Krzywda, wina, odpowiedzialność

W recenzowanej niedawno na łamach "Świata Problemów" książce "Grzech czy choroba" Wiktor Osiatyński porusza między innymi kwestię winy i odpowiedzialności w sytuacji choroby alkoholowej. Jest to zagadnienie bardzo ważne dla procesu odzyskiwania trwałej trzeźwości a jednocześnie wielopłaszczyznowe i kontrowersyjne. Zasługuje więc na dalsze refleksje i poszukiwania.

Ciągle jeszcze możemy bowiem spotkać się z uproszczonym czy jednostronnym patrzeniem na problem winy i odpowiedzialności człowieka uzależnionego od alkoholu. Ci, którzy nie znają mechanizmów choroby alkoholowej, łatwo utożsamiają nadużywanie alkoholu i wszystkie tego konsekwencje z grzechem i winą moralną. Z drugiej strony istnieje ryzyko traktowania wszelkich zachowań alkoholika jedynie w kategoriach choroby, a więc z wyłączeniem problemu winy i odpowiedzialności. Oba spojrzenia są nie tylko błędne ale też niebezpieczne. W pierwszym przypadku chory może być wprost przytłoczony ciężarem zarzucanych mu win i osądów moralnych. Łatwo wtedy o samopotępienie połączone z poczuciem bezsilności i rezygnacji albo o agresywną obronę. W drugim przypadku istnieje ryzyko złudzenia, iż nie jest konieczny rozrachunek z przeszłością. W takiej sytuacji pozostaje nierozwiązany problem krzywdy i zadośćuczynienia, a to także blokuje powrót do trwałej trzeźwości. Adekwatna analiza zagadnienia winy i odpowiedzialności w sytuacji choroby alkoholowej należy niewątpliwie do bardzo złożonych kwestii i wymaga obszernych opracowań. Sądzę jednak, że można wskazać kilka podstawowych zasad, których respektowanie chroni przed uproszczeniami czy jednostronnością spojrzeń.

Po pierwsze, należy odróżniać naruszenie nakazów czy zakazów moralnych od problemu indywidualnej odpowiedzialności. Normy moralne mają wartość ogólną, czyli dotyczą wszystkich ludzi. Odnosi się to także do normy: nie należy nadużywać alkoholu. Natomiast odpowiedzialność moralna za naruszenie tego typu norm jest zawsze kwestią indywidualną: zmienia się w zależności od stopnia świadomości i wolności danej osoby. Dla przykładu odpowiedzialność dorosłego i świadomego człowieka, który nadużywa alkoholu, będzie różnić się zasadniczo od odpowiedzialności dziecka nakłanianego do picia przez uzależnionych rodziców. Każde nadużycie alkoholu jest zachowaniem złym i destrukcyjnym ale kwestia winy moralnej powinna być rozpatrywana indywidualnie.

Po drugie, choroba alkoholowa może w określonych aspektach znosić lub ograniczać odpowiedzialność moralną za dane czyny ale nie eliminuje przez to wyrządzonej krzywdy ani nie zwalnia od odpowiedzialności oraz obowiązku ewentualnego zadośćuczynienia. Należy więc odróżniać krzywdę od winy moralnej i grzechu. Trzeba też odróżniać zasadę ponoszenia konsekwencji za własne zachowania od zagadnienia odpowiedzialności moralnej. Choroba alkoholowa jest w każdym przypadku związana z określoną sumą krzywd, często bardzo dramatycznych i destrukcyjnych, wyrządzonych zwłaszcza sobie samemu oraz osobom z najbliższego otoczenia i to niezależnie od stopnia winy i odpowiedzialności moralnej danego chorego.

Po trzecie, podjęcie rozrachunku z przeszłością jest jednym z koniecznych warunków, by odzyskać trwałą trzeźwość. Dojrzałe i uczciwe rozwiązanie tego problemu dokonuje się stopniowo, gdyż wymaga od trzeźwiejącego odzyskania równowagi emocjonalnej i intelektualnej a także odzyskania podstawowych wartości i więzi.

Dopiero wtedy może on rozumieć, iż alkoholizm jest chorobą a nie grzechem i jednocześnie uznać, że ta choroba została poprzedzona nadużywaniem alkoholu, a to stawia problem winy i odpowiedzialności. Wtedy też może sobie jasno uświadomić, że choroba alkoholowa nie zwalnia od odpowiedzialności za konsekwencje określonych czynów i wyrządzonego zła. Również wtedy, gdy owo zło nie wiąże się z winą moralną, gdyż zostało dokonane przy ograniczonej czy wręcz zniesionej świadomości i wolności wewnętrznej. Krzywda pozostaje bowiem także wtedy krzywdą, a świadomość krzywd wyrządzonych innym i sobie samemu domaga się odważnego rozrachunku z przeszłością. Inaczej pozostanie ciągle otwartą i niepokojącą raną, zagrażającą trwałej trzeźwości. W praktyce oznacza to odważne uznanie wyrządzonych krzywd i - na ile to tylko możliwe - ich naprawienie oraz zadośćuczynienie wobec skrzywdzonych osób. Oznacza też cierpliwą i konsekwentną postawę miłości i odpowiedzialności w obecnym życiu.

Po czwarte, rozrachunek z przeszłością dokonuje się w kontekście międzyosobowym, głównie w gronie osób najbliższych. Jeśli traktują one alkoholizm jako synonim grzechu i zła moralnego to zwykle prowokują reakcję obronną chorego i skłonność do negowania nie tylko odpowiedzialności za samą chorobę ale i za wszelkie konsekwencje własnych zachowań. Ponadto, zwłaszcza w gronie rodzinnym, grozi pokusa potępiania i obwiniania alkoholika za wszelkie przeżywane problemy i trudności. Także za te, za które on w rzeczywistości nie ponosi odpowiedzialności. Niedojrzała postawa najbliższego środowiska może więc bardzo utrudnić uzależnionemu adekwatne rozwiązanie problemu krzywdy, winy i odpowiedzialności. Natomiast życzliwa przyjaźń, delikatność i szacunek innych osób może w istotny sposób ułatwić mu doświadczenie pojednania i przebaczenia.

Po piąte wreszcie, bardzo istotną rolę mają do spełnienia ci wszyscy, którzy z racji kompetencji i wykonywanych funkcji kształtują sposób myślenia oraz postawy zainteresowanych osób czy środowisk na temat winy i odpowiedzialności w sytuacji choroby alkoholowej. Uzależnienie od alkoholu dotyczy całego człowieka i z tego względu nie może być analizowane jedynie w aspekcie medycznym, psychicznym, duchowym czy moralnym. Tylko adekwatnie uwzględniając wszystkie te aspekty, można zbliżać się do prawdy, która rzeczywiście wyzwala.