Natura Choroby Alkoholowej

1. Indywidualne i społeczne podłoże problemów alkoholowych

Problemy alkoholowe oznaczają różnorodne zagrożenia oraz negatywne zjawiska związane z nadużywaniem alkoholu i chorobą alkoholową. Prowadzą one do degradacji psycho-fizycznej a także duchowej, społecznej i ekonomicznej poszczególnych osób, rodzin i całych środowisk. Tego typu problemy dotykają wielu krajów na całym świecie i to pomimo istotnych różnic w panujących tam ustrojach społeczno-politycznych czy warunkach ekonomicznych. W Polsce rozmiary problemów alkoholowych są tak wielkie, iż można je traktować jako epidemię społeczną, która w sposób bezpośredni czy pośredni dotyka większości Polaków.

Przyczyny takiego stanu rzeczy są bardzo złożone. Związane są one z uwarunkowaniami historycznymi, społecznymi, prawnymi, obyczajowymi. Z drugiej strony problemy alkoholowe dotykają bezpośrednio konkretnych osób i mają zwykle ścisły związek z ich osobistą historią i sytuacją. Wynika stąd, że można mówić zarówno o społecznym jak i indywidualnym podłożu tego typu zagrożeń i problemów.

Zaczniemy od popatrzenia na podłoże i genezę problemów alkoholowych w wymiarze indywidualnego człowieka. Do głębokiej refleksji skłania fakt, że kilka milionów ludzi w Polsce regularnie nadużywa alkoholu mimo, iż prowadzi to do śmiertelnej choroby oraz do dramatycznej degradacji ich osobistego życia a także życia ich najbliższych. Poza skrajnymi wypadkami nikt świadomie i dobrowolnie nie chce postępować w niszczący go sposób jeśli choćby subiektywnie nie widział w takim postępowaniu jakiegoś zysku, nadziei czy ulgi. Stajemy więc wobec bardzo konkretnego pytania: dlaczego dla wielu osób alkohol jawi się jako coś tak bardzo atrakcyjnego, że gotowi są mu podporządkować dosłownie wszystko: własne zdrowie i sumienie, całe życie osobiste i rodzinne, pracę, dobra materialne, pozycję społeczną ? Adekwatna odpowiedź na to pytanie odsyła do tajemnicy człowieka a zwłaszcza do pytania o jego naturę oraz o jego sytuację egzystencjalną.

W poprzednim rozdziale podkreślaliśmy, że człowiek jest rzeczywistością wielowymiarową. Przeżywa siebie w wymiarze fizycznym i psychicznym, duchowym i społecznym. Wszystkie te wymiary mogą wpływać na postawę danej osoby wobec alkoholu.

Po pierwsze, istnieje niewątpliwie związek między cechami organizmu fizycznego danego człowieka a jego ewentualnymi problemami alkoholowymi. Wielu lekarzy zwraca tutaj uwagę na możliwość obciążeń genetycznych. Coraz częściej podkreśla się, iż w tym kontekście należy mówić nie tylko o dziedziczeniu genetycznym lecz także o dziedziczeniu psycho-społecznym. W niektórych krajach wiąże się wielkie nadzieje z postępem badań w tej dziedzinie. Trzeba jednak od razu sprecyzować, iż w żadnym wypadku nie chodzi tu o determinizm w sensie dziedziczenia alkoholizmu jako choroby lecz o zwiększone ryzyko uzależnienia się w wypadku, gdy dana osoba zacznie po sięgać po alkohol.

Jedną z cech organizmu, która w istotny sposób podnosi stopień takiego ryzyka, jest podwyższona tolerancja organizmu na alkohol. Jest to stan zdradzający zwykle dziedziczne obciążenia alkoholowe u danego człowieka bądź konsekwencja osobistego nadużywania alkoholu przez dłuższy okres. Podwyższona tolerancja oznacza, że dana osoba może jednorazowo wprowadzać do organizmu stosunkowo duże ilości alkoholu bez specjalnych zaburzeń czy fizjologicznych reakcji obronnych. Wbrew więc przekonaniom rozpowszechnionym w wielu środowiskach, tzw. "twarda głowa" do alkoholu nie jest oznaką zdrowia czy przejawem odporności ale sygnałem ostrzegawczym, iż dany człowiek należy do grupy osób o podwyższonym ryzyku choroby alkoholowej ze względu na opóźnione reakcje obronne wobec alkoholu.

Badania medyczne ukazują także istnienie innych czynników, które podwyższają ryzyko uzależnienia od alkoholu. Dla przykładu okazuje się, że niektórzy ludzie rodzą się z genetycznie zaburzonym metabolizmem alkoholu, co także przyspiesza proces uzależnienia. Nawet jednak bardzo precyzyjne ustalenia w tej dziedzinie, mogą jedynie pozwolić na stwierdzenie, że dana osoba należy do grupy o podwyższonym ryzyku choroby alkoholowej. Nie ma jednak wątpliwości, iż tego typu informacja tylko dla bardzo nielicznych ludzi może stanowić wystarczającą podstawę, by zachować abstynencję.

Ponadto współczesne badania pozwalają stwierdzić, że postawa danego człowieka wobec alkoholu raczej w niewielkim stopniu rozstrzyga się w oparciu o czynniki natury organicznej czy biologicznej. Znacznie silniejszy wpływ na taką postawę wywierają czynniki natury psychicznej. Czynniki organiczne mogą mieć istotny wpływ na to, co będzie się działo, gdy ktoś zacznie nadużywać alkoholu ale to głównie od czynników psychicznych zależy czy do takiej sytuacji w ogóle dojdzie.

Wymiar psychiczny oznacza całokształt procesów i mechanizmów związanych ze sferą intelektualną oraz emocjonalną danego człowieka. Chodzi tu więc o sposób interpretowania oraz przeżywania samego siebie i otaczającego świata. Tak rozumiany wymiar psychiczny w zasadniczy sposób wpływa na całość zachowań, przekonań i postaw danego człowieka.

W sytuacji dojrzałości psychicznej i równowagi emocjonalnej zachowanie danego człowieka opiera się głównie na racjonalnej analizie jego aktualnego położenia, powinności, aspiracji, życiowych planów. W takiej sytuacji nie dochodzi zwykle do zachowań czy postaw o charakterze irracjonalnym, szkodliwym a tym bardziej destrukcyjnym. W konsekwencji nie grozi też wtedy niewłaściwa postawa wobec alkoholu. Jeśli nawet doszłoby z jakiegoś względu do nadużycia alkoholu, to już jednorazowe doświadczenie negatywnych konsekwencji takiego zachowania stanowiłoby wystarczający motyw, by nie powtórzyć podobnego błędu w przyszłości.

Z gruntu odmiennie kształtuje się zachowanie człowieka w sytuacji niedojrzałości czy kryzysu psychicznego. Tego typu sytuacja w sposób najbardziej bezpośredni i spontaniczny wyraża się w płaszczyźnie emocjonalnej, chociaż powoduje także istotne zaburzenia w procesach informacyjnych i motywacyjnych. Staje się wtedy możliwe zachowanie irracjonalne i destrukcyjne. W płaszczyźnie emocjonalnej zaczynają dominować coraz silniejsze napięcia i stresy, co w bezpośredni sposób może wpływać na postawę danego człowieka wobec alkoholu. Istnieje bowiem ścisły związek między tą substancją a emocjami. Otóż alkohol ma zdolność szybkiego i skutecznego modyfikowania naszych stanów emocjonalnych. Jest więc on subiektywnie tym bardziej atrakcyjny, im intensywniej dana osoba przeżywa bolesne stany typu lęku, niepokoju, niepewności, poczucia winy, bezradności, rozgoryczenia, agresji itp.

Regularne nadużywanie alkoholu, pomimo coraz dotkliwszych konsekwencji, zachodzi więc zwykle w sytuacji, w której człowiek z jakichś względów nie potrafi radzić sobie inaczej z własnymi problemami i emocjami. Stopniowo może ono przerodzić się wtedy w rodzaj wyuczonego mechanizmu sięgania po alkohol w obliczu trudnej emocjonalnie sytuacji a to oznacza proces wchodzenia w chorobę alkoholową. Nie mamy tu więc do czynienia z czysto towarzyskim, kontrolowanym czy symbolicznym sięganiem po alkohol ale właśnie z jego nadużywaniem, czyli ze spożywaniem go w takich ilościach i okolicznościach, by mógł działać jak narkotyk a więc, by zmieniał stany emocjonalne i stany świadomości.

W świetle powyższych analiz można stwierdzić, iż najbardziej bezpośrednia przyczyna nadużywania alkoholu jest związana z problemami emocjonalnymi, gdyż działanie alkoholu może bezpośrednio modyfikować tą właśnie sferę. Alkohol staje się więc subiektywnie atrakcyjny a przez to bardzo groźny dla osób, które przeżywają stany lęku, niepokoju, rozgoryczenia, depresji, które cierpią na skutek kompleksów, niepewności, nieporadności, dla których własna sytuacja życiowa, szkoła, praca, codzienne obowiązki, relacje międzyludzkie jawią się jako bolesny ciężar i stają się źródłem intensywnego bólu. Sięganie po alkohol w sytuacjach trudnych emocjonalnie, dla dodania sobie odwagi, poprawienia nastroju czy ukrycia braku potrzebnych kompetencji, stanowi jednoznaczny sygnał wkraczania na drogę uzależnienia. Paradoksalnie więc im bardziej dany człowiek toleruje alkohol (aspekt organiczny) i im chętniej po niego sięga (aspekt psychiczny), tym bardziej powinien traktować to jako motyw do zachowania całkowitej abstynencji, gdyż należy do osób o wysokim ryzyku popadnięcia w chorobę alkoholową.

Oprócz wymiaru fizycznego i psychicznego również wymiar duchowy posiada bezpośrednie odniesienie do problemu alkoholowego, gdyż decyduje o stopniu odkrywania sensu ludzkiej egzystencji oraz o jakości przyjętej hierarchii wartości. W konsekwencji decyduje o jakości postawy danego człowieka wobec samego siebie, wobec własnego ciała i własnej psychiki, w tym także wobec własnych stanów emocjonalnych.

Przestrzenią, w której rozwój duchowy osiąga swoje źródło i pełnię, jest wymiar religijny czyli wież z Bogiem. Życie w obecności Boga umożliwia odkrycie i przyjęcie pełnej prawdy o sobie a doświadczenie Jego miłości staje się źródłem siły potrzebnej, by respektować własne powołanie. Dojrzałe życie duchowe i religijne staje się więc podstawą wewnętrznej wolności i odpowiedzialności we wszystkich dziedzinach życia, a więc również w odniesieniu do alkoholu.

Natomiast zaniedbanie czy powierzchowność życia duchowego niesie ze sobą zagrożenie równowagi egzystencjalnej i ryzyko postępowania według kryteriów błędnych czy jednostronnych. Powoduje bowiem brak jednoznacznego horyzontu znaczeń i wartości a to uniemożliwia integrację poszczególnych wymiarów, dynamizmów i dążeń człowieka oraz zachowanie dojrzałej wolności wobec własnej rzeczywistości. W takiej sytuacji człowiek kieruje się zwykle tym co łatwiejsze a nie tym, co wartościowsze i służące jego faktycznemu rozwojowi oraz samorealizacji na miarę własnych możliwości i powołania.

Stopniowo prowadzi to do dezintegracji i błędnych postaw a w konsekwencji do stanu niepokoju czy bólu. Człowiek zadawala się wtedy raczej przyjemnością chwili niż dążeniem do trwałej i ugruntowanej radości. Zachowanie danego człowieka staje się w takiej sytuacji bardziej podporządkowane doraźnym potrzebom fizycznym czy psychicznym, niż określonym wartościom czy świadomym decyzjom.

Z tego względu niedojrzałość w sferze duchowej w istotny sposób wiąże się ze zwiększonym ryzykiem problemów alkoholowych. W tego typu kontekście egzystencjalnym alkohol może łatwo stać się subiektywnie bardzo atrakcyjny dla danej osoby i to w sytuacji, gdy nie dysponuje ona dojrzałymi kryteriami czy motywacjami, umożliwiającymi zajęcie odpowiedzialnej postawy w tej dziedzinie.

Zagrożenia i problemy alkoholowe wiążą się więc z konkretnymi cechami, trudnościami i słabościami człowieka w jego wymiarze fizycznym, psychicznym i duchowym, czyli w jego indywidualnym kontekście egzystencjalnym. Z drugiej strony mogą one mieć również bezpośredni a czasem wyjątkowo silny związek z kontekstem społecznym, w którym znajduje się dana osoba.

Człowiek żyje bowiem i funkcjonuje w konkretnym kontekście historyczno społecznym, co może jeszcze bardziej komplikować jego sytuację egzystencjalną. W swoim postępowaniu - także wobec alkoholu - jest więc zależny nie tylko od wewnętrznych dynamizmów i uwarunkowań ale także od całego kontekstu społeczno- historycznego, w którym żyje i w którym kształtują się jego sposoby myślenia i wartościowania, jego postawy i zwyczaje.

W Polsce kontekst społeczny jest w tej dziedzinie bardzo niekorzystny i w zasadniczy sposób powiększa rozmiary zagrożeń i problemów alkoholowych. Wpływa na to zwłaszcza niewłaściwa mentalność społeczna oraz groźne tradycje i obyczaje.

Ciągle jeszcze w szerokich kręgach społeczeństwa dominuje bowiem zwyczaj spożywania alkoholu z racji właściwie każdego święta czy spotkania. Ponadto w większości wypadków oznacza to szybkie wypijanie dużych ilości wysokoprocentowych napojów alkoholowych. Tego typu picie nie pełni roli symbolu czy tła dla spotkania ale staje się jego centrum i głównym sensem. Istnieje także bardzo groźny zwyczaj agresywnego przymuszania do picia i interpretowania wspólnego spożywania alkoholu jako sprawdzianu przyjaźni, więzi i zaufania. Powszechne są stereotypy w rodzaju: alkohol jest dla ludzi; czasami każdemu może się przytrafić, że wypije za dużo; nie można się dobrze bawić bez alkoholu; alkohol jest lekarstwem, uspakaja, poprawia trawienie, itp.

Niezwykle groźne jest także rozpowszechnione w społeczeństwie tolerowanie wczesnej inicjacji alkoholowej. Czasami młodzież a nawet dzieci otrzymują pierwszy kieliszek alkoholu z rąk własnych rodziców. Spożywanie alkoholu przez starszych nastolatków nie budzi na ogół zdziwienia czy obaw. Wszystko to sprawia, że wiele środowisk traktuje nadużywanie alkoholu jako rzecz naturalną a nawet nieuniknioną. W konsekwencji obserwujemy dużą tolerancję społeczną na picie alkoholu nawet tam, gdzie formalnie jest to całkowicie zakazane lub bardzo groźne, np. w miejscu pracy, za kierownicą samochodu, w okresie ciąży, w sytuacji osób sprawujących ważne funkcje społeczne i formujące postawy, np. nauczyciel, lekarz, polityk, itp.

Z drugiej strony problemy i zagrożenia alkoholowe zajmują zbyt mało miejsca w środkach społecznego przekazu. Rzadko jest o nich mowa zwłaszcza w bieżących serwisach informacyjnych, które mają najszersze grono odbiorców i najbardziej wpływają na stan świadomości społecznej. Zdarzają się wypowiedzi nieodpowiedzialne lub banalizujące problem. Nadzieję budzi częstsze pojawianie się ostatnio w telewizji, radiu i prasie materiałów prezentujących problemy alkoholowe w sposób rzeczowy i kompetentny.

Istotnym czynnikiem wpływającym na rozmiary zagrożeń alkoholowych jest istnienie lobby pro alkoholowego o podłożu ekonomicznym. Wiadomo bowiem, że alkohol może stać się źródłem dużego i szybkiego zarobku zarówno dla poszczególnych osób czy przedsiębiorstw jak i dla budżetu państwa. Z tego względu odnotowujemy wiele prób traktowania alkoholu jako zwykłego towaru, który powinien podlegać jedynie prawom rynkowym a nie kryterium zdrowia i dobra społecznego. Ekonomiczne lobby pro alkoholowe dysponuje dużą bazą materialną, oddziałując na obyczaje i mentalność społeczną, na środki przekazu a także na rozwiązania legislacyjne i instytucje państwowe.

To wszystko w zasadniczy sposób utrudnia czy czyni mało zauważalnym działanie różnych osób, środowisk i instytucji zaangażowanych w prace na rzecz trzeźwości. Także działania administracji państwowej, mimo, że dysponuje ona właściwymi sobie instytucjami i służbami a także środkami prawnymi i materialnymi, okazuje się nieraz nieskuteczna i nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Chodzi tu chociażby o istnienie takich zjawisk jak afery alkoholowe, nielegalny import i handel, powszechne praktyki sprzedaży alkoholu nieletnim i nietrzeźwym, brak jasnego i systematycznego programu rządowego na rzecz zmiany sytuacji, niskie fundusze przeznaczane na zapobieganie i rozwiązywanie problemów alkoholowych.

Bardzo problematyczne i nieskuteczne jest także dotychczas obowiązujące prawo. Nie ogranicza ono w adekwatny sposób dostępności alkoholu w kraju o tak wielkiej liczbie osób uzależnionych i zagrożonych problemami alkoholowymi. Nie tworzy zwartego systemu umożliwiającego skuteczne egzekwowanie wszelkich konsekwencji nadużywania alkoholu. Nie stanowi też wystarczającej ochrony przed przemocą alkoholową szczególnie boleśnie odczuwaną w środowisku rodzinnym osób uzależnionych. Taka sytuacja sprzyja poczuciu bezkarności i normalności wśród osób, które nadużywają alkoholu. Umożliwia im także trwanie nieraz przez długie lata w przekonaniu, iż można pogodzić nadużywanie alkoholu z normalnym życiem osobistym, rodzinnym, zawodowym i społecznym.

Konsekwencje tego typu sytuacji są szczególnie groźne dla środowiska rodzinnego i mają bardzo negatywny wpływ na jakość wychowania. Mamy w Polsce setki tysięcy rodzin, w których rodzice są alkoholikami lub regularnie nadużywają alkoholu, co powoduje u dzieci zaburzenia emocjonalne i podsuwa destrukcyjne wzorce życia. Podobnie istnieją grupy rówieśnicze i całe środowiska, w których przynależność opiera się na sięganiu po alkohol nawet już wśród nastolatków ze szkoły podstawowej. Jednocześnie takie instytucje jak szkoła, placówki terapeutyczne i edukacyjne, policja, administracja państwowa i samorządowa czy pomoc społeczna, działają ciągle jeszcze w sposób mało skuteczny i niezintegrowany.

W polskiej rzeczywistości tolerancyjna postawa wobec nadużywania alkoholu często ulega modyfikacji dopiero na skutek osobistego doświadczenia destrukcyjnych skutków tego typu zachowań w najbliższym środowisku, np. w obliczu alkoholizmu współmałżonka czy dorastających dzieci. Ale nawet wtedy mamy zwykle do czynienia z postawami nieadekwatnymi, które nie przyczyniają się do rozwiązania powstających problemów. Wynika to z kilku zasadniczych powodów.

Po pierwsze, ludzie ci w dalszym ciągu na ogół nie rozumieją różnorodnych mechanizmów nadużywania alkoholu ani natury uzależnienia od alkoholu. Nawet jeśli słyszeli, że alkoholizm jest chorobą, to w praktyce postępują tak jakby byli przekonani, iż wszystko zależy w dalszym ciągu jedynie od dobrej woli pijącego. Próbują więc wpływać na niego poprzez krytykowanie, potępianie, kontrolowanie, wymuszanie obietnic czy dyskutowanie na temat powodów picia. Wszystko to wzmaga jedynie mechanizmy obronne chorego i powiększa mur nieporozumień i nieufności, oddzielający go od najbliższego otoczenia. Co więcej, nieznajomość mechanizmów choroby alkoholowej sprawia, że najbliższe otoczenie, wbrew swym intencjom i w sposób niezamierzony, pomaga zwykle choremu, by kontynuował picie, gdyż chroni go przed konsekwencjami nadużywania alkoholu.

Po drugie, nieadekwatność postawy wobec alkoholika wynika z tego, iż jego najbliższe otoczenie usiłuje ukryć ten problem przed środowiskiem, popadając w zgubną w tym wypadku izolację. Tego typu zachowania w drastyczny sposób odsłaniają ambiwalencję postaw w naszym społeczeństwie: dużej tolerancji wobec nadużywania alkoholu towarzyszy pogardliwe potępianie alkoholików oraz ich wstydliwe ukrywanie.

Po trzecie wreszcie, także najbliższe otoczenie uzależnionego, w miarę pogłębiania się choroby, podlega coraz większym zaburzeniom. Żyje przecież w stanie stałego i intensywnego niepokoju emocjonalnego i siłą rzeczy zawęża świat swoich przeżyć do problemu alkoholowego. Rodzi się w ten sposób choroba zwana koalkoholizmem. Dotyka ona zwłaszcza współmałżonka osoby uzależnionej. Narusza jego równowagę psychiczną oraz uniemożliwia dojrzałe funkcjonowanie w ramach systemu rodzinnego. Z tego powodu członkowie najbliższej rodziny alkoholika nie są zwykle w stanie udzielić mu adekwatnej pomocy dopóki sami nie uwolnią się z kręgu osamotnienia i izolacji oraz nie zwrócą się po specjalistyczną pomoc.

Reasumując dotychczasowe analizy można stwierdzić, że nadużywanie alkoholu (pijaństwo) i wynikające z tego uzależnienie alkoholowe (alkoholizm) nie są zjawiskami przypadkowymi czy związanymi jedynie z czyjąś lekkomyślnością lecz mają głębokie powiązania z całym kontekstem egzystencjalnym, w którym żyje dany człowiek. Nieumiejętność radzenia sobie z trudnościami w naturalny sposób związanymi z ludzką kondycją a także niewłaściwe wzorce i presje środowiska sprawiają, że tak wiele osób w Polsce nadużywa alkoholu i lekceważy związane z tym zagrożenia.

W tej sytuacji należy z naciskiem podkreślić, że zagrożenia i problemy alkoholowe mają w naszym kraju charakter nie tylko indywidualny i moralny lecz także społeczny i strukturalny. Z tego powodu biskupi polscy skierowali jesienią ubiegłego roku memoriał do władz ustawodawczych i wykonawczych, wskazujący na podstawowe warunki społeczno-prawne, które są nieodzowne, aby sytuacja w tej dziedzinie uległa istotnej poprawie.

2. Mechanizmy choroby alkoholowej

Według obiegowych opinii rozpowszechnionych w naszym społeczeństwie, uzależnienie od alkoholu, zwane popularnie alkoholizmem lub nałogiem alkoholowym, oznacza stan bardzo zaawansowanej degeneracji fizycznej, psychicznej, duchowej i materialnej, związany z nadużywaniem alkoholu. Najbardziej klasyczny i dotąd funkcjonujący obraz człowieka uzależnionego to osoba, która utraciła już wszystko: zdrowie, rodzinę, pracę, dom i która zatacza się na ulicy czy leży na ziemi w stanie upojenia alkoholowego. Stosunkowo jeszcze nieliczni ludzie i środowiska zdają sobie sprawę, że opisany schemat odnosi się do najbardziej zaawansowanego i dramatycznego stadium choroby alkoholowej, która w swych mniej rażących fazach obejmuje o wiele szerszy krąg osób. W początkowych stadiach uzależnienia dany człowiek może jeszcze stosunkowo normalnie funkcjonować w wielu dziedzinach życia i zwykle tylko specjaliści są w stanie rozpoznać, że jest on już alkoholikiem.

Na czym więc polega choroba alkoholowa? Sam termin "alkoholizm" (alcholismus chronicus) został wprowadzony przez szwedzkiego lekarza Magnusa Hussa i po raz pierwszy opublikowany w 1849 roku. Uzależnienie alkoholowe jest bezpośrednią konsekwencją nadużywania alkoholu i oznacza spożywanie tej substancji w sposób powodujący negatywne a w dalszych fazach wprost destrukcyjne konsekwencje dla pijącego i dla jego środowiska. Innymi słowy alkoholizm oznacza stan, w którym dany człowiek kontynuuje spożywanie alkoholu mimo, iż powoduje to dokuczliwe skutki w różnych dziedzinach jego życia.

Tego typu uzależnienie od alkoholu jest chorobą w sensie ścisłym, charakteryzującą się konkretnymi przejawami i mechanizmami oraz mającą specyficzny i dobrze już poznany przebieg. W 1956 r. alkoholizm został wciągnięty na listę chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Jest to jedna z najbardziej destrukcyjnych chorób i jednocześnie jedna z niewielu, w których do istoty choroby należy jej negowanie ze strony chorego.

Uzależnienie od alkoholu jest chorobą niszczącą człowieka we wszystkich aspektach. Prowadzi do degradacji życia psychicznego, duchowego i religijnego. Powoduje stopniową utratę wolności i odpowiedzialności, więzi interpersonalnych oraz zdolności do normalnego funkcjonowania w rodzinie i społeczeństwie. Zwykle na końcu dopiero następuje degradacja fizyczna, która dla wielu staje się niestety jedynym motywem powstrzymania się od picia. Ale w tak zaawansowanym stadium choroby bywa to już często niemożliwe, gdyż wcześniej mogą nastąpić nieodwracalne zmiany w mózgu, które wykluczają możliwość skutecznej terapii i powrotu do trzeźwego życia.

Alkoholizm jest chorobą chroniczną czyli nieuleczalną i nieodwracalną. Nie można się z niej całkowicie wyleczyć. Uzależniony będzie do końca życia alkoholikiem. Nie można więc być byłym alkoholikiem. Jak jednak zobaczymy w dalszym ciągu naszych analiz, po spełnieniu określonych warunków staje się możliwe zachowanie całkowitej i trwałej abstynencji, powstrzymując w ten sposób postęp choroby.

Alkoholizm nie leczony staje się chorobą śmiertelną. Nie jest możliwe spontaniczne czy samoczynne powstrzymanie tej choroby. Jeśli więc uzależniony nie podejmuje terapii, to jego stan może się jedynie nieustannie pogarszać, aż doprowadzi to do zgonu. Nie zawsze będzie to zgon na skutek śmiertelnego zatrucia alkoholem. Zwykle śmierć przychodzi wcześniej: na skutek miażdżycy, marskości wątroby, wypadku przy pracy czy w ruchu drogowym, na skutek samobójstwa czy innych przyczyn, które często nie są nawet zdiagnozowane jako konsekwencja choroby alkoholowej. Oficjalne statystyki nie ukazują z tego względu rzeczywistej skali śmiertelności związanej z chorobą alkoholową.

W tej sytuacji bardzo istotnym zagadnieniem jest problem jak najwcześniejszego diagnozowania choroby alkoholowej. Okazuje się, iż jest to dosyć proste, gdy zna się podstawowe kryteria i zasady. Bezpośrednim i oczywistym symptomem świadczącym, iż dana osoba jest już uzależniona, jest utrata zdolności do kontrolowanego picia. Oznacza to, iż chory może nawet przez dłuższy czas nie pić w ogóle alkoholu, nie jest jednak w stanie kontrolować picia, gdy sięgnie po pierwszy kieliszek. Ci, którzy nadużywają alkoholu ale jeszcze nie są uzależnieni, potrafią pić w sposób zróżnicowany, a więc w zależności od sytuacji, okoliczności, środowiska. Gdy tego chcą, to potrafią zachować umiar. Uzależnieni nie mają już takiej możliwości. Nawet jeśli w sposób najbardziej stanowczy i uroczysty postanawiają, że tym razem wypiją tylko trochę, to za każdym razem kończy się taka próba niekontrolowanym piciem. Oczywistymi oznakami choroby są także: luki w pamięci (tak zwany "urwany film"), psychozy alkoholowe oraz zespół abstynencyjny, czyli silne bóle głowy, trzęsienie rąk, zanik apetytu i tym podobne dokuczliwe zjawiska fizjologiczne, towarzyszące nadużywaniu alkoholu.

Kolejne istotne zagadnienie to kwestia czynników, które warunkują pojawienie się choroby alkoholowej. Uzależnienie od alkoholu jest oczywiście bezpośrednią konsekwencją jego nadużywania. Szybkość pojawienia się tej choroby zależy jednak od wielu okoliczności i w każdym wypadku jest kwestią indywidualną. Do podstawowych czynników, które wpływają na tempo popadnięcia w alkoholizm, należy wiek inicjacji alkoholowej oraz ilość i częstotliwość wprowadzania alkoholu do organizmu.

Wiek inicjacji ma tutaj znaczenie szczególne. Choroba alkoholowa rozwija się tym szybciej im wcześniej dana osoba sięga po raz pierwszy po alkohol. Jeśli kontakt z alkoholem ma miejsce już w wieku szkolnym to uzależnienie może nastąpić bardzo szybko, nawet w kilka miesięcy od rozpoczęcia spożywania alkoholu. Z tego względu nie może być mowy o kontrolowanym czy bezpiecznym piciu alkoholu przez nastolatków. W tym wieku każdy kontakt z alkoholem jest nadużyciem, które grozi szybkim pojawieniem się choroby alkoholowej i w każdym przypadku hamuje normalny rozwój psycho- fizyczny oraz duchowy.

Drugim czynnikiem, który w sposób zasadniczy wpływa na tempo zaistnienia choroby alkoholowej jest ilość i częstotliwość spożywania alkoholu. Zachowanie w tej dziedzinie może zależeć od różnych uwarunkowań, np. od potrzeb psychicznych czy zwyczajów panujących w danym środowisku. W dużym stopniu zależy także od stopnia tolerancji organizmu na alkohol. Podwyższony stopień tolerancji może być cechą dziedziczoną. Może być także cechą nabytą, gdyż wraz z regularnym spożywaniem alkoholu wzrasta uodpornienie organizmu na skutki zatrucia.

Kolejny czynnik sprzyjający coraz większej konsumpcji alkoholu jest związany ze spożywaniem tej substancji dla poprawienia sobie nastroju emocjonalnego. Otóż dla osiągnięcia tych samych efektów emocjonalnych potrzeba w miarę upływu czasu coraz większych ilości alkoholu. Jednocześnie przez pewien okres wzrasta również tolerancja organizmu na alkohol, by następnie raptownie się załamać. Stąd w zaawansowanych stadiach choroby alkoholowej wystarczy już niewielka ilość alkoholu, by doprowadzić do stanu upojenia i utraty świadomości.

W tym kontekście należy wyjaśnić, iż wchodzenie w chorobę alkoholową nie jest związane wyłącznie z jednorazowym spożywaniem dużych ilości alkoholu, chociaż jest to najczęstsza forma popadnięcia w uzależnienie. Jest jednak możliwe także tak zwane "miękkie" wchodzenie w alkoholizm. Polega ono na spożywaniu nawet przez dłuższy czas jedynie niewielkich ilości alkoholu. Dopiero po pewnym okresie następuje istotne zwiększenie spożywanych dawek alkoholu i utrata kontroli nad piciem. Należy też wyzbyć się mitycznego przekonania, że alkoholizm wiąże się jedynie ze spożywaniem wysokoprocentowych napojów alkoholowych. Dla przykładu statystyki z 1992 roku informują, iż w Niemczech jest około dwóch i pół miliona alkoholików, z których ogromna większość uzależniła się od alkoholu poprzez nadużywanie piwa. Wielu nie próbowało nawet innych napojów alkoholowych.

Reasumując dotychczasowe analizy dotyczące natury alkoholizmu można stwierdzić, iż pojawienie się tej choroby jest bezpośrednią konsekwencją nadużywania alkoholu. Tego typu zachowanie jest powiązane głównie ze słabością psychiczno-duchową danego człowieka oraz z niekorzystnym wpływem środowiska społecznego. Natomiast pojawienie się choroby alkoholowej następuje tym szybciej, im wcześniej dana osoba rozpocznie kontakt z alkoholem oraz im częściej go spożywa w znacznych ilościach.

Opis choroby alkoholowej oraz analiza czynników i okoliczności bezpośrednio ją powodujących nie wyjaśniają jeszcze podstawowych mechanizmów tej choroby. Chodzi tu o zrozumienie patologicznych procesów, które tłumaczą zdumiewający fakt, iż dany człowiek kontynuuje nadużywanie alkoholu mimo dramatycznych nieraz konsekwencji, jakie niesie ze sobą tego typu zachowanie. Pytanie o ostateczną naturę choroby alkoholowej jest więc pytaniem o mechanizmy i procesy, które wyjaśniają kontynuowanie nadużywania alkoholu i nieodwracalną utratę kontrolowanego picia.

W świetle współczesnej wiedzy alkohologicznej nie ulega wątpliwości, iż główny mechanizm choroby alkoholowej jest związany ze sferą ludzkich emocji. Oznacza to bardzo intensywne uzależnienie emocjonalne chorego od alkoholu. Jest ono tak silne, iż w zaawansowanych stadiach choroby można je porównać do zależności emocjonalnej małego dziecka od swojej matki czy też do sytuacji człowieka intensywnie i bezkrytycznie zakochanego, który nie wyobraża już sobie życia bez ukochanej osoby. W obu wypadkach poprawa nastroju i poczucie pewności siebie wiążą się z obecnością tej drugiej osoby. Analogiczne znaczenie ma dla samopoczucia człowieka uzależnionego kontakt z alkoholem.

Człowiek dojrzały traktuje emocje jako sygnały czy informacje na temat jego aktualnej sytuacji. W obliczu bólu, niepokoju czy lęku stara się odkryć źródło tego typu przeżyć i tak przekształcać siebie lub rzeczywistość wokół siebie, by przezwyciężyć przyczyny bolesnych przeżyć. Uzależniony rezygnuje z takiej próby i sięga po alkohol, aby zapomnieć o nurtujących go sprawach czy przeżyciach. W ten sposób jednak nie może oczywiście usunąć źródeł niepokoju.

W miarę pogłębiania się choroby alkoholowej sięganie po alkohol staje się coraz częstsze i coraz bardziej zautomatyzowane tak, że w bardziej zaawansowanych stadiach może dojść do sytuacji, w której dany człowiek niemal bez przerwy jest pod wpływem alkoholu. W patologicznie subiektywnym odczuciu alkohol staje się dla niego największym i najcenniejszym przyjacielem, bez którego nie potrafi już wyobrazić sobie życia. Uzależniony stroni więc od każdego, kto nie pije czy stara się zdemaskować jego chorobę. W jego odczuciu taki człowiek zmierza bowiem do pozbawienia go najcenniejszej rzeczy, jaką dysponuje, by radzić sobie z samym sobą oraz z otaczającą go rzeczywistością.

Tak ekstremalne uzależnienie emocjonalne powoduje, że dla chorego alkohol w sensie dosłownym zaczyna być panem życia i największym skarbem. W zaawansowanym stadium choroby alkoholik popada w przerażenie na samą myśl o konieczności funkcjonowania bez alkoholu i nie wyobraża już sobie w ogóle możliwości życia na trzeźwo. Mamy tutaj do czynienia z rodzajem zaklętego koła: wraz z kolejnym trzeźwieniem przychodzi poczucie winy, wstydu, rozgoryczenia, bezradności. Chory jest dosłownie na dnie, ale wtedy właśnie znowu sięga po alkohol, gdyż jest to dla niego najłatwiejszy i najbardziej skuteczny sposób radzenia sobie ze wszystkim co bolesne i przykre. Jeśli nie nastąpi przerwanie tego mechanizmu, to choroba alkoholowa będzie nieuchronnie prowadziła do śmierci.

Gdyby uzależnienie emocjonalne od alkoholu było jedynym mechanizmem choroby alkoholowej, to człowiek nadużywający alkoholu sam dosyć szybko odkryłby, iż picie alkoholu może jedynie pogorszyć jego sytuację a ewentualne odczucie ulgi czy poprawa nastroju to stany chwilowe i iluzoryczne, opłacone bardzo wysoką ceną cierpienia i krzywd wyrządzonych sobie i innym. Rodzi się więc pytanie: jak to jest możliwe, iż mimo tragicznych nieraz konsekwencji, alkoholik kontynuuje nadużywanie alkoholu ?

Jest to możliwe ze względu na istnienie drugiego, obok uzależnienia emocjonalnego, mechanizmu choroby alkoholowej. Otóż przywiązanie emocjonalne do alkoholu powoduje zaburzenia w myśleniu, które prowadzą do powstania tak zwanego systemu iluzji i zaprzeczeń. Nie jest to mechanizm specyficzny dla choroby alkoholowej, gdyż ludzka psychika funkcjonuje w taki sposób, iż wszelkie napięcia i zaburzenia emocjonalne powodują zakłócenia w procesach myślenia i percepcji. Na zachowanie człowieka zrównoważonego emocjonalnie wpływają zarówno subiektywne odczucia jak i obiektywne analizy i informacje. Zaburzenia emocjonalne prowadzą natomiast do dominacji czy wprost dyktatury emocji w odniesieniu do procesu myślenia i decydowania.

Wszelkie myślenie człowieka uzależnionego na temat alkoholu jest z tego względu ekstremalnie subiektywne i całkowicie podporządkowane potrzebom emocjonalnym. Używając terminologii Adlera można powiedzieć, że chory posługuje się w tej dziedzinie wyłącznie logiką prywatną. Jednocześnie nawet jeszcze przez dłuższy czas może zachować zdolność logicznego i obiektywnego myślenia o wszystkim poza rolą alkoholu we własnym życiu. W tej dziedzinie wszelkie jego rozumowanie jest całkowicie podporządkowane potrzebom emocjonalnym i nie respektuje elementarnych zasad zdrowego rozsądku.

Na płaszczyźnie intelektualnej nie istnieje więc żadna możliwość porozumienia się z chorym czy logicznej analizy jego sytuacji. Co więcej, próby dyskusji na ten temat stwarzają jedynie okazję, by chory, obalając zarzuty czy argumenty innych osób zgodnie z prawidłami swego chorego myślenia, mógł się subiektywnie upewniać, że nie istnieje żaden problem i że zarzuty środowiska są przesadne czy wprost bezpodstawne. Z kolei dla otoczenia, np. dla współmałżonka, tego typu dyskusje powiększałyby zakres konfliktu z chorym, gdyż nie rozumiejąc patologicznych mechanizmów rządzących myśleniem chorego, łatwo byłoby go posądzić o świadome kłamstwa i przewrotność. Zdolność alkoholika do logicznego myślenia o wszystkich innych sprawach jest tu czynnikiem dodatkowo utrudniającym otoczeniu zrozumienie rzeczywistego stanu jego psychiki.

Mamy tu do czynienia z mechanizmem uzależnienia intelektualnego od alkoholu, przy czym mechanizm ten w sposób szczególny wyraża się poprzez systemem iluzji i zaprzeczeń. System iluzji polega na tym, iż wbrew elementarnym faktom i doświadczeniom chory trwa w subiektywnym przekonaniu, że nie jest uzależniony od alkoholu i potrafi kontrolować swoje picie. Pozostaje też subiektywnie przekonany, że gdyby tylko chciał czy uważał to za konieczne, to w każdej chwili mógłby przestać pić. Z kolei system zaprzeczeń polega na takim interpretowaniu i manipulowaniu faktami i danymi, by negować istnienie problemów związanych z nadużywaniem alkoholu. Jeśli w danej sytuacji negatywne konsekwencje picia są już tak jednoznaczne i drastyczne, iż nawet chory nie jest w stanie temu zaprzeczyć, to i tak znajduje jakieś argumenty, które według jego logiki stanowią zasadne usprawiedliwienie jego zachowania. Typową strategią jest wtedy twierdzenie, iż w obliczu danych trudności czy problemów każdy człowiek sięgnąłby po alkohol. Za takim rozumowaniem stoi oczywiście błędne założenie, iż picie alkoholu jest naturalną i konieczną konsekwencją przeżywanych problemów a nie jednym ze sposobów reagowania i radzenia sobie z nimi. Innym sposobem racjonalizowania obronnego w obliczu nadużycia alkoholu jest twierdzenie, że zaistniała określona okoliczność, w której nie można było odmówić picia. Są to jedynie typowe przykłady argumentowania, których chory ma do dyspozycji dosłownie nieograniczoną ilość.

Obok uzależnienia emocjonalnego oraz systemu iluzji i zaprzeczeń, występuje jeszcze jeden istotny mechanizm choroby alkoholowej. Polega on na ekstremalnych skokach w sposobie widzenia i przeżywania samego siebie. Normalnie funkcjonujący człowiek posiada relatywnie stały, w miarę realistyczny i adekwatnie zróżnicowany system przekonań na temat samego siebie oraz analogiczny sposób emocjonalnego przeżywania własnej rzeczywistości. Współczesne badania w psychologii humanistycznej wykazują jednoznacznie, że to właśnie świadomy sposób widzenia i przeżywania samego siebie stanowi strukturę psychiczną, która w podstawowy sposób określa i integruje zachowanie danego człowieka. Jeśli obraz samego siebie jest jednostronny i niestabilny to nie są możliwe zachowania dojrzałe, zrównoważone i adekwatne.

Tymczasem w sytuacji osoby uzależnionej od alkoholu sposób widzenia i przeżywania samego siebie podlega biegunowym skokom i jest bardzo niestabilny. Alkoholik widzi i przeżywa siebie w sposób skrajnie jednostronny i zmienny. Pod wpływem alkoholu ocenia siebie i przeżywa swoją rzeczywistość zwykle w sposób jednoznacznie pozytywny. Uważa się np. za dobrego, towarzyskiego, przyjacielskiego, zdolnego do wypełniania wszystkich swoich powinności, radosnego i silnego we wszystkich aspektach. Jest wtedy pewny siebie, ma łatwość "kontaktów" z innymi, zapomina o problemach i niepokojach.

Z kolei w fazie trzeźwienia przeżywa siebie w sposób diametralnie przeciwny: z intensywnym poczuciem winy, zawstydzenia, bezradności, słabości. Ma tendencję, by całkowicie przekreślać swoją wartość, jest w stanie załamania, depresji, rozgoryczenia, buntu wobec wszystkich i wobec wszystkiego. Nienawidzi siebie i cały otaczający go świat. Z tego względu to właśnie we wczesnej fazie trzeźwienia przychodzi najsilniejsza pokusa, by znowu sięgnąć po alkohol i szybko zapomnieć o tak dotkliwym bólu. Tłumaczy to charakterystyczne dla ludzi uzależnionych picie "ciągami", które trwają czasem wiele dni a nawet tygodni i są przerywane dopiero na skutek obrony organizmu przed śmiertelnym zatruciem. W zaawansowanym stadium choroby kolejny ciąg picia może zakończyć się zgonem uzależnionego.

Oprócz opisanych powyżej psychicznych mechanizmów choroby alkoholowej (uzależnienie emocjonalne i intelektualne oraz biegunowe widzenie i przeżywanie siebie) istnieją także pewne mechanizmy natury fizjologicznej, charakterystyczne dla tej choroby. Po pierwsze, chodzi tu o tzw. zespół abstynencyjny. Polega on na tym, iż w fazie trzeźwienia alkoholik przeżywa nie tylko bolesne stany psychiczno-duchowe lecz także odczuwa bardzo przykre stany fizjologiczne, np. silny ból głowy, wymioty, trzęsienie rąk, osłabienie, brak apetytu, niezdolność do koncentracji i wysiłku, itp. Po spożyciu niewielkiej ilości alkoholu czuje się znowu nieco lepiej i zwykle interpretuje to zjawisko jako "dowód", iż jego organizm potrzebuje alkoholu do normalnego działania. Także w tym wypadku mamy do czynienia z przykładem tendencyjnego rozumowania, podporządkowanego potrzebie kolejnego kontaktu z alkoholem. Tymczasem zespół abstynencyjny jest głównie skutkiem zatrucia organizmu alkoholem a konsekwencje takiego zatrucia są rzeczywiście doświadczane w sposób najbardziej dotkliwy po zaprzestaniu picia i w miarę odzyskiwani świadomości. Rzeczywiście też sięgnięcie znów po alkohol stanowi najprostszy sposób szybkiego odczucia ulgi. Wyciąganie jednak z tego wniosku, iż organizmowi potrzebny jest alkohol, jest analogiczne do twierdzenia, iż człowiekowi, który stracił przytomność na skutek mocnego uderzenia w głowę, potrzebne jest ponowne uderzenie. Także w tej sytuacji odzyskiwanie przytomności związane jest z odczuciem intensywnego bólu głowy, który rzeczywiście najprościej można zlikwidować ponownym uderzeniem. Takie łagodzenie złego samopoczucia prowadziłoby jednak w sposób oczywisty do śmierci. W obliczu silnego zatrucia organizmu alkoholem człowiek ma dwie możliwości reagowania: przetrzymać naturalne i bardzo dokuczliwe skutki zatrucia albo zatruwać się ponownie. Z jednej więc strony nie powinno się bezkrytycznie ulegać przekonaniu osób uzależnionych, iż ich organizm potrzebuje alkoholu, z drugiej jednak trzeba być świadomym, że początkowa faza po zaprzestaniu picia jest dla nich bardzo trudna i bolesna nie tylko psychicznie lecz także fizycznie.

Obecnie intensywnie prowadzone są badania nad innymi, poza zespołem abstynenckim, aspektami fizjologicznymi choroby alkoholowej. Ich wyniki nie są jeszcze definitywne i nierzadko podlegają możliwości rozbieżnych interpretacji. Najczęściej tego typu badania wykazują, iż w miarę nadużywania alkoholu następują nieodwracalne zmiany w procesie jego przyswajania i chemicznego rozkładu. W konsekwencji w organizmie alkoholika pojawiają się substancje, których obecności nigdy nie stwierdzono w organizmach ludzi nieuzależnionych.

Jedną z takich nietypowych substancji, której obecność w mózgu alkoholików została udokumentowana w ostatnich latach na podstawie badań w USA, jest związek chemiczny zwany w skrócie THIQ, który powstaje właśnie na skutek nietypowego rozkładu chemicznego spożytego alkoholu. Substancja ta ma działanie bardzo silnego narkotyku. Po spożyciu choćby minimalnej ilości alkoholu pojawiają się w mózgu śladowe ilości tego narkotyku i domagają się dalszej porcji alkoholu do swej reprodukcji. Być może to właśnie zjawisko stanowi ostateczne wytłumaczenie faktu, iż alkoholik może w ogóle nie pić alkoholu ale wystarczy nawet mała jego ilość, aby utracił zupełnie zdolność kontrolowanego picia.

W oparciu o powyższą analizę natury uzależnienia od alkoholu należy podkreślić, iż jest to choroba o charakterze chronicznym, pojawiająca się w następstwie nadużywania alkoholu. Podstawowe mechanizmy sprawiające, że człowiek uzależniony kontynuuje picie pomimo coraz bardziej dotkliwych konsekwencji, są związane z zaburzeniami w sferze emocjonalnej i intelektualnej a także w sposobie przeżywania samego siebie. Choroba alkoholowa wiąże się również z zaburzeniami i zmianami w sferze fizjologicznej. Wszystko to sprawia, iż jest to choroba nieodwracalna co oznacza, iż uzależniony nie może już nigdy odzyskać zdolności kontrolowanego picia. Jedynym sposobem powstrzymania choroby jest całkowita i trwała abstynencja. Kolejny rozdział dotyczyć będzie tej właśnie możliwości.

3. Warunki trwałej trzeźwości w sytuacji choroby alkoholowej

Ustalenie warunków umożliwiających powrót do trwałej trzeźwości w sytuacji choroby alkoholowej wymaga precyzyjnej znajomości genezy nadużywania alkoholu, mechanizmów uzależnienia oraz wszystkich konsekwencji choroby.

Kompleksowe i adekwatne zrozumienie całokształtu sytuacji człowieka uzależnionego nie jest rzeczą łatwą i oczywistą nawet dla specjalistów i terapeutów o dużym doświadczeniu w tej dziedzinie. Nie jest ono tym bardziej łatwe dla samych zainteresowanych, czyli dla osób z chorobą alkoholową oraz dla ich najbliższego otoczenia.

Gdy pyta się ludzi, którzy zaczynają rozpoznawać destrukcyjną obecność alkoholu w ich życiu, o to co według nich samych stanowi ich główny problem, to prawie wszyscy odpowiadają, że problemem tym jest oczywiście nadużywanie alkoholu ze wszystkimi konsekwencjami. Taka odpowiedź wydaje się na pierwszy rzut oka logiczna i słuszna. Jak jednak wynika z poprzednich analiz, tego rodzaju odpowiedź nie uwzględnia jednak całej złożoności problemu.

W swej istocie bowiem nadużywanie alkoholu okazuje się nie tyle problemem co raczej błędną PRÓBĄ ROZWIĄZANIA PROBLEMU. Próba ta polega na dążeniu do unikania świadomego kontaktu z własną sytuacją emocjonalną i egzystencjalną, a zwłaszcza z emocjami bolesnymi. Ich uświadomienie sobie oznaczałoby bowiem zwykle potrzebę podjęcia trudu, by zmienić coś istotnego i trudnego we własnym świecie wewnętrznym lub w zewnętrznym środowisku.

W swoim ostatecznym znaczeniu choroba alkoholowa jest więc konsekwencją błędnej próby rozwiązywania własnych trudności egzystencjalnych. Pojawienie się choroby alkoholowej zmienia jednak radykalnie położenie danej osoby. Człowiek uzależniony stoi odtąd w obliczu nie jednego lecz dwóch istotnych problemów. Z jednej strony znajduje się w obliczu negatywnej, kryzysowej sytuacji życiowej, sygnalizowanej zwykle w sposób bardzo dokuczliwy przez bolesne stany emocjonalne. Z drugiej strony stoi przed zadaniem radzenia sobie z mechanizmami i wszelkimi konsekwencjami choroby alkoholowej, co drastycznie pogarsza jego położenie.

Powrót do trwałej trzeźwości staje się więc możliwy tylko wtedy, gdy nastąpi przezwyciężenie OBU PROBLEMÓW. Wymaga to zarówno likwidowania SKUTKÓW nadużywania alkoholu (mechanizmy choroby alkoholowej) jak i jego PRZYCZYN ( sygnalizowane przez bolesne stany emocjonalne istotne trudności życiowe, których uzależniony nie próbował czy nie był dotąd w stanie rozwiązać).

Analogią ilustrującą tą zasadę może być sytuacja, w której zapalił się las, gdyż uruchomiono w nim nową linię kolejową z wadliwą instalacją elektryczną. Powoduje ona obfite iskrzenie przy każdorazowym przejeździe pociągu. Aby w tej sytuacji uratować las, nie wystarczy jedynie gaszenie pożaru (konsekwencja wadliwej instalacji) ani też jedynie naprawa instalacji (przyczyna pożaru). W pierwszym wypadku nastąpią bowiem kolejne pożary a w drugim pożar trwać będzie tak długo, aż zupełnie zniszczy cały las. Uratowanie lasu jest więc możliwe tylko wtedy, gdy ugasi się pożar oraz zreperuje instalację elektryczną. W sytuacji choroby alkoholowej warunkiem trwałej trzeźwości jest więc całkowita abstynencja oraz uczenie się nowego stylu życia i nowych sposobów rozwiązywania przeżywanych problemów.

Dotychczasowe analizy pokazują, że powrót do trzeźwości stawia alkoholikowi bardzo trudne i wymagające warunki. Warunki te stają się oczywiście tym trudniejsze im bardziej zaawansowana jest choroba alkoholowa. Z drugiej strony człowiek nadużywający alkoholu raczej w nielicznych tylko wypadkach potrafi sam dostrzec problem i zaprzestać picia. Z tego względu szansa na powrót do trzeźwego życia w dużej mierze związana jest z adekwatną i kompetentną reakcją środowiska już we wczesnych stadiach wchodzenia w problemy alkoholowe.

Pierwsza zasada polega więc na szybkim i rzeczowym reagowaniu we wczesnej fazie problemu alkoholowego. Przecież nawet jednorazowe nadużycie alkoholu jest poważnym znakiem alarmowym, który powinien spowodować stanowczą reakcję najbliższego środowiska. Taka reakcja powinna mieć charakter przyjacielskiej uwagi i życzliwej troski bez odwoływania się do osądów i agresywności, bo to powoduje zwykle postawę obronną i agresywną. Prawidłowa reakcja może polegać np. na stwierdzeniu: "Zauważyłem, że wczoraj wypiłeś sześć kieliszków alkoholu. Zdarzyło ci się to już drugi raz. Jestem zaniepokojony o ciebie i zastanawiam się czy nie potrzebujesz pomocy."

Tego typu reakcja jest rodzajem sugestywnego przesłania , o którym trudno będzie zainteresowanemu zapomnieć i które utrudnia lekceważenie rodzącego się problemu. Jeśli zdarzają się kolejne epizody nadużywania alkoholu, to najbliższe środowisko powinno tak postępować, by pijący ponosił wszelkie konsekwencje swego zachowania. Jeśli i to nie pomaga to koniecznie trzeba zwrócić się do osób mogących udzielić pomocy profesjonalnej. Podjęcie samotnej walki oznacza bowiem zwykle porażkę interweniującego. Natomiast stanowcza postawa najbliższych oparta na wskazaniach specjalistów stwarza szansę, by zagrożony uznał swój problem i zmienił postawę wobec alkoholu. Nie należy natomiast nigdy zakładać, iż zrobi on to z własnej inicjatywy.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy nie chodzi już o epizodyczne nadużywanie alkoholu ale o sytuację uzależnienia. Tutaj nie wystarczyłoby już samo tylko zaprzestanie picia, gdyż konieczna jest pomoc terapeutyczna oraz stała praca nad zmianą własnej sytuacji egzystencjalnej według konkretnego i precyzyjnego programu. Także w tej sytuacji sam uzależniony nie zrobi zwykle pierwszego kroku. Stąd wstępnym warunkiem jego powrotu do trzeźwości jest adekwatna postawa najbliższego środowiska.

Uzależniony dysponuje systemem iluzji i zaprzeczeń, dzięki któremu potrafi przez wiele lat łudzić się, że nie jest alkoholikiem oraz ignorować coraz bardziej dramatyczne konsekwencje swej choroby. Tego typu subiektywne widzenie siebie i swojej sytuacji nie wystarczyłoby jednak, by móc kontynuować picie. Z tego względu uzależniony staje się stopniowo mistrzem w manipulowaniu swoim najbliższym otoczeniem według strategii: ja piję a wy ponosicie konsekwencje. Potrafi znaleźć w rodzinie, w miejscu pracy, wśród kolegów grupę ludzi, którzy mu mimowolnie i nieświadomie ułatwiają kontynuowanie picia. Nawet te osoby, które bardzo pragną, by przestał pić, przez długi nieraz okres chronią pijącego, nie widząc alternatywnych zachowań lub żywiąc nadzieję, iż chory to doceni i zaprzestanie picia. Są to z reguły iluzoryczne nadzieje, gdyż szansa na zaprzestanie picia pojawia się zwykle wtedy, gdy uzależniony w coraz większym stopniu ponosi konsekwencje swoich zachowań i doświadcza spiętrzenia problemów, np. w postaci zwolnienia z pracy czy odejścia najbliższych osób.

Adekwatna postawa wobec uzależnionego polega więc na konsekwentnym stosowaniu zasady: ty pijesz, ty ponosisz konsekwencje. W praktyce jest oczywiście bardzo trudno zachować taką postawę, np. przestać prać zabrudzoną odzież, nie ukrywać choroby, nie załatwiać zwolnień lekarskich, nie pożyczać pieniędzy, pozostawiać samemu uzależnionemu wszystkie problemy związane z jego piciem. Wielu osobom taka postawa wydaje się w pierwszej chwili okrutna i bezduszna ale w sytuacji choroby alkoholowej jest to jedyna forma dojrzałej miłości, która stwarza uzależnionemu szansę na podjęcie leczenia: jeśli ty będziesz pił a ja będę ponosił tego konsekwencje, to będziesz pił, aż umrzesz a ja nie chcę twojej śmierci. Z tego względu od dziś przestaję cię chronić przed konsekwencjami twojego picia.

Opisana tutaj zmiana zachowania najbliższego środowiska alkoholika nie jest zwykle czymś spontanicznym. Co więcej, z reguły jest ona niemożliwa, dopóki rodzina pozostaje w izolacji i ukrywa się ze swoim problemem przed środowiskiem zewnętrznym. Postulowana zmiana wymaga więc zewnętrznej pomocy osób, które mogą precyzyjnie wytłumaczyć zasady postępowania z chorym oraz pomogą w opracowaniu konkretnych strategii, dostosowanych do danej sytuacji. W praktyce zakłada to kontakt np. współmałżonka osoby uzależnionej z instytucjami udzielającymi profesjonalnej pomocy (np. poradnie przeciwalkoholowe) lub z ruchami samopomocy (kluby abstynenta czy grupy Al-Anon, do których należą rodziny osób uzależnionych).

Pierwszym więc warunkiem, otwierającym uzależnionemu szansę na powrót do życia trzeźwego, jest wyjście z izolacji jego najbliższego otoczenia i nauczenie się, zwłaszcza ze strony rodziny, stanowczej i kompetentnej postawy wobec chorego. Im wcześniej to nastąpi, tym większe jest prawdopodobieństwo, iż osoba uzależniona uzna swój problem i zwróci się o specjalistyczną pomoc.

W polskich warunkach oznacza to zwykle zgodę na terapię odwykową lub włączenie się w jakiś ruch samopomocy. Doświadczenie ostatnich dziesięcioleci potwierdza w sposób niezbity, iż największe szanse na trwałą trzeźwość mają te osoby, które najpierw skorzystają z jakiejś formy terapii profesjonalnej a następnie w sposób stały i regularny uczestniczą w spotkaniach grup samopomocy. Chodzi tu zwłaszcza o grupy anonimowych alkoholików (AA) i o kluby abstynenta.

Terapia profesjonalna trwa z reguły od jednego do trzech miesięcy i jest głównie skoncentrowana na pomaganiu osobie uzależnionej w zdemaskowaniu i precyzyjnym poznaniu mechanizmów choroby alkoholowej. Daje to choremu szansę nabycia kompetencji w panowaniu nad tymi mechanizmami. Chodzi tu o pełne rozpoznanie własnej sytuacji psychicznej (uzależnienie emocjonalne od alkoholu, system iluzji i zaprzeczeń, ekstremalne skoki w sposobie widzenia i przeżywania siebie) i fizycznej (uznanie niezdolności do kontrolowanego picia, uczenie się wczesnego rozpoznawania sygnałów nawrotu picia, itp.). Bez tego bowiem nie będzie możliwe wejście na drogę trwałej trzeźwości. Terapia profesjonalna jest więc tą fazą, która koncentruje się przede wszystkim na samej chorobie alkoholowej i jej mechanizmach oraz uczy nowych kompetencji w stosunku do własnych emocji. W mniejszym natomiast stopniu odnosi się do całościowej sytuacji egzystencjalnej osoby uzależnionej. Z tego powodu stanowi bardzo istotny ale jeszcze wstępny etap na drodze do trwałej trzeźwości.

Powrót do trzeźwego życia w sytuacji choroby alkoholowej nie jest bowiem kwestią jednorazowej terapii lecz procesem trwającym w pewnych aspektach do końca życia. Istotą tego procesu jest taka przemiana własnej sytuacji egzystencjalnej oraz własnego postępowania, by uzależniony powstrzymywał się od sięgania po alkohol już nie ze strachu, iż nie potrafi pić w sposób kontrolowany lecz dlatego, iż umie już radzić sobie na trzeźwo ze swoimi emocjami i z sytuacją życiową. Mamy tu więc w istocie rzeczy do czynienia z procesem bardzo intensywnego rozwoju psychicznego i duchowego. Bez takiego rozwoju nawet długa abstynencja byłaby jedynie okresem oczekiwania na kolejne nawroty picia.

Gdyby więc praca nad sobą ograniczała się tylko do zdemaskowania mechanizmów uzależnienia, to chory zdawałby sobie sprawę, że nie może już nigdy odzyskać kontroli nad piciem ale nie nabyłby jeszcze przez to kompetencji potrzebnych do trzeźwego życia. Z drugiej strony, gdyby proces przemian dotyczył jedynie rozwoju psycho-społecznego i duchowego, to uzależniony uczyłby się nowego stylu życia ale nie posiadałby kompetencji w radzeniu sobie z mechanizmami choroby alkoholowej i one by go nadal zaskakiwały. Proces trwałego zdrowienia jest więc uwarunkowany nie tylko likwidowaniem skutków lecz także przyczyn nadużywania alkoholu.

Prawdopodobnie część uzależnionych poprzestaje na zdemaskowaniu mechanizmów choroby alkoholowej i na określonych zmianach zachowań wobec alkoholu, mając nadzieję, iż jest to wystarczające do odzyskania trwałej trzeźwości. W tej sytuacji abstynencja jest motywowana głównie lękiem a nierozwiązane problemy egzystencjalne powodują w dalszym ciągu duże napięcia emocjonalne. Alkoholik jest wtedy "suchy", to znaczy, że jedynie powstrzymuje się od picia alkoholu ale nie dokonują się w nim przemiany konieczne do trzeźwego życia. Zwykle następują wtedy kolejne nawroty picia.

Trwały powrót do trzeźwości jest konsekwencją stałego i integralnego rozwoju, który umożliwia satysfakcjonujący styl życia. Tego typu rozwój przebiega oczywiście w sposób zindywidualizowany i według rytmu dostosowanego do sytuacji i możliwości danego chorego. Można jednak określić jego podstawowe aspekty i wymiary istotne we wszystkich przypadkach. Chodzi mianowicie o stopniowe odzyskiwanie wewnętrznej wolności a także systemu wartości i autentycznych więzi międzyosobowych. Integralnym elementem takiego rozwoju jest ponadto rozrachunek z bolesną przeszłością oraz rozwiązanie problemu krzywdy, winy i odpowiedzialności.

4. Odzyskanie wewnętrznej wolności

W sytuacji trzeźwiejącego alkoholika rozwój duchowy zaczyna się zwykle od stopniowego odzyskiwania wewnętrznej wolności wobec alkoholu. Paradoksalnie staje się to możliwe dzięki uznaniu prawdy o bezradności wobec alkoholu, czyli o zatraceniu zdolności kontrolowanego picia. Jest rzeczą nieprzypadkową, iż odzyskiwanie wolności łączy się tutaj z odkryciem prawdy o sobie i o własnej sytuacji egzystencjalnej. W każdym bowiem wypadku granice wolności danego człowieka zależą bezpośrednio od adekwatnego i świadomego nadawania znaczeń wszystkiemu, co dzieje się w jego życiu. Bez pogłębionego horyzontu znaczeń i uznania prawdy o własnej sytuacji nie jest możliwe zachowanie wewnętrznej wolności. Człowiek nie żyje po prostu w świecie otaczających go faktów. Rzeczywistość ludzka, która określa zachowanie człowieka, zbudowana jest z faktów oraz ze znaczeń, jakie owym faktom nadaje dana osoba. To z tego właśnie powodu każdy człowiek inaczej interpretuje i przeżywa rzeczywistość, chociaż od strony faktograficznej żyjemy w identycznym świecie.

Zakres wewnętrznej wolności związany jest zatem bezpośrednio ze sposobem nadawania znaczeń oraz ze stopniem uznania prawdy o sobie. Tymczasem człowiek uzależniony nieraz przez bardzo długi czas żył w świecie iluzji i fikcji, interpretując własną rzeczywistość zewnętrzną i wewnętrzną w sposób patologiczny, zupełnie jednostronny i skrajnie subiektywny, co uniemożliwiało zmianę postawy wobec alkoholu.

5. Odzyskiwanie dojrzałej hierarchii wartości

Dojrzałe i odpowiedzialne życie nie może opierać się jedynie na spontaniczności czy intuicji. Każdy człowiek, a tym bardziej uzależniony od alkoholu, przeżywa wewnętrzne rozdarcie, niepokój, niepewność zasad i wartości. Jest mu nieraz tak trudno zrozumieć samego siebie oraz odkryć kryteria postępowania, które umożliwiłyby mu autentyczny rozwój i satysfakcjonujący styl życia. Wartości to właśnie owe obiektywne zasady i kryteria postępowania, które chronią człowieka przed ryzykiem błądzenia czy ulegania iluzjom. Najbardziej ogólną wartością jest zasada, iż należy postępować według tego co słuszne, a nie według tego co łatwiejsze czy przyjemniejsze w danym momencie.

W sytuacji człowieka uzależnionego mamy zwykle do czynienia ze znacznym a czasem z niemal zupełnym kryzysem wartości oraz z utratą zdolności do adekwatnego wartościowania rzeczy i wydarzeń. W zaawansowanym stadium choroby dominującym kryterium postępowania staje się unikanie bólu i szukanie ulgi emocjonalnej dosłownie za wszelką cenę. W takiej sytuacji alkohol traktowany jest jako wartość nadrzędna, której chory potrafi faktycznie podporządkować wszystko: zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe, rodzinę, pracę, majątek, pozycję społeczną, itd. W trakcie terapii uzależniony zaczyna uwalniać się od dotychczasowego sposobu wartościowania. Nie oznacza to jednak automatycznego odzyskania adekwatnej struktury wartości. Wielu alkoholików z różnych powodów nie posiadało właściwej hierarchii wartości także przed popadnięciem w uzależnienie. Chory musi się więc uczyć adekwatnej hierarchii wartości oraz dojrzałych wzorców postępowania.

Wartości obejmują i normują wszystkie wymiary życia. Dotyczą sfery fizycznej, psychicznej, duchowej, religijnej, społecznej i materialnej. Stanowią one kryteria takiej postawy i takich decyzji w odniesieniu do wszystkich tych sfer, które umożliwiają człowiekowi integralny rozwój oraz realizację jego powołania. Podstawowe wartości odnoszące się do sfery cielesnej to sen i pokarm, praca i odpoczynek, zdrowy tryb życia, mieszkanie i nieodzowne dobra materialne. Wartości związane ze sferą psychiczną to zdrowie psychiczne, równowaga emocjonalna, wysoki stopień samoświadomości, poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, zaufania, itp. Podstawowe wartości związane ze sferą duchową i religijną to miłość, odpowiedzialność, sprawiedliwość, prawda, uczciwość, wierność, nadzieja, wytrwałość, itp.

Odzyskanie czy odkrycie po raz pierwszy takich wartości umożliwia uwolnienie się z dokuczliwych stanów charakterystycznych dla człowieka uzależnionego. Chodzi tu zwłaszcza o poczucie bezradności, bezsensu, zagubienia, a także o chorobliwą nadkoncentrację na samym sobie i szukanie szczęścia na drodze iluzorycznej, nie opartej na faktach i rzeczywistych wartościach.

Powracający do trzeźwości odkrywa coraz wyraźniej, iż jego głównym problemem był nie tyle alkohol ile raczej nieumiejętność życia na miarę swego powołania i możliwości oraz według adekwatnego systemu wartości. Zauważa, że teraz, gdy jest trzeźwy, jego życie stało się w pewnym sensie trudniejsze i bardziej wymagające oraz, że może wytrwać w trzeźwości i żyć odpowiedzialnie jedynie wtedy, gdy będzie kierował się wartościami, o których tutaj mówimy. Jest to zadanie wyjątkowo trudne w sytuacji człowieka, który przez dłuższy okres naruszał elementarne zasady i wartości. W pierwszej fazie trzeźwości może więc on wątpić w celowość i możliwość ich respektowania a nawet w samo ich istnienie. Bardzo jest wtedy pomocny kontakt z osobami czy środowiskami, które mogą stać się znakami i świadkami autentycznych wartości oraz dojrzałych kryteriów decydowania i postępowania.

W tym kontekście jest rzeczą wyjątkowo ważną sposób, w jaki wartości są prezentowane i proponowane trzeźwiejącemu alkoholikowi. Wartości są rzeczywistością obiektywną, niezależną od ludzkiej decyzji lecz mogą być prezentowane w różny sposób. Można je po prostu komuś oznajmiać i - nie zważając na jego aktualne możliwości oraz całość życiowych doświadczeń - żądać ich akceptacji i respektowania. Apeluje się wtedy do wysiłku woli. Wartość przyjęta w ten sposób jest zwykle odczuwana subiektywnie jako coś zewnętrznego, narzuconego czy ograniczającego wewnętrzną autonomię. Nawet najbardziej oczywiste wartości mogą być wtedy postrzegane jako przymus a nie jako źródło mądrości i radości.

O wiele skuteczniejsze jest takie prezentowanie wartości, które sprawia, iż człowiek odkrywa je jako coś, czego szukał i potrzebował, a co do tej pory z różnych względów było poza jego zasięgiem. W takim kontekście przyjęcie wartości związane jest nie tyle z wysiłkiem woli co z pragnieniem i fascynacją oraz z wewnętrznym przekonaniem, iż owe wartości odpowiadają jego istotnym oczekiwaniom oraz zaspakajają najgłębsze aspiracje i dążenia.

6. Tworzenie dojrzałych więzi interpersonalnych

Odzyskanie autentycznych więzi międzyosobowych jest najważniejszym wymiarem oraz sprawdzianem rozwoju duchowego. Poza kontekstem interpersonalnym człowiek może bowiem nawet przez dłuższy czas łudzić się co do swoich cech, kompetencji, co do stopnia wewnętrznej wolności czy co do wartości, którymi się rzeczywiście kieruje. Miarodajna weryfikacja w tym względzie jest możliwa jedynie w świetle kontaktu z drugim człowiekiem.

Tymczasem także w dziedzinie więzi międzyosobowych sytuacja trzeźwiejącego alkoholika jest wyjątkowo trudna. Zwykle przez wiele lat doświadczał on swego rodzaju antywięzi. W czynnej fazie uzależnienia głównym partnerem jego życia był alkohol a środowisko, w którym czuł się najpewniej, było zredukowane do ludzi podobnie uzależnionych jak on. W takim środowisku przeżywane więzi są chore i destrukcyjne dla wszystkich. Inne środowiska były natomiast traktowane w kategoriach wrogości, agresywności czy poczucia zagrożenia. Trwały powrót do trzeźwości musi w tej sytuacji zakładać odzyskanie, czy w niektórych wypadkach zbudowanie po raz pierwszy, autentycznych więzi, które umożliwiają nową jakość życia.

Więzi interpersonalne obejmują spotkanie z drugim człowiekiem i z Bogiem. W zasadniczy sposób określają też sposób przeżywania samego siebie. Budowanie czy odbudowanie autentycznych więzi dokonuje się zwykle jednocześnie, choć niekoniecznie z równą intensywnością, we wszystkich tych wymiarach. Jest to związane z faktem, że dany człowiek przeżywa postawę wobec siebie i wobec innych według podobnych zasad i dynamizmów. Nie można dla przykładu rzeczywiście przeżywać siebie w kategoriach przyjaźni i szacunku a jednocześnie w sposób destrukcyjny postępować wobec innych. Nie jest też możliwa pozytywna postawa wobec innych przy jednoczesnym przeżywaniu samego siebie w kategoriach wrogości i destrukcji. Ewentualne subiektywne przekonanie o takiej możliwości jest związane z działaniem psychicznych mechanizmów obronnych, zwłaszcza projekcji psychicznej.

W sytuacji człowieka uzależnionego, który powraca do życia trzeźwego, nie jest zwykle możliwe szybkie odzyskanie pozytywnych więzi z samym sobą. Wiąże się to z faktem, że początkom trzeźwienia towarzyszy silne poczucie winy, samopotępienia, niepokoju, bezradności, rozgoryczenia i pretensji do samego siebie. Często alkoholik nie wierzy już, że ktoś może go jeszcze kochać i szanować i że on sam ma jeszcze prawo, by być dla siebie przyjacielem. W takim kontekście przeżywanie pozytywnych więzi z Bogiem napotyka na podobne bariery. Jeśli uzależniony jest człowiekiem wierzącym, to w czynnym stadium choroby przeżywa on kontakt z Bogiem głównie w kategoriach lęku, zawstydzenia, niepokoju, ucieczki a czasem w kategoriach pretensji i rozgoryczenia.

Odzyskanie autentycznych więzi zaczyna się w tej sytuacji najczęściej od nowego typu kontaktu z drugą osobą czy z określonym środowiskiem. Dla wielu uzależnionych punktem przełomowym okazuje się spotkanie z konkretną osobą, która zamiast potępiać czy atakować chorego, zwróciła się do niego z kompetentną, życzliwą ofertą pomocy lub która stanowczo lecz przyjaźnie wyegzekwowała konsekwencje nadużywania alkoholu (np. pracodawca). Jest bardzo trudno o przyjazną postawę wobec uzależnionego, gdyż wymaga to kompetencji, cierpliwości, równowagi emocjonalnej, empatycznego rozumienia przeżyć i sytuacji chorego. Istotne jest tutaj stworzenie własną postawą warunków, by alkoholik mógł doświadczyć, że jest traktowany z szacunkiem, życzliwością oraz zaufaniem dostosowanym do jego aktualnych możliwości.

Jeśli alkoholik doświadcza tego typu jakościowo nowych spotkań i kontaktów, to przezwycięża stopniowo swój dotychczasowy sposób traktowania ludzi i odnoszenia się do nich. Do tej pory był zwykle agresywny, oskarżał, miał pretensje. W postawie innych ludzi upatrywał źródło własnych nieszczęść, cierpień i porażek. Obecnie odkrywa stopniowo zdumiewającą radość przyjaźni, zaufania, wzajemnej życzliwości i wsparcia. Trzeźwiejący doświadcza wprawdzie, że więzi z innymi nadal posiadają także wymiar ciężaru i powinności, ale to właśnie wierność temu ciężarowi staje się źródłem radości i satysfakcji, która nie jest osiągalna na innej drodze.

Pozytywne doświadczenia i więzi z ludźmi umożliwiają także nowy sposób kontaktu z Bogiem. Programu Anonimowych Alkoholików, który umożliwił powrót do trzeźwości już kilku milionom ludzi na całym świecie, wyraża to w następujący sposób: "Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga." ( krok III). Trzeźwiejący alkoholik - zwykle dzięki ludzkiej mediacji - odkrywa ze zdumieniem, że jest nadal cenny w oczach Bożych, że odzyskuje więzi przyjaźni. W konsekwencji następuje stopniowe umacnianie wiary, nadziei i miłości. Tego typu przemiany i doświadczenia owocują odwagą prawdy (pobłądziłem, zgrzeszyłem i nie poradzę sobie bez Ciebie) oraz postawą zaufania (ufam, że z Tobą mogę pozostać trzeźwy i że Ty jesteś moją mocą i mądrością). Stopniowo w coraz większym stopniu uzależnieni dążą "poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem (jakkolwiek Go pojmujemy), prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia" (krok XI programu AA). Warto w tym kontekście zaznaczyć, iż dopowiedzenie, że chodzi o Boga jakkolwiek Go pojmujemy, ma na celu deklarację, iż program AA nie jest związany z jedną tylko formą religii czy wyznania. W przypadku człowieka wierzącego chodzi o Boga w znaczeniu religijnym, któremu trzeźwiejący dobrowolnie i z zaufaniem przywraca rolę Pana swojego życia i pragnie się odtąd całkowicie podporządkować. Trzeźwiejąc, powraca więc do Boga, od którego oddalił się w czasie choroby. W zaawansowanej fazie zdrowienia nie jest to zwykle powrót do stanu sprzed choroby ale oznacza przeżywanie więzi z Bogiem w sposób bardziej osobisty i dojrzały.

Odzyskanie pozytywnych więzi w wymiarze interpersonalnym promuje budowanie nowego rodzaju więzi oraz sposobów traktowania i przeżywania samego siebie. Również w tym wymiarze w życiu trzeźwiejącego dokonuje się proces pojednania. W jego sytuacji bywa to nieraz trudniejsze niż pojednanie z drugim człowiekiem czy z Bogiem. Ktoś, kto wcześniej sobą gardził, nienawidził się i nie widział dla siebie nadziei na przyszłość, teraz uczy się przyjmować własną rzeczywistość w kategoriach przyjaźni, szacunku i troski o własny rozwój oraz o jakość swojego życia. Zaczyna godzić się z prawdą o sobie po to, by się przemieniać a nie, by się potępiać i uznać za więźnia przeszłości. Stawia sobie wymagania ale jednocześnie staje się cierpliwym realistą. Odbudowuje zaufanie do siebie w miarę nowych doświadczeń i staje się dla siebie samego partnerem cennym i ważnym we własnych oczach. Nie ma już potrzeby łudzenia samego siebie z lęku przed bolesną prawdą lecz odzyskuje wewnętrzną wolność i odwagę, by żyć w świadomym kontakcie z samym sobą i akceptować aktualną rzeczywistość i możliwości . Troszczy się o zdobycie potrzebnych kompetencji a także o jakość środowiska, w którym żyje i pracuje. Jest więc autentycznym przyjacielem samego siebie dokładnie według tych samych zasad i kryteriów, jakie weryfikują prawdziwą przyjaźń wobec innych ludzi.

7. Rozrachunek z przeszłością: problem krzywdy, winy i odpowiedzialności

Rozwój duchowy trzeźwiejącego prowadzi także do odważnego podjęcia problemu krzywdy, winy i odpowiedzialności. Jest to zrozumiałe, gdy uświadomimy sobie, że choroba alkoholowa niesie ze sobą określoną sumę zła i krzywd wyrządzonych przez chorego sobie samemu i innym. Jest to zagadnienie bardzo złożone i wielo- płaszczyznowe. Łatwo tu o uproszczenia i jednostronność.

Ci, którzy nie znają mechanizmów choroby alkoholowej, łatwo utożsamiają wszelkie nadużywanie alkoholu i wszystkie tego konsekwencje z grzechem i winą moralną. Z drugiej strony istnieje ryzyko traktowania wszystkich zachowań alkoholika jedynie w kategoriach choroby, a więc z wyłączeniem wymiaru moralnego. Oba spojrzenia są nie tylko błędne ale też niebezpieczne. W pierwszym przypadku chory może czuć się wprost przytłoczony ciężarem zarzucanych mu win i osądów moralnych, które są uproszczone czy po prostu niesłuszne. Może prowadzić to do samopotępienia, poczucia bezsilności i patologicznego poczucia winy albo do agresywnej obrony i izolowania się od środowiska. W drugim przypadku grozi złudzenie, iż nie jest konieczny żaden rozrachunek moralny z przeszłością. Pozostałby wtedy nierozwiązany problem krzywdy, winy i zadośćuczynienia, co także blokuje powrót do trwałej trzeźwości. Warto więc podać kilka podstawowych zasad i wyjaśnień, które mogą chronić przed uproszczeniami czy jednostronnością spojrzeń.

Należy, po pierwsze, odróżniać fakt naruszenia nakazów czy zakazów moralnych od kwestii indywidualnej odpowiedzialności moralnej. Normy moralne mają bowiem wartość uniwersalną, czyli dotyczą wszystkich ludzi. Odnosi się to także do normy: nie należy nadużywać alkoholu. Natomiast odpowiedzialność moralna za naruszenie tego typu norm jest zawsze kwestią indywidualną. Zmienia się w zależności od stopnia świadomości i wolności danej osoby. Dla przykładu diametralnie inna będzie odpowiedzialność dorosłego i świadomego człowieka, który nadużywa alkoholu, od odpowiedzialności dziecka nakłanianego do picia przez uzależnionych rodziców. Każde nadużycie alkoholu jest zachowaniem destrukcyjnym i krzywdzącym ale kwestia winy moralnej powinna być w każdym wypadku rozpatrywana indywidualnie.

Po drugie, choroba alkoholowa może w określonych wypadkach ograniczać lub nawet znosić odpowiedzialność moralną za dane czyny ale nie eliminuje przez to wyrządzonej krzywdy ani też nie zwalnia od obowiązku ewentualnego zadośćuczynienia. Należy więc odróżniać krzywdę od winy moralnej czy grzechu (uznanie winy moralnej wobec Boga). Trzeba też odróżniać zasadę ponoszenia konsekwencji za własne zachowania od zagadnienia odpowiedzialności moralnej i kary. Choroba alkoholowa jest w każdym przypadku związana z określoną sumą krzywd wyrządzonych sobie i innym i to niezależnie od stopnia winy i odpowiedzialności moralnej danego alkoholika.

Po trzecie, podjęcie rozrachunku z przeszłością jest jednym z koniecznych warunków, by odzyskać trwałą trzeźwość. Dojrzałe i uczciwe rozwiązanie tego problemu dokonuje się jednak stopniowo, gdyż wymaga od trzeźwiejącego odzyskania równowagi emocjonalnej i intelektualnej a także odzyskania podstawowych więzi i wartości. Dopiero wtedy może on zrozumieć, że alkoholizm jest chorobą i jednocześnie uznać, że ta choroba została poprzedzona nadużywaniem alkoholu, a to stawia problem winy i odpowiedzialności. Wtedy też może w dojrzały sposób uświadomić sobie, że choroba alkoholowa nie zwalnia od ponoszenia konsekwencji za określone czyny i wyrządzone zło. Również wtedy, gdy owo zło zostało dokonane przy ograniczonej czy wręcz zniesionej świadomości i wolności wewnętrznej. Krzywda pozostaje bowiem także wtedy krzywdą, a świadomość krzywd domaga się odważnego rozrachunku z przeszłością. Inaczej pozostanie ciągle otwartą i niepokojącą raną, zagrażającą trwałej trzeźwości. W praktyce oznacza to uczciwe uznanie wyrządzonych krzywd i - na ile jest to tylko możliwe - ich naprawienie i zadośćuczynienie pokrzywdzonym. Oznacza też cierpliwą i konsekwentną postawę miłości i odpowiedzialności w obecnym życiu.

Po czwarte, rozrachunek z przeszłością dokonuje się w kontekście kontaktów międzyosobowych, głównie w kręgu osób z najbliższej rodziny. Jeśli traktują one alkoholizm jako synonim grzechu i zła moralnego to zwykle prowokują reakcję obronną chorego i tendencję do negowania wszelkiej odpowiedzialności za własne zachowania. Ponadto osobom z najbliższego otoczenia człowieka uzależnionego grozi pokusa potępiania i obwiniania go za wszelkie przeżywane problemy i trudności. Także za te, za które nie jest on w rzeczywistości odpowiedzialny. Niedojrzała postawa wobec alkoholika może więc w istotny sposób utrudnić mu dojrzały rozrachunek z przeszłością oraz adekwatne rozwiązanie problemu krzywdy, winy i odpowiedzialności. Natomiast życzliwa przyjaźń, delikatność i szacunek, cierpliwość i empatyczne wczuwanie się w położenie uzależnionego może w dużym stopniu ułatwić i przyspieszyć doświadczenie zadośćuczynienia, przebaczenia i pojednania. W każdym wypadku wymaga to jednak dłuższego czasu. Doświadczenie wielu uzależnionych potwierdza, że tego typu proces następuje na ogół nie wcześniej niż przynajmniej po kilku latach trzeźwości.

8. Powrót do trzeźwości jako stały proces

Wyżej opisane procesy, które warunkują powrót człowieka uzależnionego do trwałej trzeźwości, prowadzą stopniowo do zupełnej przemiany jego sposobów myślenia, wartościowania, przeżywania emocjonalnego, do nowego rodzaju kontaktu z Bogiem, z drugim człowiekiem i z samym sobą. Umożliwiają też rozrachunek z dramatycznie nieraz trudną przeszłością oraz z ciężarem zła wyrządzonego innym i sobie samemu. Tego typu jakościowy rozwój nie może być oczywiście kwestią jednorazowego wysiłku. Jest procesem trwającym do końca życia i wymagającym nieustannej czujności i siły. Najtrudniejszy jest jednak niewątpliwie sam początek, bo wymaga nieraz heroicznego wysiłku, zwycięstwa nad samym sobą, nadziei wbrew nadziei a także uwierzenia, że nowe życie jest jeszcze w ogóle możliwe.

Gdy uzależniony zacznie doświadczać radości z nowego stylu życia według autentycznych wartości i więzi, to odkrywa potężne źródło siły oraz motywacji, by trwać w abstynencji i tak postępować, aby wygrać życie, które wydawało się już beznadziejne i przegrane. Podstawowym źródłem siły, potrzebnej do wytrwania, okazują się odzyskane więzi z określonymi osobami i wspólnotami a także przyjaźń z Bogiem i z samym sobą.

9. Zasady pomagania uzależnionemu w zachowaniu trzeźwości

Jak zaznaczyliśmy wcześniej, pomoc najbliższego środowiska jest nieodzowna, by alkoholik zaczął w ogóle widzieć swój problem i by podjął próbę życia bez alkoholu. Wsparcie środowiska jest też zwykle nieodzowne a przynajmniej bardzo pomocne w zachowaniu trzeźwości.

Trzeba jednak w sposób stanowczy stwierdzić, iż udzielanie tego typu pomocy wymaga nie tylko dobrej woli i ogólnej dojrzałości lecz także bardzo specyficznych i szczegółowych kompetencji, dokładnie tak jak przy udzielaniu pomocy np. diabetykowi czy człowiekowi ze stwardnieniem rozsianym. Tymczasem w naszym społeczeństwie jest jeszcze wiele osób i środowisk przekonanych, że wystarczy tu po prostu zdrowy rozsądek i intuicja. W obliczu skomplikowanych mechanizmów choroby alkoholowej takie przekonanie jest mylne i niebezpieczne. Każdy więc, kto chce skutecznie i adekwatnie wspierać trzeźwiejącego, powinien najpierw zwrócić się do specjalisty lub przynajmniej sięgnąć po fachową literaturę, by precyzyjnie poznać i zrozumieć naturę choroby alkoholowej oraz właściwe strategie pomagania w poszczególnych fazach powrotu do trzeźwości.

Dopiero po uzyskaniu tego typu kompetencji dana osoba może adekwatnie pomagać, czyli być tak obecna w życiu chorego i tak wobec niego postępować, aby stwarzać mu szansę optymalnego rozwoju. Jest to zresztą zasada odnosząca się do wszystkich sytuacji. Przyjazna pomoc to podstawowa forma miłości, która jest najskuteczniejszym sposobem promocji człowieka i która wyraża się w konkretnym sposobie postępowania dostosowanym do niepowtarzalnej sytuacji danego człowieka. Optymalne warunki trwałej trzeźwości są wtedy, gdy tego typu pomocy udziela uzależnionemu szerszy krąg osób z różnych środowisk oraz gdy czyni to w sposób długofalowy. Niewątpliwie jednak niektóre osoby i środowiska mają w tym względzie szczególne znaczenie.

Największe możliwości posiada zwykle osoba, która stanowi najbardziej znaczącą postać w życiu trzeźwiejącego ze względu np. na wież emocjonalną czy posiadany autorytet. Taką osobą jest często współmałżonek, ktoś z rodziców lub najważniejszy przyjaciel. Istniejące więzi z jednej strony ułatwiają pomaganie, gdyż stanowią potężne źródło motywacji dla obu stron, lecz z drugiej strony mogą stanowić czynnik utrudniający, gdyż łatwo wtedy o subiektywność patrzenia na sytuację chorego a także o zbytni pośpiech.

Ponadto choroba alkoholowa dotyka także partnerów uzależnionego, naruszając ich własną równowagę emocjonalną oraz powodując nieraz szereg bolesnych urazów. W tej sytuacji adekwatne pomaganie trzeźwiejącemu wymaga nie tylko nabycia określonych informacji i kompetencji, ale także przezwyciężenia osobistych trudności, będących konsekwencją życia w bezpośredniej bliskości z osobą uzależnioną. Chodzi tu o cały zespół charakterystycznych zaburzeń, zwanych koalkoholizmem. Przezwyciężenie takich obciążeń wymaga zwykle pomocy specjalistycznej i czasami może przybrać postać terapii w sensie ścisłym. Warto jednak podjąć tego typu wysiłek zarówno ze względu na dobro własne jak i na duże możliwości skutecznej pomocy trzeźwiejącemu partnerowi. Rodzi się wtedy szansa na rzeczywiste i wzajemne rozumienie się oraz respektowanie aktualnych potrzeb i możliwości a także dojrzałe analizowanie wspólnie przeżytej bolesnej historii, w której - patrząc z perspektywy czasu - obie strony mogą odkryć własne błędy i słabości.

Istotne znaczenie dla trwałej trzeźwości uzależnionego ma oczywiście całe środowisko rodzinne. Odzyskanie wewnętrznej wolności i hierarchii wartości, odpowiedzialności i więzi, rozwiązanie problemu krzywdy i winy dokonuje się bowiem i weryfikuje głównie w tym właśnie środowisku. Sytuacja optymalna jest więc wtedy, gdy wszystkie osoby z kręgu najbliższej rodziny zatroszczą się o adekwatne poznanie i rozumienie choroby alkoholowej, o odzyskanie własnej równowagi psychiczno-duchowej oraz o takie zreorganizowanie życia rodzinnego, by przywrócić trzeźwiejącemu role i funkcje, do podjęcia których staje się on zdolny w miarę swojego rozwoju. Z tego właśnie względu nowoczesne ośrodki terapeutyczne przewidują w ramach programu terapii pomoc psychiczno-duchową dla wszystkich członków rodziny uzależnionego oraz uczą ich prawidłowych postaw i zachowań wobec pacjenta, gdy ten zakończy już terapię.

Z natury rzeczy istotną pomocą w rozwoju duchowym trzeźwiejącego może być kontakt z kapłanem. To zagadnienie będzie szczegółowo przedstawione w drugiej części niniejszego opracowania.

10. Warunki wychowania w trzeźwości i zapobiegania problemom alkoholowym

Dotychczasowe analizy ukazują jak dramatyczne i destrukcyjne są konsekwencje nadużywania alkoholu i jak niezwykle trudne i wymagające są warunki powrotu do abstynencji i trwałej trzeźwości w sytuacji choroby alkoholowej. W Polsce dotychczas większość alkoholików nie podejmuje prób leczenia a wielu z tych, którzy walczą ze swoją chorobą, nie potrafi na stałe zachować abstynencji mimo nieraz bardzo intensywnych i szczerych wysiłków. Z tego względu troska o trzeźwość nie może ograniczać się jedynie do interweniowania wobec osób uzależnionych. Jeśli chcemy stworzyć szansę na zmniejszenie ilości ofiar alkoholizmu a także na zmniejszenie obecnej skali zagrożeń alkoholowych to musimy prowadzić bardzo systematyczną pracę profilaktyczną w tej dziedzinie.

Profilaktyka w sensie szerokim oznacza to wszystko, co służy wychowaniu dojrzałych i kompetentnych ludzi, którzy potrafią kształtować swoje życie w sposób pozwalający na głęboką satysfakcję i na dojrzałą samorealizację z zachowaniem wewnętrznej wolności, w tym także wolności od wszelkich uzależnień. Zagrożenie problemami alkoholowymi jest więc tym mniej prawdopodobne, im bardziej dana osoba staje się dojrzała psychicznie i duchowo, im konsekwentniej kieruje się pogłębioną hierarchią wartości, im bardziej autentyczne i przyjazne są jej więzi z samą sobą oraz z innymi osobami.

Wiadomo jednak jak trudno jest o harmonijny i integralny rozwój we wszystkich wspomnianych tutaj wymiarach. Dlatego oprócz profilaktyki o charakterze ogólnym w polskich warunkach są konieczne także wszelkie formy działań, które wprost zmierzają do zmniejszenia zagrożeń alkoholowych zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży.

Do tego typu działań służących wprost wychowaniu w trzeźwości i zapobieganiu problemom alkoholowym należy zaliczyć pogłębioną informację i edukację, dotyczącą sytuacji człowieka wobec alkoholu. W wielu bowiem wypadkach inicjacja alkoholowa ma miejsce w wieku, w którym młody człowiek nie zdaje sobie jeszcze sprawy z zagrożeń alkoholowych, nie dysponuje adekwatnym horyzontem znaczeń i wartości ani takim stopniem dojrzałości, który umożliwia zajęcie dojrzałej postawy wobec alkoholu. Ponadto kilka milionów dzieci i młodzieży w Polsce wzrasta w rodzinach alkoholowych, dziedzicząc trudności emocjonalne oraz destrukcyjne postawy i zwyczaje.

Wszystko to sprawia, że w polskiej sytuacji skuteczna profilaktyka musi obejmować systematyczną i bardzo rzeczową informację z dziedziny alkohologii. Informacja taka powinna docierać do młodych zanim nastąpi inicjacja alkoholowa i pojawią się ewentualne postawy pro alkoholowe. Największe możliwości i zadania mają w tej dziedzinie instytucje oświatowe. W praktyce oznacza to, że najpóźniej w piątych czy szóstych klasach szkoły podstawowej dzieci powinny otrzymywać podstawowe informacje na temat psycho-społecznych mechanizmów nadużywania alkoholu, na temat natury choroby alkoholowej oraz jej konsekwencji dla chorego i jego najbliższego środowiska. Powinny być też w pełni świadome, iż każdy kontakt z alkoholem w wieku szkolnym jest już nadużyciem oraz bardzo poważnym zagrożeniem dla zdrowia psychicznego oraz dla normalnego rozwoju fizycznego.

Bardzo dobre efekty profilaktyczne daje także uczenie dzieci strategii odmawiania picia alkoholu. Umiejętność odmawiania picia należy do szerszej kompetencji wyrażania własnej woli i niezależności od innych. Wiele osób ma trudności z oznajmieniem partnerowi swojej odmowy, bojąc się jego ewentualnej reakcji lub czując się winnym. Programy profilaktyczne zmierzają do uczenia spokojnego i stanowczego mówienia "nie" wobec propozycji picia. Podkreślają, iż odmawiający nie powinien czuć się zobowiązany do podawania motywacji, bo to sugeruje, że jego zachowanie jest nie w porządku a ponadto prowokuje partnera do nalegania. Odmowę picia powinno się więc wyrażać jak najprościej i zdecydowanie, np.: "Nie, tego nie chcę"; "Nie, tego nie będę z wami robił".

W pracy profilaktycznej jest rzeczą bardzo istotną, by kształtowanie dojrzałych postaw w dziedzinie alkoholowej nie opierało się głównie na straszeniu negatywnymi konsekwencjami picia alkoholu lecz by przede wszystkim wynikało z promowania mentalności zdrowego trybu życia oraz wszechstronnej troski o prawidłowe nawyki w dziedzinie odżywiania, wypoczynku i relaksu.

Wyjątkowo skuteczne efekty profilaktyczne mają wszelkie działania, które przyczyniają się do promowania dojrzałych postaw emocjonalnych wśród dzieci i młodzieży. Nie ma w tym nic dziwnego skoro główną sferą kontaktu człowieka z alkoholem są właśnie emocje a problemy w tej dziedzinie w istotny sposób powiększają zagrożenia alkoholowe. Formowanie dojrzałości emocjonalnej jest złożonym procesem i wymaga adekwatnej znajomości tej sfery ludzkiej psychiki.

Emocje to sposoby przeżywania samego siebie i otaczającej nas rzeczywistości. Wraz z procesami myślenia stanowią one podstawowy wymiar ludzkiej psychiki. W istotny sposób wpływają na postawy i na całą sytuację egzystencjalną człowieka. W przypadku silnych napięć czy niezrównoważenia emocjonalnego mogą całkowicie zdominować jego zachowania i decyzje.

Emocje są cennym źródłem informacji, gdyż człowiek nie ma w tej dziedzinie takiej możliwości subiektywnej interpretacji i selektywności jak w odniesieniu do własnych procesów postrzegania i myślenia. Dla przykładu można nawet przez dłuższy czas błędnie rozumieć własną sytuację życiową ale znacznie trudniej jest danemu człowiekowi pozostać w złudzeniu, że dobrze się czuje, jeśli przeżywa silny niepokój czy ból.

Emocje nie tylko informują lecz są jednocześnie nośnikiem energii i motywacji. Mobilizują do trwania w tym, co przynosi satysfakcję oraz do podjęcia wysiłku przemiany tego wszystkiego, co wiąże się z zagrożeniami i przykrymi przeżyciami. Z tego względu posiadają fundamentalne znaczenie dla jakości ludzkiego życia i zachowania. Właściwie wykorzystane stają się rodzajem cennego przyjaciela, który udziela potrzebnych informacji i motywuje do działania. Natomiast w przypadku zaburzeń sfery emocjonalnej mogą stać się źródłem zniewolenia i dezintegracji osobowości, jak to ma miejsce np. w sytuacji choroby alkoholowej. Nabycie kompetencji wobec własnych emocji jest więc jednym z podstawowych warunków dojrzałości i autentycznej wolności.

Do podstawowych kompetencji w tej dziedzinie należy zdolność uświadamiania sobie własnych przeżyć oraz umiejętność ich adekwatnego wyrażania. Znane także w Polsce materiały profilaktyczne dla nauczycieli, opracowane w Ośrodku Społeczno-Psychologicznym w Eupen (Belgia), tak mówią na ten temat: "Rozpoznawanie własnych uczuć, umiejętność nazywania ich i wyrażania odgrywa w życiu ważną rolę. Ważne jest także doświadczenie i przyjęcie, że wszystkie uczucia należą do człowieka: te przyjemne i te nieprzyjemne, także mieszane, które niejednokrotnie są najtrudniejsze do zniesienia. Ludzie, którzy uzależniają się od narkotyków, nie potrafią rozeznać się w swych uczuciach i nie potrafią ich innym otwarcie wyrażać. Gdy doświadczają własnej wściekłości lub gniewu, nie wiedzą, jak mają zareagować. Z lęku, że się nie opanują, sięgają po alkohol czy inny środek odurzający. Nie liczą się z tym, że takie środki obniżają zdolność opanowania się i że właśnie pod ich wpływem łatwiej może dojść do prowokacji i agresji."

Wbrew pozorom zdolność uświadamiania sobie własnych uczuć i emocji nie jest więc czymś oczywistym i całkowicie spontanicznym. Większość osób dosyć łatwo potrafi sobie uświadomić jakie ma przekonania na temat swojej osoby. Wielu ludzi ma natomiast trudności z określeniem własnej postawy emocjonalnej do samego siebie. Trudności w adekwatnym kontakcie z uczuciami i emocjami posiadają wielorakie uwarunkowania.

Pierwszym źródłem trudności jest fakt, iż człowiek nie ma bezpośredniej władzy nad swoimi emocjami i że w tej dziedzinie doświadcza swojej szczególnej wrażliwości, zmienności i kruchości. Z tego powodu na ogół niechętnie uświadamia sobie emocje, które są dla niego bolesne czy których nie chciałby doświadczać. W konsekwencji osoby, które doznają silnych i przykrych stanów emocjonalnych, mają często problemy z adekwatnym uświadomieniem sobie własnych przeżyć. Bariery w świadomym kontaktowaniu się z emocjami mogą też wynikać z niezdolności do zapanowania nad nimi i z lęku o ich ewentualne konsekwencje.

Trudności w tej dziedzinie mogą być również rezultatem patrzenia na emocje jedynie w kategoriach etycznych czy moralnych. Grozi to próbą zakazywania sobie określonych sposobów przeżywania czy emocjonalnego reagowania nawet w tych sytuacjach, w których takie przeżycia czy reakcje byłyby postawą naturalną i właściwą. Tymczasem emocje to spontaniczne sposoby przeżywania określonych sytuacji a nie wynik świadomej i dobrowolnej decyzji. Reakcje emocjonalne są więc określoną cechą psychiczną a nie moralną danego człowieka chociaż stawiają przed nim moralny obowiązek formowania dojrzałości w tej dziedzinie. Autentyczna formacja nie byłaby jednak możliwa bez adekwatnego kontaktu z własnymi emocjami. Nie można bowiem kształtować ani kontrolować tych emocji, które człowiek przeżywa nieświadomie.

Dojrzałość emocjonalna oznacza nie tylko zdolność do uświadamiania sobie własnych przeżyć lecz także wiąże się ze zdolnością do ich adekwatnego wyrażania i komunikowania. Prawidłowe komunikowanie emocji stanowi główny element umiejętności, która w psychologii nazywa się asertywnością. Asertywność oznacza zdolność adekwatnego, szczerego i autentycznego wyrażania siebie: własnych emocji, przeżyć, opinii, przekonań czy potrzeb w taki jednak sposób, by respektując samego siebie, respektować jednocześnie także partnera z jego odmiennymi przeżyciami, potrzebami i przekonaniami. Przeciwieństwem asertywności jest zarówno agresywna obrona własnych praw i własnej odrębności kosztem drugiego człowieka jak i nieuzasadniona uległość czy rezygnacja z respektowania samego siebie w kontakcie z innymi osobami.

W odniesieniu do emocji asertywność oznacza bezpośrednie, spontaniczne i szczere komunikowanie partnerowi własnych przeżyć, także tych bolesnych, ale w sposób odpowiedzialny i nie atakujący drugiej osoby oraz jej godności. Tak rozumiana asertywność nie jest zdolnością wrodzoną lecz wymaga określonych kompetencji i treningu.

Okazuje się, że pozytywne zmiany w tej dziedzinie nie tylko w zasadniczy sposób poprawiają jakość kontaktów w rodzinie, szkole czy w grupach rówieśniczych ale także mają znaczenie terapeutyczne dla wielu dzieci i młodzieży. Asertywność chroni bowiem zarówno przed pokusą wyrażania własnych emocji kosztem partnera, co prowadziłoby zwykle do agresywnej obrony z jego strony, jak też przed niebezpieczeństwem tłumienia w sobie własnych przeżyć, co z kolei grozi obciążeniem organizmu niewyrażonymi emocjami z ewentualnymi konsekwencjami somatycznymi, typu ból głowy, zaburzenia w trawieniu, nadciśnienie itp. Tego typu uległość i tłumienie przeżyć może ponadto prowadzić do kumulowania się żalu, rozgoryczenia, wrogości. Wzrasta wtedy poczucie krzywdy, bezsilności a także psychiczna izolacja od świata. Po pewnym czasie taki stan może doprowadzić do zachowań zaskakujących i destrukcyjnych, np. do nieproporcjonalnego i niekontrolowanego wybuchu gniewu i agresji lub do nadużywania alkoholu, sięgania po narkotyki czy leki psychotropowe.

Świadome przeżywanie emocji oraz adekwatne ich wyrażanie i komunikowanie są istotnymi ale nie jedynymi kryteriami dojrzałości emocjonalnej. Ważnym sprawdzianem dojrzałości jest także proporcjonalność emocji i przeżyć do sytuacji, w których się one pojawiają. Niepokojącym znakiem jest natomiast zarówno nadwrażliwość jak i brak reakcji emocjonalnych. Kolejnym sprawdzianem dojrzałości jest bogactwo i różnorodność przeżyć emocjonalnych. Jest to bowiem znak autentycznego reagowania na życie, które niesie ze sobą bardzo zróżnicowane doświadczenia. Niepokojącym sygnałem jest tendencja do przeżywania siebie i świata zewnętrznego według sztywnych i zawężonych schematów, np. depresyjno-lękowych.

Istotnym sprawdzianem dojrzałości jest również odnoszenie się do siebie i do innych głównie w kategoriach bezpieczeństwa i zaufania. Stan stałego i ogólnego poczucia lęku i zagrożenia, nie związany z żadną konkretną przyczyną, jest z kolei wyraźnym znakiem zaburzeń emocjonalnych.

Przytoczone tutaj kryteria dojrzałości powinny być weryfikowane w konkretnym kontekście egzystencjalnym danego człowieka. Ewentualne napięcia czy trudności emocjonalne mogą bowiem być związane z określonymi trudnościami czy sytuacjami, w których zachowanie równowagi emocjonalnej jest trudno osiągalne lub wręcz niemożliwe.

W każdym jednak wypadku dojrzała postawa wobec emocji wiąże się z uznaniem, iż szczęście nie polega po prostu na dobrym samopoczuciu emocjonalnym lecz jest konsekwencją odpowiedzialnego stylu życia. Emocje nie powinny więc stanowić najważniejszego a tym mniej jedynego kryterium postępowania. Trwała satysfakcja wynika bowiem z decydowania się na to co słuszne i wartościowe a nie na to co łatwiejsze czy przyjemne emocjonalnie. Tego typu postawa wobec własnych emocji w istotny sposób zmniejsza ryzyko zagrożeń alkoholowych.

Z dotychczasowych analiz wynika, że bezpośrednie działania na rzecz wychowania postaw trzeźwościowych oraz zapobiegania problemom alkoholowym powinny dotyczyć zarówno precyzyjnej informacji w tej dziedzinie jak również promowaniu omawianych tutaj postaw i kompetencji.

Jest jednak rzeczą oczywistą, iż nie wystarczą działania promujące dojrzałe sposoby myślenia i przeżywania u poszczególnych osób. Oprócz tego typu oddziaływań indywidualnych skuteczna profilaktyka musi obejmować także wymiar społeczny. Systemy przekonań oraz wzorce postępowania zależą bowiem w znacznym stopniu od środowiska rodzinnego i rówieśniczego, w którym wzrasta młody człowiek. W tym kontekście szczególnie skuteczna jest postawa całkowitej abstynencji, zwłaszcza ze strony rodziców i wszystkich wychowawców a także ze strony postaci uczestniczących w życiu publicznym. Abstynencja jest bowiem zarówno konkretnym wzorcem społecznym jak i podstawą przemian polskiej obyczajowości, która ciągle jeszcze stanowi istotne źródło zagrożeń alkoholowych.

Z drugiej strony musimy pamiętać, że co najmniej kilka milionów młodych Polaków wychowuje się w środowiskach dotkniętych problemami alkoholowymi. W tej sytuacji stworzenie szansy, by kolejne pokolenie nie ulegało tym samym zagrożeniom, wymaga udzielenia poszczególnym rodzinom i środowiskom systematycznej pomocy materialnej, psychicznej i duchowej. W tym celu potrzebna jest odpowiednia integracja działań ze strony różnych instytucji i środowisk, jak np. administracji państwowej, szkoły, parafii, służby zdrowia, pomocy społecznej, policji, samorządów lokalnych, zakładów pracy, organizacji społecznych i młodzieżowych, itd.

Wiadomo, że tego typu pomoc nie dociera do wszystkich potrzebujących i że nie zawsze jest w stanie w wystarczający sposób zmienić niekorzystnej sytuacji. Skuteczna pomoc terapeutyczna wymaga więc tworzenia swego rodzaju społeczności terapeutycznych. Szczególnie cieszy w tym względzie powstawanie w całej Polsce świetlic socjo-terapeutycznych dla dzieci i młodzieży z zagrożonych środowisk. Ważną funkcję pełnią też grupy młodzieży z rodzin alkoholowych, związane z ruchem Anonimowych Alkoholików (Al-Ateen) oraz z Klubami Abstynenta. Podobną rolę może jednak odegrać także wiele innych wspólnot czy środowisk. Chodzi tu np. o klasy szkolne prowadzone przez odpowiednio przygotowanych pedagogów. Mogą to być grupy harcerskie czy parafialne wspólnoty formacyjne. Ważne, by działalność tego typu społeczności nie tylko promowała dojrzałość psycho-społeczną i duchową własnych członków, ale także umożliwiała bezpośredni kontakt i udzielanie pomocy rówieśnikom ze środowisk zagrożonych. Młodzi mają bowiem większe niż dorośli możliwości dotarcia do rówieśników z problemami alkoholowymi a ich świadectwo i postawy wywierają silniejszy wpływ niż presja rodziców czy nauczycieli.

Reasumując powyższe analizy można powiedzieć, że sprzymierzeńcami w wychowaniu młodego pokolenia w trzeźwości są ci wszyscy rodzice, nauczyciele, wychowawcy, naukowcy, twórcy kultury, dziennikarze, przedstawiciele instytucji państwowych i społecznych, którzy swoim przykładem i oddziaływaniem pomagają młodym i dorosłym w odkryciu pogłębionej prawdy o człowieku i jego życiu, uczą miłości i odpowiedzialności, wewnętrznej wolności i kompetencji potrzebnych do szlachetnego i satysfakcjonującego życia.

Istotną rolę odgrywają także ci, którzy tworzą warunki i podejmują opisane powyżej działania bezpośrednio zmierzające do wychowania w trzeźwości i zapobiegania problemom alkoholowym.

11. Fundamenty życia w trzeźwości

Niniejsze rozważania rozpoczęliśmy od obserwacji, iż alkohol towarzyszy człowiekowi przez całe dzieje jego historii oraz że jego obecność ma charakter ambiwalentny. Ambiwalencja ta wynika z faktu, że postawa człowieka wobec alkoholu może być bardzo zróżnicowana. Człowiek potrafi posługiwać się nim w taki sposób, by wyrażać autentyczne więzi z drugą osobą czy wewnętrzną radość ale może też doprowadzić do sytuacji, w której alkohol całkowicie zdominuje i zniszczy jego życie. Tego typu ambiwalentne doświadczenia rzucają światło na złożoność i tajemnicę człowieka oraz na jego sytuację egzystencjalną.

Kolejne rozdziały niniejszego opracowania wskazywały jak bardzo wielopłaszczyznowe są czynniki i uwarunkowania, które kształtują postawę człowieka wobec alkoholu. Problemy alkoholowe są wprawdzie związane głównie ze sferą emocji i psychiki człowieka ale przecież swój specyficzny wpływ i znaczenie ma tutaj sytuacja we wszystkich wymiarach ludzkiej egzystencji. Ważne są uwarunkowania biologiczno-fizjologiczne. Istnieje też jedno- znaczny i ścisły związek między zagrożeniami i problemami alkoholowymi a sytuacją duchowo-religijną danego człowieka oraz kontekstem społecznym, w którym on żyje i funkcjonuje.

Najbardziej bolesną formą problemów alkoholowych jest uzależnienie od alkoholu, zwane alkoholizmem. Chodzi tu bowiem o chorobę, która ma charakter chroniczny i prowadzi do istotnych zaburzeń we wszystkich wymiarach ludzkiej egzystencji. Nie leczona staje się chorobą śmiertelną a powrót do trzeźwości wymaga zwykle ogromnego wysiłku ze strony chorego oraz kompetentnego i przyjaznego wsparcia ze strony innych ludzi.

W tej sytuacji jakże ważne są wysiłki poszczególnych osób i środowisk, zmierzające do wychowania w trzeźwości i zapobiegania problemom alkoholowym. Niewątpliwie istotne jest propagowanie wiedzy o zagrożeniach alkoholowych a także lansowanie zdrowego trybu życia, wolnego od wszelkich uzależnień. Skuteczna profilaktyka to również promowanie dojrzałości emocjonalnej oraz tworzenie korzystnych warunków społecznych dla życia w trzeźwości.

Owocność tego typu wysiłków wiąże się z docieraniem do ostatecznych źródeł trzeźwości. Bardzo symptomatyczna jest w tym kontekście wypowiedź ucznia szkoły średniej, który w czasie jednego ze spotkań zwrócił się do mnie z następującym pytaniem: "Nie rozumiem dlaczego ksiądz przestrzega przed piciem alkoholu? Dla mnie jest on cennym przyjacielem, bo dzięki niemu przeżyłem najpiękniejsze chwile i spotkania w moim życiu."

Wypowiedź tego nastolatka prowadzi nas do źródła problemu: jeśli człowiek nie potrafi czy też z jakiegoś powodu nie jest w stanie doświadczać radości i więzi dzięki sobie i mocą własnych kompetencji oraz dzięki dojrzałej postawie otaczających go ludzi, to alkohol będzie dla niego bardzo atrakcyjny, gdyż ułatwia osiągnięcie przynajmniej namiastki czy iluzji tego typu doświadczeń. By normalnie żyć i funkcjonować, człowiek potrzebuje doświadczenia przyjaźni i radości. Potrzebuje autentycznych więzi z innymi ludźmi i z samym sobą a także z Bogiem - przyjacielem silniejszym od człowieka i objawiającym mu ostateczną prawdę o sensie życia i autentycznych wartościach, które są zdolne najpełniej zaspokoić ludzkie potrzeby i aspiracje. Tego typu więzi i wartości stanowią fundamentalne podstawy trzeźwości oraz wewnętrznej wolności poszczególnych osób i całych społeczeństw.