Nawrócić się to odzyskać pragnienia

Każdy człowiek rodzi się z bogactwem pragnień, marzeń i aspiracji. Już małe dzieci mają mnóstwo nadziei i planów na przyszłość. Okres dorastania jest czasem snucia intensywnych pragnień i poszukiwania ideałów. Marzymy o tym, by kochać i być kochanymi, by być silnymi, szczerymi, uczciwymi, by założyć piękną, szczęśliwą rodzinę, by żyć w przyjaźni z Bogiem i w zgodzie z samym sobą, by cieszyć się uznaniem innych, by mieć liczne zainteresowania, pasje, hobby. Pragnienia, aspiracje i ideały stają się źródłem radości i entuzjazmu. Czynią nas silnymi. Poszerzają horyzonty. Stają się źródłem życiowej energii. Pobudzają do wysiłku. Mobilizują. Pozwalają przetrwać trudne chwile i zachować nadzieję. Niestety w miarę upływu lat nasze pragnienia i aspiracje ulegają zubożeniu. Wiąże się to z ograniczeniami i utrudnieniami zewnętrznymi, z przeżywanymi trudnościami i rozczarowaniami, z doświadczaniem własnych słabości, zaniedbań i błędów.

Nieszczęście zaczyna się wtedy, gdy następuje dramatyczne zubożenie pragnień. Zdarza się tak, że początkowe bogactwo pragnień i ideałów zostaje zawężone do kilku zaledwie a czasem do jednego pragnienia. Są ludzie, dla których jedynym pragnieniem jest już tylko posiadanie pieniędzy, alkohol, seks, życie na koszt innych. W takiej sytuacji człowiek może łatwo stać się niewolnikiem tych nielicznych pragnień, które mu jeszcze pozostały. Dzieje się tak dlatego, że pragnienia te pochłaniają całą energię życiową. Ponadto wydają się człowiekowi niezwykle atrakcyjne z tego powodu, że nie widzi on już innej drogi do szczęścia.

Jeśli ktoś zredukował swoje pragnienia, aspiracje i ideały na przykład do chęci posiadania pieniędzy, to poświęci zwykle wszystko: zdrowie, sumienie, rodzinę, byle tylko te pieniądze zdobyć. Podobnie będzie w sytuacji człowieka, którego jedynym pragnieniem jest już tylko seks, alkohol czy narkotyk. Poświęci on wszystko inne, łącznie z własnym życiem, byle próbować zaspokoić to jedyne pragnienie, jakie mu pozostało. Zawężenie pragnień prowadzi więc do zniewolenia, do uzależnienia od określonych doświadczeń, potrzeb, rzeczy czy substancji chemicznych.

Takiego zubożenia pragnień doświadczył człowiek już na początku swej historii. Pierwsi ludzie w pewnym okresie życia ograniczyli wszystkie swe pragnienia do jednego: by zerwać zakazany owoc. Łudzili się, że zrealizowanie tego pragnienia zapewni im szczęście i niezależność. Pragnienie to przesłoniło im wszystko inne. Stracili zdrowy rozsądek. Ulegli pokusie. Ściągnęli na siebie lęk i wielkie cierpienie.

Konsekwencją każdego zawężenia pragnień jest najpierw zniewolenie a potem dramatyczne cierpienie. Człowiek uzależniony cierpi w dwóch sytuacjach: gdy nie zdobył rzeczy, od której się uzależnił oraz gdy... tę rzecz zdobył. Cierpi więc zawsze. Jeśli się uzależnił od posiadania pieniędzy, to cierpi, gdy ich nie ma. Ale gdy zdobędzie pieniądze to szybko odkrywa, że nadal nie jest szczęśliwy. Wyciąga wtedy wniosek, że... musi zdobyć więcej pieniędzy. Poświęca więc nadal wszystko, byle tylko zdobyć jeszcze więcej pieniędzy i znów przekonuje się, że nie jest tak szczęśliwy, jak tego oczekiwał. I znowu wyciąga wniosek, że do szczęścia potrzeba mu w takim razie jeszcze więcej pieniędzy. Jest tak zawładnięty żądzą posiadania pieniędzy, że do śmierci może nie wyciągnąć oczywistego wniosku, iż same pieniądze nie wystarczą, by być szczęśliwym. Może umrzeć jako niewolnik pieniędzy. Podobna jest sytuacja ludzi uzależnionych od posiadania innych rzeczy czy od substancji chemicznych: z każdym dniem są coraz bardziej zniewoleni i jednocześnie coraz bardziej rozczarowani. Może to doprowadzić aż do rozpaczy, gdy odkryją, że jedyne pragnienie, jakie im pozostało i któremu podporządkowali całe swoje życie, okazało się trującą i niszczącą iluzją.

Patrząc z zewnątrz, postępowanie tego typu ludzi uzależnionych i zniewolonych może wydawać się egoizmem, wielką grzesznością, cynizmem, okrucieństwem, bezmyślnością. Czasem tak rzeczywiście jest. A czasem tacy ludzie to ofiary błędnego wychowania, nacisku środowiska, rówieśników, mody. W obu sytuacjach skutek jest podobny: człowiek uzależniony od błędnych i zniewalających pragnień wyrządza ogromne szkody sobie i innym oraz boleśnie cierpi. Ratunkiem jest wtedy nawrócenie, zasadnicza przemiana życia. Czy jednak jest to jeszcze możliwe? A jeśli tak, to jak można tego dokonać ?

Niektórzy próbują walczyć ze zniewalającym pragnieniem, które stało się źródłem ich cierpienia i nieszczęścia. Zwykle jednak ograniczanie się do walki ze złem okazuje się nieskuteczne a przynajmniej ogromnie trudne. I nic dziwnego, bo gdy człowiek kieruje się jednym tylko pragnieniem i odkrywa, że jest ono błędne i niszczące, to łatwo popada w rozpacz i poczucie beznadziejności. Nawet jeśli ma już dosyć dotychczasowego życia, to nie wyobraża sobie, że można żyć inaczej. Zaczyna wierzyć, że szczęście po prostu nie istnieje i że w związku z tym ewentualna przemiana życia nie ma sensu, gdyż nie przyniesie istotnej zmiany. Taki człowiek zdaje sobie sprawę, że nawet gdyby przestał ulegać zniewoleniu i nie czynił już zła, to nie będzie przez to radosny i spokojny. I jest to prawdą, gdyż powstrzymywanie się od zła wyzwala co najwyżej od wyrzutów sumienia i niepokoju. Samo powstrzymywanie się od zła nie wystarcza jednak, by być szczęśliwym.

Cóż więc czynić, aby uwierzyć w sens i możliwość nawrócenia, aby odnaleźć drogę do szczęścia ? Trzeba najpierw odzyskać bogactwo pragnień, marzeń, aspiracji i ideałów na miarę powołania człowieka. Trwałe szczęście to nie wynik powstrzymywania się od zła lecz konsekwencja czynienia dobra. Ponadto tylko czyniąc dobro, można skutecznie powstrzymywać się od czynienia zła. Jeśli na przykład ktoś plotkował i oczerniał innych ludzi a teraz pragnie się zmienić, to postanowienie walki z tą wadą nie wystarczy na długo. Jedynym sposobem, by nie mówić źle i nie oczerniać innych, jest uczenie się, by mówić o innych z szacunkiem i przyjaźnią. Podobnie jedynym sposobem, by przestać pić w sytuacji choroby alkoholowej, jest doświadczenie że spotkania na trzeźwo dają znacznie więcej radości, satysfakcji i umocnienia.

Sama walka ze złymi i grzesznymi przywiązaniami nie wystarczy zatem, by się naprawdę nawrócić. Trwałe nawrócenie wymaga zmiany i poszerzenia pragnień. Nawrócić się to odzyskać bogactwo aspiracji i ideałów. To odkryć radość z tego, że kocham, że jestem wierny, uczciwy, że stawiam sobie wymagania, że inni mi ufają, że cieszą się mną i że mnie szukają. Nawrócić się to odkryć, że Chrystus ma rację. To pragnąć tego samego, co On: królestwa miłości i prawdy, sprawiedliwości i pokoju. To dać się zafascynować i pociągnąć dobrem.