Jak wygrać życie

Konferencja dla młodzieży

Uwagi wstępne dla duszpasterzy

Ewangelizacja i wszelka posługa duszpasterska Kościoła zmierza ostatecznie do tego, by człowiek mógł żyć w świętości i wolności dzieci Bożych. Chrystus wzywa nas do czujności i do nawrócenia. Jego Ewangelia jest jednak przede wszystkim Dobrą Nowiną o zbawieniu: wskazuje drogę nowego życia i chce nas wszystkich zafascynować jej pięknem. Chrystus przyszedł, aby nikt z ludzi nie zginął lecz miał życie wieczne i abyśmy Jego radość mieli w sobie w całej pełni (por. J 17, 13).

To właśnie życzenie Chrystusa, abyśmy mieli życie i aby nasza radość była pełna, stanowi centralną myśl przedstawionej poniżej konferencji dla młodzieży na temat wychowania w trzeźwości. Jest w niej niewiele mowy o alkoholu. Nie jest bowiem możliwe wychowanie w trzeźwości poprzez uczenie ludzi młodych bezpiecznego sposobu picia alkoholu, bo taki sposób - zwłaszcza w sytuacji nastolatków - nie istnieje. Nie przynosi też trwałego rezultatu wychowawczego zakazywanie młodym sięgania po alkohol, jeśli nie pomoże się im, by piękniej spotykali się z samymi sobą i z innymi ludźmi oraz jeśli im się nie zaproponuje źródeł głębszej radości. Najskuteczniejsza jest więc motywacja pozytywna: zafascynowanie młodych tym, co piękne i szlachetne i co odpowiada najgłębszym pragnieniom, ideałom i aspiracjom ludzkiego serca.

Głównym celem niniejszej konferencji jest dostarczenie młodym właśnie takich informacji, które ułatwiają dojrzałe i radosne spotykanie się z samym sobą, z drugim człowiekiem oraz z Panem Bogiem. Nie jest to oczywiście całościowe ukazanie tych zagadnień. Konferencja dotyczy głównie analizy kryteriów dojrzałego spotykania się z samym sobą oraz z drugim człowiekiem i szerzej traktuje zwłaszcza aspekty psychologiczne. Jest więc uzupełnieniem spotkań katechetycznych i zakłada cały kontekst ewangelizacji młodzieży.

Rozkład akcentów i proporcji jest w dużej mierze wynikiem moich osobistych doświadczeń w kontaktach ze studentami oraz z młodzieżą szkół średnich. W pierwszej części każdego spotkania dzielę się z młodymi refleksjami na temat dorastania do dojrzałych spotkań i więzi międzyosobowych a w części drugiej odpowiadam na pytania, które młodzi zgłaszają ustnie lub na kartkach. W ostatnich trzech latach spotkałem się w ten sposób z wieloma tysiącami młodzieży i zwykle były to spotkania organizowane w szkołach w ramach różnych godzin lekcyjnych.

Ze względu na rozpiętość poruszanych tutaj zagadnień, przedstawiony poniżej tekst należy raczej traktować jako propozycję materiałów na cykl spotkań z młodzieżą niż jako pojedynczą konferencję. Za każdym razem powinno się oczywiście dostosować długość konferencji oraz język przekazu do wieku i możliwości percepcyjnych danej grupy młodzieży.

Gdy duszpasterz ma do czynienia z młodzieżą ze środowisk szczególnie zagrożonych problemami alkoholowymi lub z nastolatkami, którzy już przeżywają takie problemy, to jest rzeczą bardzo wskazaną, by zorganizować przynajmniej jedno spotkanie, poświęcone w całości analizie przyczyn i konsekwencji nadużywania alkoholu a także ukazaniu natury choroby alkoholowej. W przygotowaniu takiego spotkania można wykorzystać informacje i analizy zawarte w części pierwszej niniejszych materiałów.

"Abyśmy radość Chrystusa mieli w sobie w całej pełni."

Droga młodzieży !

Serdecznie witam wszystkich tu obecnych i cieszę się spotkaniem z wami. Przychodzę tutaj jako świadek Chrystusa, który chce, aby każdy z nas wygrał swoje życie, bo jesteśmy cenni w Jego oczach. On, będąc Bogiem, z miłości do nas stał się człowiekiem, aby wyzwolić nas z niewoli grzechu i śmierci, aby pomóc nam żyć w świętości i wolności dzieci Bożych i aby radość nasza była pełna.

Każdy z nas doświadcza jednak często, że trudno jest żyć naprawdę w wolności i świętości i że trudno jest wygrać życie. Nie wystarczy przecież samo tylko pragnienie, by żyć mądrze i odpowiedzialnie. Potrzebne jest zrozumienie samego siebie i własnego powołania oraz siła, by postępować według tego, co słuszne i wartościowe.

Chciałbym, aby to spotkanie pomogło każdemu z was w pogłębionym popatrzeniu na samego siebie i na swoje życie. Jest to w waszym wieku bardzo ważne, gdyż przeżywacie okres młodości, od którego w znacznym stopniu zależy cała wasza przyszłość. Przygotowanie się do pięknego życia jest trudnym zadaniem, gdyż każdy z nas jest tak bardzo skomplikowany wewnętrznie, stanowi tajemnicę dla samego siebie, tak łatwo może ulegać iluzjom i słabościom.

Żyjemy w świecie, który dźwiga skutki grzechu pierworodnego, a więc skutki nieposłuszeństwa wobec Boga ze strony pierwszych rodziców oraz skutki grzechów kolejnych pokoleń. To wszystko obciąża i utrudnia także nasze życie oraz sprawia, że dorastanie do prawdziwej wolności, świętości i radości nie jest po prostu procesem spontanicznym, jak uczenie się chodzenia czy języka ojczystego. Aby nasza radość była pełna i aby możliwe stało się wygranie własnego życia zgodnie z Bożym powołaniem, musimy nieustannie uczyć się samych siebie i stawiać sobie konkretne wymagania. Cała historia ludzkości świadczy bowiem jedno- znacznie, że w sposób spontaniczny i bez stawiania sobie wymagań człowiek może jedynie przegrać życie, ulegając własnym słabościom i stając się bezradnym wobec zagrożeń płynących ze środowiska, w którym żyje i funkcjonuje.

Życie na miarę ludzkiego powołania wymaga więc spełnienia bardzo konkretnych i trudnych warunków. Wymaga pogłębionego rozumienia własnego wnętrza i otaczającego nas świata oraz takiego postępowania, które umożliwia prawdziwy rozwój i respektowanie naszej natury i naszego powołania. Jest to zadanie przypominające w pewnym sensie pracę z komputerem. Gdy chcemy prawidłowo obsługiwać i w pełni wykorzystać możliwości bardzo skomplikowanego komputera najnowszej generacji, to powinniśmy dokładnie zapoznać się z instrukcją jego obsługi. Tymczasem każdy z nas jest kimś nieporównywalnie bardziej skomplikowanym niż wszystkie komputery świata. Dlatego w odniesieniu do nas samych instrukcja obsługi, która stwarza szansę harmonijnego rozwoju i wygrania życia, jest niezwykle skomplikowana.

Mam nadzieję, że to spotkanie pomoże wam odważnie i głęboko popatrzeć na samych siebie, by uczyć się takiego kierowania samym sobą oraz takiego postępowania, które prowadzi do pełnej radości i do wygrania życia.

Dojrzałe kierowanie samym sobą powinno dotyczyć wszystkich wymiarów naszego życia i postępowania. Podstawową cechą każdego z nas jest zdolność spotykania się z samym sobą i z innymi ludźmi oraz zdolność spotykania się z Bogiem. Przyjrzyjmy się więc tym wszystkim rodzajom spotkań, bo ich jakość decyduje o kształcie naszego życia oraz o granicach naszej radości.

I. Spotkanie z samym sobą

1. Spotkanie z własnym ciałem

W miarę rozwoju i poznawania samych siebie odkrywamy stopniowo, że stanowimy rzeczywistość, która jest bardzo złożona i wielowymiarowa. Małe dziecko uczy się najpierw swojego ciała. Odkrywa jego kształt oraz jego wymagania i potrzeby. Szybko też przekonuje się, że czuje się źle, gdy jest głodne lub niewyspane. Początkowo mama troszczy się o zdrowie dziecka i o zaspokojenie potrzeb jego ciała. W miarę jednak dorastania młody człowiek przejmuje w coraz większym stopniu zadanie właściwej troski o własne zdrowie i sprawność fizyczną.

Prawidłowe kierowanie życiem zaczyna się więc od umiejętności roztropnego dbania o prawidłowy rozwój fizyczny naszego organizmu. Wymaga to, po pierwsze, respektowania zasad zdrowego trybu życia i odżywania. Wymaga też umiejętności podejmowania pracy i wysiłku dostosowanego do wieku i możliwości danej osoby. Wymaga ponadto uczenia się odpowiednich form wypoczynku i rekreacji. Utrzymanie organizmu w zdrowiu i sprawności fizycznej wiąże się również z uprawianiem sportu czy innymi formami wysiłku fizycznego. Zły stan zdrowia czy niski stopień sprawności fizycznej wpływa bowiem bardzo bezpośrednio i dokuczliwie na całą rzeczywistość człowieka i na całość jego życia. Troska o własne życie i o dobry stan zdrowia jest więc naszym moralnym obowiązkiem, który podkreśla znaczenie stanu fizycznego organizmu dla pełnego rozwoju danej osoby

2. Spotkanie z własną psychiką

Już małe dziecko dosyć szybo odkrywa, że nie jest tylko organizmem fizycznym i że przeżywa także innego rodzaju potrzeby i doświadczenia. Stopniowo odkrywa i coraz pełniej uświadamia sobie swoje życie psychiczne. Dziecko szybko uczy się też, że spotkanie z samym sobą poprzez przeżycia i procesy psychiczne jest znacznie bardziej skomplikowane i tajemnicze niż prawa rządzące jego ciałem. Łatwiej przecież zrozumieć potrzeby i wymagania ciała niż potrzeby i wymagania ludzkiej psychiki. Zwłaszcza wy młodzi odczuwacie to w sposób bardzo intensywny a nierzadko również bolesny i niepokojący.

Współczesna wiedza psychologiczna bardzo pomaga nam w lepszym rozumieniu i respektowaniu naszej sfery psychicznej. Coraz więcej wiemy o tym, jaka jest jej struktura oraz jakie prawa i procesy wpływają na jej funkcjonowanie. Gdy chodzi o strukturę ludzkiej psychiki, to jej podstawową jednostką, "atomem" życia psychicznego, jest felt-sense, czyli treść przeżywana emocjonalnie. Oznacza to, iż w kontakcie z samym sobą oraz z rzeczywistością zewnętrzną, normalnie funkcjonujący człowiek potrafi jednocześnie myśleć o danej sytuacji oraz doświadczać związanych z tą sytuacją przeżyć i emocji. Zarówno unikanie refleksji i analizy intelektualnej danej sytuacji czy doświadczenia jak też unikanie kontaktu z własnymi emocjami, to przejawy zaburzonego funkcjonowania sfery psychicznej.

Każdy człowiek myśli i przeżywa siebie i całą rzeczywistość w sposób odmienny i niepowtarzalny. Jest to związane z bardzo wieloma czynnikami, np. z historią życia, wychowaniem, środowiskiem społecznym, z dążeniami i przekonaniami, itp. Wynika z tego, że każdy z nas żyje w nieco innym a czasem w zupełnie odmiennym świecie psychicznym i że w miarę rozwoju staje się coraz bardziej odpowiedzialny za własne sposoby myślenia i przeżywania emocjonalnego. Niedojrzałe sposoby myślenia i przeżywania uniemożliwiają bowiem odpowiedzialne kierowanie sobą i wygranie życia. Podobnie więc jak o zdrowie fizyczne, powinniśmy dbać także o prawidłowy rozwój własnego życia psychicznego. Popatrzmy więc przez chwilę jak funkcjonuje nasza psychika i jak możemy troszczyć się o jej prawidłowy rozwój. Najpierw przyjrzymy się działaniu sfery myślenia a następnie skupimy uwagę na naszym życiu emocjonalnym.

2.1. Spotkanie z własną zdolnością myślenia

Jak zaznaczyłem wcześniej, zdolność myślenia jest jednym z dwóch podstawowych wymiarów ludzkiej psychiki. Chcę od razu podkreślić, że nasza zdolność myślenia nie ogranicza się tylko do umiejętności logicznego myślenia czy zestawiania informacji, jak to ma miejsce np. w rozwiązywaniu zadań z matematyki czy fizyki. W tej dziedzinie reguły rządzące prawidłowym myśleniem są bardzo precyzyjne i dlatego stosunkowo łatwe jest wyuczenie się zasad prawidłowego myślenia logicznego. Łatwo też zdemaskować ewentualne nieprawidłowości czy nieścisłości w danym sposobie rozumowania.

Ludzka zdolność myślenia obejmuje jednakże znacznie bardziej skomplikowane procesy niż zdolność logicznego rozumowania. Człowiek dysponuje bowiem WŁADZĄ NADAWANIA ZNACZEŃ. Pełni ona niesłychanie ważną rolę w naszym życiu, gdyż w sensie dosłownym tworzy a przynajmniej współtworzy świat, w którym żyjemy. By zrozumieć jak jest to możliwe, trzeba sobie uświadomić, że człowiek nie żyje bezpośrednio w świecie faktów lecz w swoim widzeniu i doświadczaniu rzeczywistości opiera się na własnych INTERPRETACJACH wszystkiego, co dzieje się w nim samym i w otaczającym go świecie.

Od naszych osobistych sposobów nadawania znaczeń i interpretowania rzeczywistości zależy więc w znacznym stopniu nasze codzienne zachowanie a tym samym jakość naszego życia. Dla przykładu każdy z was odmiennie interpretuje znaczenie szkoły, do której uczęszcza. Jedni mogą interpretować szkołę jako miejsce pracy, szansy na rozwój, miejsce uczenia się siebie i świata a inni mogą tą samą szkołę interpretować jako ciężar, konieczność, miejsce bólu, stresu i samotności.

Kierując się znaczeniami jednostronnymi, powierzchownymi czy wręcz błędnymi, nie możemy się prawidłowo rozwijać, by wygrać życie. Posiadanie niezwykłej władzy nadawania znaczeń rzeczywistości, w której żyjemy, nakłada więc na każdego z nas osobistą odpowiedzialność za to, w jaki sposób z tej władzy korzystamy.

Odpowiedzialne posługiwanie się i korzystanie z władzy nadawania znaczeń nie jest wcale łatwe i oczywiste. Nie jest bowiem zdolnością spontaniczną i nie zależy jedynie od dobrych chęci danego człowieka. Wymaga ciągłej pracy nad sobą i uczenia się pogłębionego i krytycznego patrzenia na siebie i świat.

Zauważmy, że małe dzieci są bardzo ciekawe świata i nieustannie zadają pytania typu: "co to jest." Tymczasem w miarę rozwoju i poszerzania kręgu doświadczeń i potrzeb człowiekowi nie wystarcza już tego rodzaju ciekawość. Zaczyna on coraz częściej stawiać sobie i innym pytania typu: "CO TO ZNACZY?". Co to znaczy być człowiekiem? Co to znaczy kochać, być odpowiedzialnym, uczciwym? Co to znaczy spotykać się z innymi ludźmi i co to znaczy, że oni są obecni w moim życiu? Co znaczy sumienie, moralność, wierność? Co znaczy wygrać życie? To tylko przykłady nurtujących nas pytań.

Jeśli chcemy mądrze kierować sobą i swoim życiem, to nie możemy unikać takich pytań. Musimy też szukać pogłębionych odpowiedzi oraz uczyć się nadawania znaczeń według świadomych i wartościowych kryteriów. Tymczasem w tej dziedzinie istnieje bardzo wiele zagrożeń i niebezpieczeństw. Tak łatwo ulegać modzie, mentalności danego środowiska, poglądom lansowanym przez środki społecznego przekazu. Tak łatwo patrzeć na siebie i świat w sposób jednostronny, krótkowzroczny, bezkrytyczny. Tak łatwo ulegać interpretacjom uproszczonym, błędnym czy iluzorycznym albo żyć w świecie uprzedzeń, przesądów czy stereotypów. Tak wiele osób nie odkrywa nawet najbardziej elementarnych wartości i norm moralnych, bez których nie można wygrać życia. Tak wielu ludzi łudzi się, że można wygrać życie w oparciu o egoizm, cwaniactwo czy przemoc.

Władza nadawania znaczeń może więc czasami stawać się źródłem zniewolenia i prowadzić do zawężania horyzontu znaczeń i przeżyć. Taka sytuacja łączy się zwykle z jednostronnością doświadczeń lub z kryzysem życiowym. Dla przykładu, gdy ktoś często i boleśnie doświadcza negatywnych kontaktów z innymi, może z czasem być przekonany, że przyjaźń w ogóle nie istnieje. Podobnie ktoś, kto jest nieuczciwy, nie wierzy że inni mogą postępować szlachetnie i że takie postępowanie może być źródłem głębokiej radości.

Odpowiedzialne korzystanie z władzy nadawania znaczeń wymaga więc ciągłego uczenia się i czujności. Spróbujmy przez chwilę razem popatrzeć w jak różny sposób można interpretować np. ludzką płciowość i jak odmienne znaczenia można jej przypisywać.

Wszyscy na ogół są zgodni co do tego, iż płciowość stanowi jeden z istotnych wymiarów człowieka. Ale na jak wiele sposobów jest ona interpretowana. Dla niektórych płciowość oznacza określoną budowę fizjologiczną organizmu mężczyzny czy kobiety i towarzyszący temu popęd seksualny. Nadawanie takiego znaczenia własnej płciowości wpływa bezpośrednio na postępowanie danego człowieka oraz na granice jego wewnętrznej wolności. W tym wypadku postępowanie to będzie skoncentrowane na sferze fizjologicznej a wolność będzie interpretowana jako zdolność do spontanicznego zaspakajania własnego popędu seksualnego bez potrzeby uwzględniania jakichkolwiek innych kryteriów.

Tego typu patrzenie na ludzką płciowość, w oderwaniu od całego kontekstu bycia człowiekiem, przypomina interpretowanie ludzkiej dłoni jako jedynie układu kostno-mięśniowego, który umożliwia chwytanie i puszczanie przedmiotów. Można jednak popatrzeć na dłoń jako na integralną część człowieka. W takim kontekście staje się możliwe odkrycie jej głębszego sensu i znaczenia. Dłoń zyskuje wtedy zdolność wyrażania miłości lub agresji. Może pisać poezję lub interpretować muzykę. Może podtrzymywać lub zniechęcać, może się wyciągać w geście przebaczenia i rozgrzeszenia lub w geście odrzucenia czy potępienia. Może więc wyrażać treści, które znajdują się poza zasięgiem dłoni widzianej w oderwaniu od człowieka.

Spróbuję podzielić się z wami moim poszukiwaniem rozumienia ludzkiej płciowości. Odkrycie jej pełnego znaczenia jest przecież bardzo ważne dla dojrzałego życia a jednocześnie okazuje się tak trudne jak zgłębienie tajemnicy człowieka.

Punktem wyjścia w pogłębionym interpretowaniu ludzkiej płciowości jest dla mnie fakt, iż człowiek nie może istnieć na tej ziemi inaczej jak tylko jako mężczyzna lub kobieta. W tym sensie można powiedzieć, iż na tej sali nie ma ani jednego człowieka: są tylko dziewczęta i chłopcy, kobiety i mężczyźni. A CO TO ZNACZY ?

To znaczy, że bycie kobietą czy mężczyzną nie jest jedynie jedną z cech danej osoby, jak np. wzrost, waga, kolor oczu czy temperament lecz stanowi całościowy sposób bycia człowiekiem. A CO TO ZNACZY? To znaczy, że mogę być dojrzałym i odpowiedzialnym człowiekiem, mimo, że mam np. zbyt niski wzrost czy zbyt dużą wagę ciała, bo to są jedynie poszczególne moje cechy. Nie mogę natomiast być dojrzałym i odpowiedzialnym człowiekiem, gdy mój sposób przeżywania własnej płciowości jest jednostronny, powierzchowny czy zaburzony. W tym wypadku nie chodzi już bowiem tylko o jakąś moją pojedynczą cechę ale w ogóle o mój sposób bycia człowiekiem. Moja płciowość związana jest więc nie tylko z moim organizmem fizycznym czy popędem seksualnym, ale wyraża się we wszystkich wymiarach i przejawach mojego człowieczeństwa. Obejmuje psychiczny sposób przeżywania własnej płciowości a także charakterystyczne dla danej płci sposoby respektowania określonych wartości moralnych, duchowych czy społecznych. Płciowość wiąże się także z nabywaniem określonych umiejętności kulturowych i społecznych, specyficznych dla mężczyzny czy kobiety. A CO TO ZNACZY ?

To znaczy, że dojrzałe interpretowanie płciowości wymaga uznania jej za całościowy sposób bycia człowiekiem a przez to zobowiązuje do takiego postępowania, które respektuje wszystkie jej wymiary a nie np. jedynie popęd seksualny. Tego typu redukcja grozi zwłaszcza nastolatkom, gdyż w waszym wieku fizjologiczny wymiar płciowości jest odczuwany szczególnie intensywnie, podczas gdy sfera psychiczno-duchowa znajduje się dopiero w fazie formowania i rozwoju. W waszej sytuacji troska o odpowiedzialne i pogłębione patrzenie na własną płciowość jest więc szczególnie ważna. Tylko dojrzałe i całościowe patrzenie na własną płciowość umożliwia bowiem autentyczną wolność w tej dziedzinie, a więc takie postępowanie, które respektuje siebie i partnera w wymiarze fizycznym, psychicznym, duchowym i społecznym. Z tego właśnie względu Kościół podkreśla, że jedynie małżeńska więź kobiety i mężczyzny stwarza warunki na harmonijne i odpowiedzialne przeżywanie płciowości we wszystkich wymiarach, łącznie ze współżyciem seksualnym.

Droga młodzieży, gdy spotykam się z waszymi rówieśnikami, to słyszę od nich wiele pytań, poprzez które wasi koledzy i koleżanki wyrażają własne wątpliwości, niepokoje, poszukiwania. Pytania te potwierdzają, jak skomplikowana i tajemnicza jest nasza władza interpretowania i nadawania znaczeń. Warto wymagać od siebie roztropności i odpowiedzialności w korzystaniu z tej władzy. Jeśli ktoś z was w czymś pobłądzi, ale nie łudzi się co do zasad i wartości, co do znaczeń i prawdy, to ma zawsze szansę, by naprawić swój błąd i wygrać życie. Jeśli jednak ktoś myli się co do samych zasad, prawd czy wartości, to znajduje się w znacznie trudniejszej sytuacji.

Druga część naszego spotkania będzie w całości przeznaczona na wasze pytania. Zachęcam byście pytali o wszystko, co was nurtuje. Osobiście bardzo cenię sobie pytania młodzieży. Pomagają mi one szukać głębszej i pełniejszej prawdy także o sobie samym i o moim życiu.

2.2. Spotkanie z własnymi emocjami

Jak zaznaczyłem wcześniej, przeżywanie emocjonalne jest, obok zdolności do myślenia i nadawania znaczeń, drugim bardzo ważnym elementem ludzkiej psychiki, który bezpośrednio wpływa na jakość naszego życia. Przyjrzyjmy się więc wspólnie czym są emocje oraz jakie znaczenie odgrywają one w naszym życiu i postępowaniu.

Emocje można zdefiniować jako sposoby przeżywania wszystkiego, co dzieje się w nas i wokół nas. Są więc sposobem naszego reagowania na własne zachowania i potrzeby a także na sytuacje, w których się znajdujemy. W zależności od okoliczności reakcje te wyrażają się poprzez przyjemne odczucia, np. radość, satysfakcja, poczucie bezpieczeństwa, zaufania, pewności siebie, itp., albo poprzez przeżycia bolesne, np. niepokój, wstyd, poczucie winy, depresja, gniew, nienawiść, itp. W każdym wypadku emocje spełniają ważną funkcję, gdyż stają się dla nas cennym źródłem INFORMACJI o naszym aktualnym położeniu.

Informacje te są dla nas tym cenniejsze, że w dużej mierze są niezależne od naszej woli, oczekiwań czy pragnień. Nie mamy bowiem bezpośredniej władzy nad naszymi emocjami. Nie możemy ich sobie po prostu nakazać czy zakazać. Tymczasem w odniesieniu do naszego myślenia posiadamy znaczne możliwości subiektywnego interpretowania oraz selekcjonowania informacji, które do nas docierają. Dla przykładu uczeń, który otrzymuje kolejny stopień niedostateczny z danego przedmiotu, może nawet przez długi czas interpretować ten stan jako rezultat niesprawiedliwości nauczyciela. Jeśli natomiast ten sam uczeń doświadcza określonych emocji, np., przeżywa niepokój czy poczucie winy, to trudno będzie mu się łudzić, iż czuje się dobrze.

Emocje można więc porównać do rozgłośni radiowej, która nadaje informacje o nas samych ale jest od nas niezależna. Mamy wtedy tylko dwie możliwości: korzystać z tych informacji albo wyłączyć radio. Jeśli chcemy postępować w sposób odpowiedzialny i mieć szansę na wygranie życia, to powinniśmy z odwagą i otwartością korzystać z tego, o czym informują nas własne emocje. Im większy bowiem mamy dostęp do informacji o nas samych i o naszym położeniu, tym większe mamy szanse na właściwe postępowanie i na poszerzanie zakresu naszej wewnętrznej wolności. Prawda rzeczywiście wyzwala.

Emocje są jednak czymś więcej niż tylko źródłem informacji. Niosą ze sobą także energię i motywację do działania. Gdy zrobimy coś dobrego, to towarzysząca temu satysfakcja mobilizuje, by dalej tak postępować. Z kolei naszym niewłaściwym czy groźnym zachowaniom towarzyszy niepokój, ból czy gniew. Tego typu przeżycia mobilizują, by zmienić własne postępowanie czy bolesną sytuację, w której znalazł się dany człowiek. Takie przeżycia jak niepokój, rozgoryczenie, gniew czy żal nie są więc nieszczęściem lecz ważną informacją, która stwarza człowiekowi szansę na zmianę błędnego postępowania lub przezwyciężenie niekorzystnej sytuacji. Z tego wynika, że celem życia nie powinno być dążenie za wszelką cenę do zapewnienia sobie dobrego nastroju emocjonalnego lecz dążenie do odpowiedzialnego i dobrego stylu życia, także wtedy, gdy coś boli czy jest trudne. Trwałe szczęście może być jedynie KONSEKWENCJĄ takiego właśnie stylu życia.

Widzimy więc, że właściwie wykorzystywane emocje mogą stać się czymś w rodzaju cennego przyjaciela, który ukazuje nam prawdę o nas samych i jednocześnie mobilizuje do trwania w tym, co dla nas korzystne i co służy wygraniu życia. Gdy boimy się kontaktu z tym przyjacielem to nie tylko tracimy szansę na lepszą znajomość nas samych ale też ryzykujemy, że emocje, których sobie nie uświadamiamy, zaczną kierować naszym myśleniem, postępowaniem i w końcu całym życiem. Także wtedy, gdy będzie to bardzo niewłaściwe czy wręcz niebezpieczne.

Jeśli dla przykładu ktoś przeżywa zazdrość i nie ma odwagi, by sobie to powiedzieć, to taka nieuświadomiona zazdrość będzie nadal kierowała jego postępowaniem a on sam nie będzie mógł tego zmienić. Człowiek nie może bowiem zapanować nad czymś, czego nie dostrzega i czego nie jest świadom. Jeśli natomiast zdemaskuje swoją zazdrość, to ma szansę czuwać, by nie skrzywdzić osoby, której zazdrości a jednocześnie ma szansę odkryć i wyeliminować źródło zazdrości, np. skłonność do porównywania się z innymi.

Warto więc wsłuchiwać się we własne przeżycia emocjonalne i korzystać z uzyskanych w ten sposób informacji o naszej aktualnej rzeczywistości. Proponuję wam, drodzy chłopcy i dziewczęta, byście co jakiś czas robili ćwiczenie, które pozwala na weryfikację emocjonalną waszego życia. Może ono wyglądać np. w ten sposób, że wieczorem koncentrujecie się na chwilę w samotności i wyobrażacie sobie, że następnego dnia inaczej niż dotąd postąpicie w danej sytuacji czy też zrezygnujecie z kontaktu z określoną osobą czy grupą, chociaż do tej pory byliście przekonani, że wasze postępowanie jest prawidłowe albo że kontakt z danymi rówieśnikami jest dla was czymś dobrym. Może się wtedy okazać, że na samą myśl o takiej zmianie poczujecie wielką ulgę czy radość i stworzycie sobie szansę na alternatywne zachowania i kontakty, które lepiej będą służyły waszemu rozwojowi.

Uważne przyjrzenie się naszej władzy nadawania znaczeń oraz światu naszych emocji prowadzi do wniosku, że styl naszego życia i granice naszej wolności zależą w dużym stopniu od naszych sposobów myślenia i kontaktowania się z emocjami. Granice wolności są bowiem bezpośrednio zakreślone przez nasze sposoby myślenia, interpretowania, poszukiwania horyzontu wartości i znaczeń a także przez nasze sposoby przeżywania i kontaktowania się z własnymi emocjami. Każdy z ludzi dysponuje więc różnym stopniem wolności i żyje w innym świecie wewnętrznym. Jedni poruszają się w świecie bólu, agresji, rozgoryczenia czy depresji a inni budują w sobie i wokół siebie świat radości, nadziei, szacunku, zaufania, przyjaźni i życzliwości.

Tego typu zasadnicze różnice w przeżywaniu siebie i innych oraz w jakości życia wynikają jednak nie tylko ze sposobu, w jaki spotykamy się z samymi sobą, z naszym myśleniem i z naszymi emocjami. Jakość naszego świata i życia w dużej mierze zależy także od sposobów kontaktowania się z otaczającym nas światem, a zwłaszcza z innymi ludźmi.

II. Spotkanie z drugim człowiekiem

To, jakim jestem człowiekiem, jak wykorzystuję moje wewnętrzne wyposażenie, jaki świat buduję i noszę w moim sercu, zależy bezpośrednio od jakości spotkań z innymi osobami. To czym jestem i czym mogę się stać, zostaje jakby wprawione w ruch i zaczyna działać, rozwijać się lub niszczyć w znacznym stopniu właśnie mocą spotkań z innymi ludźmi.

Tak pięknie ukazuje tą prawdę A. de Saint Exupery w "Małym Księciu". Gdyby bohater książki któregoś dnia nie zaryzykował i nie wyruszył w nieznane, to pozostałby na zawsze zamknięty granicami swojej małej planety. Nie odkryłby nigdy, że można zbudować więzi przyjaźni, że można kochać i uczyć się odpowiedzialności, że można tak ogromnie poszerzyć granice swojego świata i swoich doświadczeń, by stać się zdolnym oddać własne życie, byleby pozostać wiernym samemu sobie i jedynej róży swojego życia. Tego typu dojrzałość jest ostatecznym owocem pięknych spotkań z innymi. Popatrzmy na podstawowe zasady, które rządzą takimi spotkaniami, aby także nasze kontakty z innymi ludźmi stawały się coraz piękniejsze i dojrzalsze.

Każdy z nas jest owocem spotkania. Dziecko rodzi się najpierw fizjologicznie poprzez spotkanie rodziców. Następnie potrzebuje intensywnego kontaktu z nimi, aby móc przetrwać, aby zaspakajać swoje potrzeby i rozwijać się. Jego spotkania z najbliższymi wyrażają się początkowo głównie przez kontakt fizyczny, np. poprzez dotyk, pieszczotę, przebywanie w ramionach, itp. Stopniowo jednak na plan pierwszy wysuwają się więzi emocjonalne z innymi osobami.

Dzieje się tak dlatego, że dziecko rodzi się w sytuacji skrajnego uzależnienia emocjonalnego, zwłaszcza od swojej matki. Gdy ona jest blisko, dziecko jest radosne, spokojne, czuje się bezpieczne i szczęśliwe. Gdy tylko mama odchodzi, zaczyna ono płakać, bać się, krzyczeć i cierpieć. Stopniowo jednak osiąga coraz większą niezależność emocjonalną. Najpierw godzi się z tym, że mama idzie do innego pokoju, a gdy ma kilka lat, potrafi już w miarę spokojnie pozostawać przez jakiś czas zupełnie sam w domu. Poszerzająca się autonomia emocjonalna dziecka staje się jednym z podstawowych kryteriów jego prawidłowego rozwoju. Nastolatki mają już zwykle duży zakres takiej niezależności emocjonalnej od rodziców i coraz chętniej przebywają poza domem.

Wtedy właśnie może pojawić się nowego rodzaju doświadczenie, które nazywa się zakochaniem. Jest ono okresem ponownego i bardzo intensywnego odkrywania potrzeby bliskości, ciepła, intymnego kontaktu z drugim człowiekiem. Wiąże się z silnym wzruszeniem, radością, romantycznym nastrojem, entuzjazmem. Stopniowo jednak zakochany doświadcza, że jest mu ciężko i że cierpi, gdy tylko oddala się od niego osoba, w której się zakochał. Zaczynają się pierwsze nieporozumienia, sceny zazdrości, niepokoje, pretensje. Zakochany nie zdaje sobie zwykle sprawy, że przeżywa ponowny okres silnej zależności emocjonalnej. Tym razem może być już zupełnie dorosłym człowiekiem, ale jego więzi z osobą, w której jest zakochany, przypominają w pewnych aspektach więzi między dzieckiem a matką. Tego typu powiązanie emocjonalne, które towarzyszy zakochaniu, może być bardzo intensywne i stać się źródłem rosnącego bólu i cierpienia. Zakochany jest bowiem najbardziej szczęśliwy wtedy, gdy partner jest blisko i gdy pozostaje tylko do jego dyspozycji. Jakże podobne są tego typu oczekiwania do oczekiwań małego dziecka wobec własnej mamy. Na długą metę nie można ich oczywiście zaspokoić i dlatego zakochany zaczyna przeżywać coraz większą frustrację i cierpienie. Tak jak w przypadku zależności dziecka od mamy, tak i w tym przypadku to właśnie cierpienie zmusza zakochanego, by uczył się emocjonalnej niezależności i by stanął na własnych nogach.

Wbrew więc powierzchownym odczuciom, roztropnie przeżyty okres zakochania jest czasem trudnym, gdyż staje się okresem szczególnej pracy nad sobą, czasem bolesnej nieraz weryfikacji własnej hierarchii wartości i odpowiedzialności, czasem bolesnego dorastania do prawdziwej niezależności. Tym samym jest to także czas dorastania do dojrzałej miłości, która jest najpiękniejszą formą spotkania z innymi ludźmi oraz najpełniejszym źródłem radości. Wygrać życie można bowiem jedynie poprzez miłość i odpowiedzialność.

Jakże wiele jest jednak sposobów interpretowania i rozumienia miłości. Gdybym spytał każdego z was tu obecnych, co dla niego oznacza prawdziwa miłość, to prawdopodobnie usłyszelibyśmy bardzo różne odpowiedzi. Niektórzy ludzie utożsamiają miłość z seksem, zakochaniem, sympatią. Dla innych słowo miłość kojarzy się z macierzyństwem czy oddaniem życia za drugiego człowieka. Skoro miłość jest sprawdzianem jakości naszych spotkań z innymi ludźmi oraz źródłem naszej radości, to powinniśmy bardzo dbać o to, by coraz pełniej odkrywać i rozumieć na czym polega prawdziwa miłość.

Kochać naprawdę to znaczy tak być obecnym w życiu drugiego człowieka, aby ta obecność służyła jego najpiękniejszemu rozwojowi. Sprawdzianem miłości są więc ostatecznie konkretne sposoby rozmawiania i odnoszenia się do partnera a nie wewnętrzne przeżycia czy subiektywne odczucia.

By jednak moje sposoby postępowania służyły naprawdę dobru drugiego człowieka, muszę go coraz lepiej poznawać i wczuwać się w jego sytuację. Tylko Pan Bóg może kochać naprawdę wszystkich, bo wszystkich zna i rozumie w sposób intymny i doskonały. Ja mogę mieć dobrą wolę wobec wszystkich, ale konkretnie mogę kochać tylko tych, których bliżej poznaję. Miłość w każdym wypadku przejawia się w inny sposób, bo inny jest każdy człowiek, którego spotykam. Jednego kocham naprawdę, gdy cicho wsłuchuję się w jego słowa. Drugiego, gdy dodaję mu otuchy i wiary w samego siebie a trzeciego, gdy mówię mu twarde słowa prawdy i stawiam jasne wymagania.

Poznanie i rozumienie drugiego człowieka jest więc podstawowym warunkiem miłości, lecz jakże trudno jest poznać partnera. Nie można go przecież zmusić, aby się przede mną otworzył. Nie powinno się też snuć żadnych domysłów na jego temat, bo świat drugiego człowieka jest zwykle ZUPEŁNIE INNY od naszych domysłów i oczekiwań. Mogę więc naprawdę go poznać tylko wtedy, gdy on sam zechce się otworzyć dobrowolnie i bez lęku. A to może stać się tylko wtedy, gdy ja potrafię uszanować jego odmienność, gdy potrafię go respektować i rozumieć a nie natychmiast pouczać czy osądzać. Dopiero wtedy, gdy naprawdę poznaję drugiego człowieka, staję się zdolnym, by kochać go w sposób coraz bardziej konkretny i owocny. A on ze swej strony ma coraz więcej odwagi, by dzielić się ze mną tajemnicą i darem swojego świata.

Dojrzała miłość jest więc moją odpowiedzią na konkretną sytuację drugiego człowieka. W każdym wypadku jest więc inna i niepowtarzalna. Tym samym prawdziwa miłość nie jest nigdy konkurencyjna. Cieszę się gdy ktoś, kto kocha mnie, kocha także innych, bo jest to znak, że kocha mnie naprawdę oraz szansa, by uczył się kochać mnie coraz dojrzałej.

Prawdziwa miłość jest nie tylko konkretna i dostosowana do sytuacji partnera ale także bezinteresowna i bezwarunkowa. Oznacza to, że kocham drugiego człowieka dlatego, że jest cenny w moich oczach a nie dlatego, że na to zasługuje czy że spodziewam się za to jakiejś korzyści. Miłość nie jest więc zapłatą za doskonałość lecz nieodwołalnym darem. Nawet jeśli partner pobłądzi, zada mi wiele bólu i odejdzie, to ja chcę wychodzić na drogę i czekać na jego powrót. Jakże znamienną ilustracją jest tutaj przypowieść o ojcu, który z miłością czeka na powrót marnotrawnego syna (por. Łk 15, 11-32). Gdy partner błądzi, trzeba mu oczywiście o tym powiedzieć. Czasami należy także zastosować sankcje i sprawić, by ponosił konsekwencje swoich błędów, ale nie można szantażować go wycofaniem miłości.

Czy jest jednak możliwe kochać w ten sposób? Jest to bardzo trudne i wymaga długiego okresu uczenia się. Łatwiej zostać olimpijczykiem z jakiegoś przedmiotu czy mistrzem świata w określonej konkurencji niż człowiekiem, który kocha w sposób bezwarunkowy i bezinteresowny. Taka miłość stawia najwyższe wymagania. Żąda przezwyciężenia naturalnej tendencji do szukania przede wszystkim własnej wygody i własnego szczęścia. Wymaga więc przejścia od egoizmu do altruizmu. Altruizm oznacza, że człowiek przestał traktować samego siebie jako centrum świata i jedyny obiekt własnych zainteresowań gdyż odkrył i uwierzył, że prawdziwe szczęście nie zależy od tego, jak inni postępują wobec niego, ale głównie od tego, w jaki sposób on sam traktuje innych ludzi. Szczęście i wygranie życia jest więc KONSEKWENCJĄ życia na sposób miłości i odpowiedzialności.

Najpełniejsza radość i satysfakcja płynie z doświadczenia WZAJEMNEJ MIŁOŚCI, czyli PRZYJAŹNI. Z tego właśnie względu we wszystkich kulturach i cywilizacjach przyjaźń jest uważana za największy skarb na tej ziemi i najpełniejszy sposób wygrania życia.

Są jednak ludzie, którzy potrafią całkowicie zgodzić się z powyższym opisem miłości, ale nie wierzą, że ona w ogóle istnieje. Jest to możliwe, gdyż nie można nikomu udowodnić, że miłość istnieje i że ktoś go kocha. Kochając w sposób bezwarunkowy i dostosowany do jego sytuacji, można jedynie stworzyć mu szansę, by poczuł się kochany i by uwierzył w miłość.

Dlaczego nie wszyscy dokonują takiego odkrycia? Jest to sprawa tak tajemnicza jak sama miłość. Nie ma więc tu łatwych odpowiedzi. Sądzę, że istnieją dwa podstawowe powody, które podważają wiarę w miłość.

Pierwszy powód, to życie w środowisku, w którym jest więcej nienawiści i obojętności niż miłości. Jeśli ktoś wzrasta w takim środowisku, to miłość może być dla niego pustym słowem. Nawet miłość Boża może nie być wtedy wystarczającym argumentem, bo także ona wymaga ludzkiego pośrednictwa i świadectwa.

Istnieje także drugi ważny motyw, z powodu którego ktoś może nie wierzyć w miłość. W miłość nie wierzy nie tylko ten, kto nie jest przez innych kochany, ale także ten, kto sam nie potrafi kochać. Czasami mamy do czynienia z obu motywami na raz, ale nie jest to konieczne. Może być tak, że ktoś jest kochany przez innych, ale z różnych względów nie potrafi odpowiedzieć na miłość. Wtedy nigdy nie uwierzy, że inni go kochają. Nie może w to uwierzyć tak, jak nie uwierzy człowiek nieuczciwy, że inni mogą być uczciwi, jak nie uwierzy człowiek przerażony, że inni mogą się nie bać i jak nie uwierzy ktoś nieszczęśliwy, że inni są szczęśliwi i że szczęście w ogóle istnieje.

Ta nasza refleksja może pomóc w ROZUMIENIU, czym jest dojrzała miłość i jakie są jej wymagania. Nie może jednak UDOWODNIĆ komuś, że miłość istnieje i ze on jest kochany. Taka moc tkwi jedynie w SPOTKANIU opartym na prawdziwej miłości. Każdy z nas potrzebuje więc spotkań, które rodzą się z miłości i które rodzą miłość. Jednocześnie każdy z nas ma chyba świadomość jak bardzo niedoskonała jest jego zdolność, by kochać i jak długą drogę ma jeszcze do przebycia, aby dorastać do prawdziwej miłości. Z tego względu kontakt z samym sobą i z drugim człowiekiem nie jest wystarczający, by w pełni wygrać życie i by uczyć się pięknie kochać. Poszukajmy więc ostatecznych źródeł miłości.

III. Spotkanie z Bogiem

Gdy Księga Rodzaju opisuje stworzenie świata i człowieka, to podkreśla, iż wszystko, co stworzył Pan Bóg, było bardzo dobre. Pierwszą rzeczą, którą sam Bóg określa jako niedobrą, była samotność człowieka (por. Rdz 1,18). Stwórca obdarza więc człowieka Swoją przyjaźnią oraz obecnością drugiego człowieka. Powołuje ludzi do życia na swój obraz i podobieństwo oraz do spotykania się ze wszystkimi na sposób miłości i odpowiedzialności. Człowiek odpowiada jednak pierworodnym grzechem nieposłuszeństwa. Chce sam decydować o kształcie swego życia i o sposobach spotykania się z innymi. Prowadzi to do zerwania przyjaźni ze wszystkimi: odtąd człowiek ukrywa się przed Bogiem, wyrządza krzywdę współbratu, doświadcza wewnętrznego rozdarcia i konfliktu z samym sobą.

Bóg jednak nie pozostawia człowieka w tym stanie. Przemawia do niego na różne sposoby, aby odzyskał więzi miłości i przyjaźni. Gdy nastaje pełnia czasów, przemawia do człowieka poprzez Swojego Syna Jezusa Chrystusa, który przychodzi, by na nowo pojednać nas z Ojcem i między sobą. On życiem i słowem uczy nas całkowitego zaufania do Boga oraz ukazuje, iż najpełniejszą i najdojrzalszą formą przyjaźni wobec samego siebie jest bezinteresowna miłość wobec współbraci. Jezus Chrystus przychodzi więc po to, by każdy z nas odzyskał zdolność pięknego i odpowiedzialnego spotykania się z Bogiem, z bliźnimi i z samym sobą. Każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne oraz udział w Jego radości i pokoju.

Chrystus najpełniej zna i rozumie każdego z nas, dlatego tylko w kontakcie z Nim, z Jego łaską i prawdą, każdy z nas ma szansę, by w pełni odkryć i zrozumieć siebie samego, swoją historię i swoje powołanie. Nie potrafimy uczynić tego własną mocą i własnym tylko wysiłkiem. Nie może też objawić nam ostatecznej prawdy o nas i o naszym powołaniu żaden inny człowiek czy grupa ludzi.

Spotkanie z Chrystusem jest nie tylko najpełniejszym źródłem wiedzy o nas samych. Jest także najpełniejszym doświadczeniem miłości. Tylko mocą osobistej przyjaźni z Chrystusem możemy nieustannie upewniać się, że jesteśmy cenni w Jego oczach w sposób bezwarunkowy i nieodwołalny. I tylko dzięki niej możemy uczyć się kochać innych tak, jak On pierwszy nas pokochał. Spotkanie z Chrystusem pozwala nam zrozumieć i uwierzyć, że naprawdę możemy wygrać życie tylko wtedy, gdy kierujemy się zasadami Jego Ewangelii i gdy ufamy Mu bardziej niż innym ludziom i niż sobie samym.

Osobisty i ufny kontakt z Chrystusem owocuje więc odkryciem pełnej prawdy o nas i o otaczającej nas rzeczywistości oraz staje się źródłem potężnej siły, radości i nadziei, która płynie z doświadczenia Jego nieodwołalnej miłości. Takiej siły, radości i nadziei nie może zaoferować nam ten świat.

Szczególnie ważną i intensywną formą spotkania z Chrystusem jest Eucharystia oraz sakrament pokuty. Chrystus dobrze zna naszą samotność i dobrze rozumie, że potrzebujemy Jego nieustannej bliskości, dlatego odchodząc z tego świata, pozostał dla nas na zawsze obecny w Eucharystii. Chrystus wie także, że potrzebujemy Jego przebaczenia i szansy na nowe życie, dlatego czeka na nas w sakramencie pokuty, aby powiedzieć: Twoje grzechy są odpuszczone. Idź i nie grzesz więcej.

Od każdego z nas zależy na ile i w jaki sposób wykorzystujemy tą obecność Chrystusa dla nas. Obecność, która jest źródłem życia, radości i zdolności do dojrzałych spotkań. Nasza mądrość i wolność wyraża się najpełniej wtedy, gdy pozwalamy, aby Chrystus stał się jedynym Panem naszego życia i aby to właśnie On kształtował nasze spotkania z samymi sobą i z innymi ludźmi.

IV. Czuwajmy

Młodość jest okresem, w którym w znacznym stopniu decydują się granice świata, który człowiek nosi w swoim sercu oraz jakość jego spotkań się z samym sobą, z drugim człowiekiem i z Panem Bogiem. Każdy z was tutaj obecnych z pewnością zna ludzi, którzy przegrywają swoje życie, których spotkania opierają się na nieufności, egoizmie, chęci zysku, przemocy, słabości, przewrotności.

Człowiek jest zdolny do spotkań, które rodzą się z miłości i które rodzą miłość. Może jednak doświadczać także spotkań, które rodzą się z egoizmu, wygodnictwa, słabości i które rodzą zniechęcenie, rozpacz, nienawiść, agresję. Wtedy życie może stać się nieznośne i bardzo boli. Bo jest w człowieku jakaś siła, która nie chce pogodzić się z porażką, z życiem w świecie zbyt małym, by mógł on zaspokoić pragnienie ludzkiego serca. Jeśli jednak człowiek nie idzie za głosem tej siły, jeśli godzi się na pozostawanie w małym i złym świecie, to grozi mu wtedy szukanie zastępczych źródeł radości i nadziei. Choćby były one bardzo powierzchowne, iluzoryczne czy krótkotrwałe.

W polskich warunkach wiele osób zaczyna w takiej sytuacji pić alkohol. Gdy po alkohol sięga ktoś w waszym wieku, to w bardzo krótkim czasie może się od niego uzależnić. Wchodzi wtedy na drogę alkoholizmu, który jest śmiertelną chorobą. Alkoholik nie potrafi już żyć na trzeźwo. Staje się bezradny wobec alkoholu, jak bezradne jest małe dziecko, gdy zabraknie mu mamy. Alkohol zaczyna przejmować zupełną władzę nad jego emocjami, czyli nad tą najbardziej kruchą i wrażliwą częścią człowieka, nad którą on sam utracił już władzę. Alkohol jest więc bardzo zdradziecki i oszukuje. Przypomina owego węża z raju, który kusił pierwszych ludzi iluzjami i złudnymi obietnicami. On też pojawia się jako przyjaciel, który obiecuje przyjemne spotkania, radość, zapomnienie o ciężarach życia. Lecz gdy ktoś mu zaufa, to alkohol stopniowo zmienia oblicze: staje się śmiertelnym wrogiem, który coraz bardziej zniewala i degraduje człowieka.

Zaczyna się wtedy wchodzenie na drogę śmiertelnej choroby alkoholowej. Chory wyrządza coraz więcej krzywd sobie samemu a także osobom najbliższym. Skazuje siebie i innych na dramatyczne cierpienia. Jeśli któregoś dnia te cierpienia sprawią, że uzna swoją chorobę i poprosi o pomoc, to będzie musiał odbyć bardzo długą i trudną drogę powrotu do całkowitej abstynencji. Wytrwanie w trzeźwości będzie wymagało od niego usilnej pracy nad sobą do końca życia.

Warto więc, moi drodzy, nie dopuścić, by znaleźć się w takim świecie. Lepiej rozgrywać życie na innym boisku. Na boisku, w którym regułą gry jest spotykanie się na sposób miłości i odpowiedzialności.

Stawiajcie sobie takie właśnie wymagania. Pielęgnujcie planetę waszego serca, jak czynił to Mały Książę, który codziennie cierpliwie i wytrwale usuwał ze swego wnętrza groźne zarodki zła, groźne ziarna baobabu, by nie rozrosły się niepostrzeżenie i by nie rozdarły planety jego serca. Próbujcie, jak on, wyruszać nieustannie na poszukiwanie większego i piękniejszego świata. Stawiajcie sobie coraz trudniejsze pytania i coraz odważniej i uczciwiej szukajcie na nie odpowiedzi. Wymagajcie od siebie, by pięknie się spotykać z Panem Bogiem, z drugim człowiekiem i z samym sobą. To są trudne reguły gry i twarde wymagania. Ale tylko one prowadzą do wygrania życia. Z serca życzę każdemu z was tego najtrudniejszego i najpiękniejszego zwycięstwa, którego życzy nam sam Chrystus w Ewangelii świętego Jana: zwycięstwa nad tym, co w nas małe i niedojrzałe, aby wygrać życie i abyśmy Jego radość mieli w sobie w całej pełni (por. J 17, 13).