowanie się tym, co przyjemne a nie tym, co wartościowe), od nacisków środowiska (robię to, co proponują inni, gdyż sam nie wiem, kim jestem i po co żyję), od określonych osób (różne formy uzależnień emocjonalnych) czy od określonych rzeczy (pieniądze, władza, telewizja). Człowiek pozbawiony sfery duchowej jest w jakimś stopniu uzależniony od wszystkich tych czynników jednocześnie, chociaż zwykle jakaś forma uzależnienia okazuje się dominująca i łatwiej zauważalna z zewnątrz.

Łatwo zauważyć, że obecnie w naszym społeczeństwie dążeniu do dobrobytu materialnego towarzyszy rosnące ubóstwo duchowe. Nastąpiło niemal programowe zawężenie ludzkich pragnień i aspiracji do koncentracji na ciele i na dobrym samopoczuciu emocjonalnym za każdą cenę. Środki przekazu, czasopisma dla dzieci i młodzieży, reklamy, dominująca mentalność i moda, promują styl życia, który ignoruje duchowość, a przez to zawęża pragnienia i prowadzi do uzależnień. Dominuje obecnie człowiek ciała i emocji kosztem człowieka ducha. Dlatego też mamy coraz więcej uzależnionych, zwłaszcza wśród ludzi młodych.

Tylko bowiem w sferze duchowej człowiek może zająć świadomą i dojrzałą postawę wobec całej swojej rzeczywistości a w konsekwencji może osiągnąć wewnętrzną wolność i satysfakcję z życia. A to - jak widzieliśmy - stanowi istotę profilaktyki i terapii uzależnień. Przyjrzyjmy się po krótce na czym polega dojrzała postawa wobec życia, której osiągnięcie jest możliwe jedynie dzięki rozwojowi sfery duchowej.

Dojrzała postawa wobec życia wymaga, po pierwsze, odpowiedzialnego odniesienia się do własnej rzeczywistości cielesnej. Oznacza to, że młody człowiek nie utożsamia się jedynie z własnym ciałem i nie ulega dyktaturze ciała, a więc instynktów, popędów czy cielesnych jedynie potrzeb. Przeciwnie, jest zdolny do dyscypliny wewnętrznej oraz uczy się takiego kierowania swym ciałem, by wyrażało ono miłość, odpowiedzialność, pracowitość, wytrwałość, służbę na rzecz bliźniego.

Po drugie, dojrzałość wymaga kompetencji w odniesieniu do własnych emocji. W tej dziedzinie grożą dwie skrajności. Z jednej strony grozi unikanie kontaktu z emocjami a z drugiej uleganie dyktaturze emocji. Dojrzałość w tej dziedzinie to sytuacja, w której emocje informują daną osobę o jej sytuacji wewnętrznej czy zewnętrznej, ale nią nie rządzą. Decyzje należy podejmować w oparciu o miłość, prawdę i odpowiedzialność a nie w oparciu o stany emocjonalne. Ponadto dojrzałość polega na uświadomieniu sobie, że celem życia jest postępowanie zgodne z wymaganiami prawdy i miłości a nie szukanie dobrego samopoczucia emocjonalnego za wszelką cenę. Złe samopoczucie nie jest nieszczęściem lecz cenną, chociaż bolesną informacją. A dobre samopoczucie jest osiągalne jedynie jako KONSEKWENCJA SZLACHETNEGO ŻYCIA.

Dojrzałość wymaga ponadto odpowiedzialnego posługiwania się własnym myśleniem. Istnieje bowiem ścisły związek między jakością myślenia a jakością postępowania. Zagrożenie w tej dziedzinie płynie z faktu, że człowiek jest w stanie manipulować własnym myśleniem. Potrafi tak dobierać argumenty i tak interpretować wydarzenia, by przekonać innych a nawet samego siebie o tym, o czym chce być przekonany. Także wtedy, gdy przeczą temu oczywiste fakty. Przykładem błędnego myślenia może być przekonanie ludzi młodych, że sięgają po alkohol dla potwierdzenia własnej dojrzałości czy niezależności. Odpowiedzialność w dziedzinie myślenia polega na wolności szukania i uznawania prawdy obiektywnej o samym sobie. Także wtedy, gdy okazuje się ona dla kogoś bolesna, wymagająca, trudna. Chodzi więc o to, by mieć rację w życiu a nie tylko w myśleniu. Dojrzałość w tej dziedzinie oznacza ostatecznie zdolność szukania prawdy, która wyzwala.

Zajęcie tego typu postawy wobec całej swej rzeczywistości jest OWOCEM DOJRZAŁOŚCI DUCHOWEJ. Dojrzała duchowość to uzyskanie POGŁĘBIONEJ I PRAWDZIWEJ ODPOWIEDZI na pytanie o tajemnicę człowieka i sens życia. Dzięki temu sfera duchowa - i tylko ona - może stać się CENTRALNYM SYSTEMEM KIEROWANIA ŻYCIEM. Jednak SAMA DUCHOWOŚĆ NIE WYSTARCZY! Dana osoba może mieć przecież precyzyjną świadomość tego, kim jest i po co żyje, a mimo to może nie mieć siły i motywacji, by żyć w zgodzie z samą sobą, z własnymi aspiracjami czy ideałami. DUCHOWOŚĆ JEST ODKRYCIEM TEORII ODPOWIEDZIALNEGO ŻYCIA. Ale nawet najlepsza teoria nie wystarczy jeśli dany człowiek nie posiada SIŁY, która umożliwia wierną realizację przyjętych zasad.

2. Rola religijności w terapii i profilaktyce uzależnień

Stwierdziliśmy powyżej, że skuteczna terapia i profilaktyka uzależnień, wymaga nie tylko wypracowania dojrzałej teorii życia poprzez rozwój duchowy, ale także domaga się znalezienia SIŁY potrzebnej, aby nie ustać w drodze. Źródłem takiej siły jest dojrzała religijność, czyli osobista więź z Bogiem. Empirycznym potwierdzeniem tej tezy okazuje się program Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików. Jest to rodzaj rekolekcji prowadzących do "coraz doskonalszej więzi z Bogiem, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o SIŁĘ do jej spełnienia" (krok XI). To właśnie dzięki odzyskaniu tak rozumianej religijności wiele milionów ludzi uzależnionych odzyskało trwałą wolność.

Obecnie w każdej polskiej parafii są ludzie młodzi, którzy są uzależnieni lub zagrożeni uzależnieniami. Potrzebują oni szybkiej i kompetentnej pomocy. Udzielenie im pomocy duszpasterskiej okazuje się jednak bardzo trudne. Po pierwsze dlatego, że z reguły unikają oni kontaktów z parafią i duszpasterzem. Po drugie, jeśli są już uzależnieni, to nie mogą w pełni skorzystać z pomocy duszpasterskiej, jeśli wcześniej lub jednocześnie nie otrzymają specjalistycznej pomocy od instytucji i placówek zajmujących się uzależnieniami. Innymi słowy, zanim ludzie uzależnieni będą w stanie odbudować swoją duchowość, religijność i wrażliwość moralną, muszą wpierw otrzymać pomoc terapeutyczną czy włączyć się w grupy samopomocy typu Anonimowi Alkoholicy, Anonimowi Narkomani czy Kluby Abstynenta. W praktyce taką pomoc otrzymują nieliczni. Dzieje się tak dlatego, że brakuje jeszcze instytucji terapeutycznych i grup samopomocowych, zwłaszcza dla narkomanów.

Z drugiej strony pracę duszpasterską Kościoła z ludźmi uzależnionymi bardzo utrudniają nierealne oczekiwania wobec duszpasterzy. Nadal ukazują się specjalistyczne publikacje na temat pracy trzeźwościowej w Polsce, w których ocenia się działalność Kościoła na podstawie ilości ośrodków terapeutycznych dla narkomanów i alkoholików, prowadzonych przez instytucje kościelne. Są to oczywiście bardzo cenne inicjatywy, ale nie stanowią one istoty duszpasterstwa. Ośrodki terapeutyczne wymagają bowiem grona specjalistów i personelu pomocniczego, odpowiednich budynków, właściwego wyposażenia i sporych środków finansowych. Jest to więc głównie zadanie i odpowiedzialność państwa, a nie Kościoła czy jakiejkolwiek innej instytucji pozapaństwowej. Rolą duszpasterza jest motywowanie uzależnionych, by zdecydowali się na terapię, ale nie zakładanie ośrodków terapeutycznych.

Podstawowym zadaniem Kościoła nie jest zatem terapia uzależnień lecz niesienie pomocy duszpasterskiej tym, którzy taką terapię już przeszli i próbują teraz odzyskać trwałą trzeźwość. Wymiar duchowy i religijny okazuje się bardzo cenny już w samym procesie kilkutygodniowej terapii. Jest natomiast wręcz konieczny w odzyskiwaniu trwałej trzeźwości i wolności. Główną metodą posługi duszpasterskiej Kościoła wobec uzależnionych jest wprowadzanie ich w świat Bożej miłości i prawdy. Duszpasterz to najpierw świadek Bożej miłości. To ten, który kocha, który szuka człowieka mocą miłości nadprzyrodzonej, bezwarunkowej, cierpliwej. Duszpasterstwo jest więc spotkaniem, które rodzi się z Bożej miłości oraz które rodzi miłość i ją umacnia. Jest przekazywaniem dobrej nowiny o nieodwołalnej miłości Boga do każdego człowieka. Dla ludzi uzależnionych, zgłodniałych miłości, nie wierzących, że mogą być jeszcze kochani i że mogą kochać samych siebie - dla takich ludzi jest to nowina, która dosłownie ratuje życie, przywraca wiarę i nadzieję oraz otwiera drogę ku wyzwoleniu i prawdzie. Duszpasterz - własną postawą miłości, szacunku, cierpliwości, nadziei - pomaga uzależnionym upewniać się, że Bóg kocha nas także wtedy, gdy jesteśmy jeszcze lub znowu daleko od Niego. Bóg pozwala nam ponosić konsekwencje naszych błędów, bo cierpiąc możemy się zastanowić nad naszymi błędami i odwrócić od zła. Ale cofa swojej miłości. Nigdy. Tak jasno mówi nam o tym przypowieść o miłosiernym ojcu i powracającym synu (por. Łk 15, 11-32).

Jednocześnie duszpasterstwo jest wprowadzaniem ludzi uzależnionych w świat Bożej prawdy. Ale powtórzmy raz jeszcze: duszpasterstwo jest wprowadzaniem człowieka w świat prawdy w kontekście uprzedzającej i nieodwołalnej miłości. Ten właśnie kontekst jest tu czymś wyróżniającym i decydującym. Poza kontekstem miłości, a więc np. w klimacie ataku, agresji czy zemsty, człowiek po prostu boi się prawdy o sobie i broni się przed nią. Prawda przekazywana bez miłości - zwłaszcza prawda niepokojąca, bolesna czy stawiająca trudne wymagania - raczej paraliżuje i odbiera nadzieję niż wyzwala. W takim kontekście człowiek uzależniony może zanegować nawet najbardziej oczywistą prawdę o sobie.

Uznanie prawdy o sobie w sytuacji narkomanii, alkoholizmu czy innych form uzależnienia, okazuje się wyjątkowo trudne. Gdy jednak uzależniony przekonuje się, że duszpasterz przychodzi do niego z miłości i z miłością, to łatwiej mu pokonać lęk i uznać prawdę o sobie. Nie jak Judasz - z rozpaczą, lecz jak Piotr - z żalem i nadzieją. Będąc świadkiem Bożej miłości, duszpasterz stwarza uzależnionemu szansę, by podjął on ryzyko otwarcia się na prawdę, która wyzwala.

Specyfiką posługi duszpasterskiej jest nie tylko to, iż tworzy ona kontekst miłości, który ułatwia przyjęcie prawdy ale też to, że przybliża uzależnionego do całej prawdy. Szukanie prawdy - lub jej unikanie - dokonuje się w kontekście osobistej historii, doświadczeń i przeżyć danej osoby. Gdy człowiek szuka prawdy o zjawiskach, które nie mają bezpośredniego związku z jego życiem, to łatwo jest mu myśleć logicznie i wyciągać racjonalne wnioski. Gdy jednak ktoś szuka prawdy, która dotyczy bezpośrednio jego życia i postępowania, to wtedy może on wydawać umysłowi "tajne instrukcje", czyli nieświadome często założenia, które zniekształcają przebieg rozumowania. Czyni to po to, by nie odkryć tego, co go niepokoi lub tego, co stawia mu trudne wymagania. Każdy człowiek prowadzi więc sobie tylko właściwą politykę samoinformacji. Pewne rzeczy widzi doskonale. Wobec innych pozostaje dosłownie zaślepiony. Okazuje się, że jakość ludzkiego myślenia o własnej sytuacji zależy bardziej od jakości życia niż od ilorazu inteligencji. Narkomania czy alkoholizm jest tu przykładem wyjątkowo czytelnym: będąc okaleczonym sposobem życia, skutecznie okalecza zdolność uzależnionego do szukania prawdy o sobie i o własnym postępowaniu.

Zadaniem duszpasterza jest więc pomaganie człowiekowi uzależnionemu, by przybliżał się do pełnej prawdy o sobie poprzez przybliżanie się do Boga, który wie o wszystkim, co dzieje się we wnętrzu człowieku. Poprzez modlitwę, wsłuchiwanie się w głos sumienia, w konfesjonale i osobistej rozmowie z duszpasterzem, człowiek uzależniony ma szansę odkrywać całą prawdę o swoich zachowaniach, więziach, o swojej hierarchii wartości, o najgłębszych motywacjach. Tej prawdy nie odkryłby w żadnym innym kontekście poszukiwań czy ludzkich tylko spotkań. Boża prawda w pełni otwiera oczy, definitywnie demaskuje fałsz i iluzje a przez to prowadzi do autentycznej przemiany życia i wyzwolenia. Dobrze wiedzą o tym ci trzeźwiejący alkoholicy, którzy mocą Bożej miłości i prawdy wyrwali się z pętli zniewolenia i kłamstwa. Oni już wiedzą, że choroba alkoholowa nie dotyczy jedynie alkoholu lecz tajemnicy człowieka i jego życia. Wiedzą też, że odzyskanie trwałej trzeźwości wymaga nie tylko panowania nad substancją uzależniającą, lecz jednocześnie wymaga zdolności do panowania nad sobą i nad własnym życiem w oparciu o miłość i prawdę.

3. Duszpasterska troska o wychowanie dzieci i młodzieży w abstynencji

Zadaniem Kościoła jest nie tylko troska o tych, którzy są uzależnieni od narkotyków czy alkoholu. Istotną formą posługi duszpasterskiej jest takie oddziaływanie wychowawcze na dzieci i młodzież, by młodzi nie sięgali po żadne substancje uzależniające. Kościół od dziesięcioleci podejmuje tę posługę a jej skuteczność w dużym stopniu zależy od szukania takich form działania, które odpowiadają aktualnej sytuacji ludzi młodych oraz rozmiarom zagrożeń w dziedzinie alkoholizmu i narkomanii.

Jako diecezjalny duszpasterz trzeźwości od kilku lat spotykam się regularnie z różnymi grupami młodzieży, zwłaszcza w szkołach średnich. Głównym celem tych spotkań jest właśnie wychowanie w wolności i abstynencji od substancji uzależniających. Od początku mej pracy miałem świadomość, że wychowanie w trzeźwości to ostatecznie nie problem narkotyków czy alkoholu, lecz to problem człowieka i że w związku z tym świeckie programy profilaktyczne nie są wystarczające. Z tego względu opracowałem na potrzeby spotkań z młodzieżą autorski program profilaktyczny. Został on opisany w wydanym w 1993 roku przewodniku dla duszpasterstwa trzeźwości ("Przesłania nadziei", s. 162-184), który otrzymali kapłani i alumni we wszystkich dziecezjach.

Omawiany program nie ogranicza się do promowania kompetencji wobec alkoholu czy innych substancji uzależniających. Nie ogranicza się też do pomagania dzieciom i młodzieży, aby żyli zdrowiej i bardziej świadomie, aby potrafili powiedzieć: "nie" w obliczu szkodliwych propozycji i aby nauczyli się asertywnego wyrażania własnych emocji. Ostatecznym celem duszpasterskiego programu profilaktyki jest pomaganie młodym, by podejmowali decyzje życiowe w oparciu o dojrzałą hierarchię wartości, by w sposób odpowiedzialny kierowali własnym ciałem, emocjami i myśleniem, by uczyli się dojrzałego kontaktu z samym sobą i z innymi ludźmi, by przeżywali przyjaźń z Bogiem. Chodzi więc o dostarczenie dzieciom i młodzieży kompetencji w odniesieniu do własnego życia a nie tylko w odniesieniu do substancji uzależniających.

Z drugiej strony trzeba ukazywać dzieciom i młodzieży kontekst egzystencjalny, który sprawia, że narkotyk czy alkohol zaczyna być dla danej osoby groźny, że potrafi ją oszukać i całkowicie sobie podporządkować. Kontekstem tym jest zawężenie pragnień. Każdy człowiek rodzi się z bogactwem pragnień, marzeń i aspiracji. Już małe dzieci mają mnóstwo nadziei i planów na przyszłość. Okres dorastania jest czasem snucia intensywnych pragnień i poszukiwania ideałów. Młodzi marzą o tym, by kochać i być kochanymi, by być silnymi, szczerymi, uczciwymi, by żyć w przyjaźni z Bogiem i ludźmi oraz w zgodzie z samym sobą, by cieszyć się uznaniem innych, by mieć liczne zainteresowania, pasje, hobby. Pragnienia, aspiracje i ideały stają się źródłem radości i nadziei. Czynią silnymi. Poszerzają horyzonty. Pobudzają do wysiłku. Mobilizują. Pozwalają przetrwać trudne chwile.

Niestety w miarę upływu lat nasze pragnienia i aspiracje ulegają zubożeniu. Wiąże się to z ograniczeniami i trudnościami zewnętrznymi, z przeżywanymi rozczarowaniami, z doświadczaniem własnych słabości, zaniedbań i błędów. Nieszczęście zaczyna się wtedy, gdy następuje dramatyczne zubożenie, czasem nawet zupełne uśmiercenie pragnień. Wtedy początkowe bogactwo marzeń i ideałów zostaje zawężone do kilku zaledwie a czasem do jednego pragnienia. Są wśród młodzieży tacy, dla których jedynym pragnieniem jest już tylko posiadanie pieniędzy, alkohol, seks, narkotyk. W takiej sytuacji mogą oni łatwo stać się niewolnikami tych nielicznych pragnień, które im jeszcze pozostały. Dzieje się tak dlatego, że pragnienia te stają się niezwykle silne, niemal obsesyjne, gdyż pochłaniają całą energię życiową danego człowieka. Ponadto wydają mu się niezwykle atrakcyjne z tego prostego powodu, że są jedyne i że nie widzi on już innej drogi do szczęścia.

Jeśli ktoś zredukował swoje pragnienia, aspiracje i ideały na przykład do chęci posiadania pieniędzy, to poświęci wszystko: zdrowie, sumienie, rodzinę, byle tylko te pieniądze zdobyć. Podobnie będzie w sytuacji człowieka, którego jedynym pragnieniem jest już tylko alkohol czy narkotyk. Poświęci on wszystko inne, łącznie z własnym życiem, byle próbować zaspokoić to jedyne pragnienie, jakie mu jeszcze pozostało. Zubożenie pragnień prowadzi więc do zniewolenia. Takiego zubożenia pragnień doświadczył człowiek już na początku swej historii. Pierwsi ludzie w pewnym okresie życia ograniczyli wszystkie swe pragnienia do jednego: by zerwać zakazany owoc. Łudzili się, że zrealizowanie tego pragnienia zapewni im szczęście i niezależność. To jedyne pragnienie przesłoniło im wszystko inne. Stracili zdrowy rozsądek. Ulegli pokusie. W konsekwencji przyszedł lęk i cierpienie.

Jak więc duszpasterz może pomagać dzieciom i młodzieży, by skutecznie chronić ich od popadnięcia w uzależnienia? Przede wszystkim pomagając im, by strzegli i rozwijali w sobie bogactwo pragnień, marzeń, aspiracji i ideałów na miarę powołania człowieka. Dzieci i młodzież nie będą sięgali po piwo czy inne napoje alkoholowe wtedy, gdy pomożemy im odkryć i zafascynować się światem dobra i piękna, światem prawdy i miłości, światem prawdziwych wartości, których respektowanie przynosi taką satysfakcję i radość, jakiej narkotyk dać nie może.

Z tego właśnie względu duszpasterska troska o wychowanie w abstynencji nie może ograniczać się do przestrzegania wychowanków przed sięganiem po substancje uzależniające czy do zobowiązań abstynenckich, np. z racji I komunii św. czy bierzmowania. Powinna ona koncentrować się na całym kontekście życia dzieci i młodzieży, aby ułatwiać im nabycie dojrzałych więzi z Bogiem, z ludźmi i z samym sobą. Trzeba przy tym pamiętać, ze ostatecznym fundamentem trzeźwości nie są wiadomości, kompetencje, nakazy czy zakazy lecz więzi. Dla przykładu, jeśli dziecko przeżywa więź przyjaźni i zaufania wobec rodziców, którzy przestrzegają przed piciem alkoholu, to nie będzie ono piło nawet jeśli nie rozumie jeszcze w jaki sposób alkohol może szkodzić. Gdy natomiast brak jest więzi miłości i zaufania, to trudno będzie dzieciom i młodzieży o zachowanie abstynencji, choćby doskonale rozumieli, że sięganie po alkohol w wieku rozwojowym przynosi dramatyczne szkody.

Znamienne jest pytanie, które postawił mi 16-letni uczeń szkoły średniej: "Dlaczego mam nie pić alkoholu? Ja wiem, że zaczynając picie w tym wieku, już za rok mogę być alkoholikiem ale dlaczego miałbym sobie nie szkodzić, skoro rodzice się mną nie interesują i nie kochają mnie i skoro mnie samemu nie zależy już na moim zdrowiu i życiu ?" Temu chłopcu i jemu podobnym można pomóc w zachowaniu abstynencji jedynie poprzez wprowadzenie ich w świat więzi miłości i zaufania.

Dochodzimy tutaj do kresu możliwości najlepszych nawet programów profilaktycznych. Programy mogą pouczać ale nie mogą tworzyć więzi. Wprowadzanie w świat więzi miłości i zaufania dokonuje się (lub nie!) w środowiskach, w których żyją młodzi. Szczególne znaczenie ma w tym względzie środowisko rodzinne, gdyż człowiek uczy się postawy wobec siebie i życia głównie w dzieciństwie. To właśnie w rodzinie dziecko uczy się miłości do Boga i człowieka albo zostaje wprowadzone w świat lęku, agresji czy samotności. Wiele polskich rodzin przeżywa obecnie kryzys a to prowadzi także do trudności w wychowaniu młodego pokolenia.

Kryzys dotyka również polską szkołę. W styczniu 1996 roku z bólem przyjąłem wiadomość podaną w I programie telewizji (bez komentarza!), że w jednym z warszawskich liceów dyrekcja autoryzowała studniówkę z alkoholem. W ten sposób szkoła stała się antyszkołą, miejscem, w którym młodzież uczy się subkultury spotkań przez alkohol. Ponadto jeśli wśród uczestników studniówki był choć jeden uczeń niepełnoletni, to podawanie alkoholu jest wtedy nie tylko złamaniem zasad wychowawczych ale też złamaniem prawa.

W obliczu kryzysu rodziny i szkoły wyjątkowo istotnego znaczenia nabiera duszpasterska troska o wychowanie dzieci i młodzieży w abstynencji. Podstawą formą tej troski jest kształtowanie u młodych dojrzałej religijności czyli wprowadzanie ich w więzi miłości i zaufania do Chrystusa. Wtedy młodzi uczą się ufać Bogu i Ewangelii bardziej niż sobie, niż swemu ciału i emocjom, niż naciskowi mody, rówieśników, środków przekazu. Bardziej niż alkoholowi czy narkotykom. Jakże symptomatyczne są wyniki badań CBOS-u "Młodzież 94" (por. "Problemy Alkoholizmu, styczeń 1995, s.VII). Okazuje się, że 80% uczniów szkół średnich pije alkohol, 36% pali papierosy a 10% ma kontakty z narkotykami. Wszyscy ci uczniowie deklarowali, że nie biorą czynnego udziału w praktykach religijnych. Natomiast wśród uczniów, którzy uczestniczą regularnie w Eucharystii i życiu sakramentalnym, niemal nie zdarzają się takie zjawiska. Mamy zatem empiryczne potwierdzenie, że osobista więź z Chrystusem stanowi najbardziej skuteczną formę wychowania w trzeźwości.

Duszpasterz trzeźwości to ten, kto pomaga dzieciom i młodzieży, by żyli na codzień w obecności Chrystusa, mocą Jego miłości i prawdy. Kapłan, który czuje się odpowiedzialny za trzeźwość młodego pokolenia to nie tylko ten, który mówi o alkoholu i zachęca do abstynencji. To także ten, który katechizuje i troszczy się o uczestnictwo młodych w niedzielnej Eucharystii oraz w życiu sakramentalnym. Duszpasterz trzeźwości to także ten, który opiekuje się młodzieżowymi ruchami formacyjnymi, np. ministrantami, scholą, Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży, grupami oazowymi, harcerzami.

W obecnej sytuacji potrzeba też takich działań duszpasterskich, które bezpośrednio odnoszą się do dzieci i młodzieży ze środowisk szczególnie zagrożonych. Dlatego cenną i skuteczną formą wychowania w abstynencji jest tworzenie katolickich świetlic i ośrodków wychowawczych w salach parafialnych, gdzie dzieci i młodzież - zwłaszcza z rodzin dotkniętych chorobą alkoholową - mogą się spotykać, odrabiać lekcje, modlić i uczyć dojrzałych więzi z Bogiem i człowiekiem. Bardzo wskazane jest także organizowanie przez parafie różnych form wypoczynku w czasie ferii i wakacji. Młodzi ze środowisk zagrożonych są wtedy pod opieką wychowawców i młodzieży z katolickich grup formacyjnych. Mogą uczyć się chrześcijańskich wzorców życia i spotykania się w wolności i odpowiedzialności.

4. Refleksje końcowe

Pora na kilka zdań podsumowania. Jest rzeczą bardzo wymowną, że ogromnie wzrasta liczba ludzi młodych, dotkniętych problemem alkoholowym czy narkomanią właśnie w czasach, w których dzieci i młodzież dysponują znacznie większą niż dotąd wiedzą o substancjach uzależniających. Nigdy jeszcze w historii naszego kraju nie było tak wielu programów profilaktycznych i nigdy nie objęto nimi tak wielkiej liczby uczniów w polskich szkołach jak w ostatnich latach. Okazuje się, że jest to nadal zbyt mało, aby skutecznie zapobiegać zagrożeniom w tej dziedzinie.

Dramatyczne uzależnienia, które obserwujemy u ludzi młodych, odsłaniają TAJEMNICĘ CZŁOWIEKA. Sięganie po substancje uzależniające przez dzieci i młodzież jest bowiem nie tyle przejawem niewiedzy czy złej woli co skutkiem kryzysu życia. Z tego powodu skuteczne wychowanie w abstynencji i rozwiązywanie już istniejących problemów wśród wychowanków nie jest możliwe bez rozwinięcia dojrzałej sfery duchowej i religijnej. A tu rola Kościoła będzie zawsze niezastąpiona.

BIBLIOGRAFIA

  • M. Dziewiecki, Duchowość i religijność a profilaktyka i terapia uzależnień, w: Świat Problemów, 1998, nr 5, s. 41-44
  • M. Dziewiecki, Duszpasterz wobec uzależnionych od alkoholu, w: Świat Problemów, 1995, nr 6, s. 31-34
  • M. Dziewiecki, Jaka rodzina szkołą trzeźwości?, w: Świat Problemów, 1995, nr 1, s. 28-33
  • M. Dziewiecki, Krzywda, wina, odpowiedzialność, w: Świat Problemów, 1993, nr 6, s. 6-8
  • M. Dziewiecki, Młodzież wobec alkoholu, w: Ateneum kapłańskie, 1997, nr 1 (527), s. 58-72
  • M. Dziewiecki, Ogólnopolski Kongres Duszpasterstwa Trzeźwości, Radom 1994, s. 12-24
  • M. Dziewiecki, Przesłanie nadziei, Warszawa 1993, s.9-64; 106-184
  • M. Dziewiecki, Rozwój duchowy jako warunek trwałej trzeźwości w sytuacji choroby alkoholowej, w: Postępy Psychiatrii i Neurologii, 1992, t.1, nr 3, s. 177-190
  • M. Dziewiecki, Trzeźwość jako dojrzała wolność, w: Świat Problemów, 1995, nr 3, s. 14-19
  • M. Dziewiecki, Zapobieganie problemom alkoholowym wśród młodzieży, w: Quo vadis Polonia?, 1995, nr 1, s. 8-10
  • J.D. Hawkins, Podręcznik ewaluacji programów terapeutycznych, Warszawa, 1994
  • J. Mellibruda, Perspektywy profilaktyki, Remedium 1995, nr 5/27, s. 2-14
  • J. Mellibruda, Profilaktyka problemowa, Remedium 1997, nr 10, s. 17-20
  • A. Odzimek, Natura duszpasterstwa trzeźwości, w: Przesłanie nadziei, Warszawa 1993, s.101-106
  • C. Pezzoli, Nuova ipotesi educativa, Milano 1997
  • E. Stępień, Alkohol a polska młodzież. Raport 1994, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Warszawa, 1995
  • K. Wojcieszek, Czy można ukraść pokolenie?, w: Świat Problemów, 1995, nr 7-8, s. 4-10