Dlaczego warto pracodawcom inwestować w rodziny pracowników ?

Rodzina szkołą życia i pracy

1. Związek między sytuacją rodzinną pracownika a jego postawą wobec życia i osiągnięciami w pracy zawodowej

Być może dla niektórych osób stanowi zaskoczenie teza, iż pracodawcom opłaca się inwestować w rodziny pracowników. Teza ta zakłada bowiem istnienie związku między sytuacją danego zakładu pracy czy instytucji a sytuacją rodzinną pracowników. Pomocą w dostrzeżeniu i właściwej ocenie tego związku może być prześledzenie i analiza zmian, jakie na przestrzeni stuleci dokonywały się w rozumieniu pojęcia "kapitał" oraz w postrzeganiu roli człowieka w procesach ekonomicznych.

Od początku dziejów człowieka aż do czasów nowożytnych za podstawowy kapitał i główne źródło dochodu oraz kryterium zamożności uznawane było posiadanie majątków ziemskich. Nowożytna rewolucja przemysłowa spowodowała zasadniczą zmianę w tej kwestii. Odtąd podstawowym kapitałem i źródłem dochodów stały się przede wszystkim fabryki oraz narzędzia produkcji przemysłowej. Od początku naszego stulecia w sposób coraz bardziej oczywisty właściciele zakładów pracy i pracodawcy zaczęli sobie uświadamiać, iż podstawowym kapitałem i źródłem rozwoju - w tym także rozwoju ekonomicznego - nie jest ani ziemia ani fabryka lecz człowiek.

To przecież głównie od człowieka, od jego umiejętności i zdolności zawodowych zależy czy i w jakim stopniu zostanie wykorzystany potencjał ekonomiczny związany z dysponowaniem określonym kapitałem materialnym (ziemia, zakład pracy, pieniądze). W związku z tym pracodawcy są skłonni obecnie płacić nawet bardzo wysokie uposażenie dobrym i skutecznym fachowcom, gdyż wiedzą, iż jest to trafna i korzystna inwestycja a specjalistyczna praca danego człowieka stanowi rodzaj cennego towaru, za który po prostu warto dobrze zapłacić.

Ewolucja spojrzenia na kapitał oraz na człowieka jako pracownika nie zakończyła się jednak na tym etapie. Obecnie coraz więcej pracodawców, zwłaszcza w krajach wysoko rozwiniętych odkrywa, że bogactwem jest nie tylko ani nawet nie przede wszystkim wykształcenie czy kompetencje zawodowe danego pracownika. Jeszcze ważniejsza jest jego osobowość, jego postawa wobec ludzi i pracy, jego filozofia życia. Z tego względu, przyjmując nowego pracownika, pracodawca wymaga nie tylko odpowiedniego przygotowania i umiejętności czysto zawodowych ale stara się weryfikować także jego uczciwość i odpowiedzialność, stopień jego dojrzałości psychicznej, sposób kontaktowania się z innymi ludźmi, itp.

Ojciec Święty Jan Paweł II niestrudzenie nawołuje do owego przejścia od przedmiotowego traktowania kapitału do odkrycia podmiotowego bogactwa osoby ludzkiej. W jego encyklice społecznej "Centesimus annus" odnajdujemy bardzo znamienne słowa: "Niegdyś decydującym czynnikiem produkcji była ziemia, a później kapitał rozumiany jako wyposażenie w maszyny i dobra służące jako narzędzie, dziś zaś czynnikiem decydującym w coraz większym stopniu jest sam człowiek, to jest jego zdolności poznawcze, wyrażające się w przygotowaniu naukowym, zdolności do uczestniczenia w solidarnej organizacji, umiejętność wyczuwania i zaspakajania potrzeb innych ludzi."

Kościół w swojej nauce społecznej z całą mocą i konsekwencją podkreśla, że człowiek stanowi główne bogactwo tej ziemi. Wszystko inne, w tym także postęp materialny, ma sens jedynie ze względu na niego samego i jest warunkowany ostatecznie stopniem wewnętrznej dojrzałości i wewnętrznego bogactwa poszczególnych ludzi i całych społeczeństw. Sądzę, że w naszej polskiej rzeczywistości prawda ta nie jest jeszcze oczywista dla wielu ludzi. Uważam też, że jeszcze wielu właścicieli i pracodawców jest przekonanych, iż dla osiągnięcia sukcesu ekonomicznego wystarczy kapitał materialny i dobrzy fachowcy, niezależnie od stopnia ich ludzkiej dojrzałości czy od ich sposobu odnoszenia się do innych osób. W krajach wysokorozwiniętych, o długiej tradycji wolnej przedsiębiorczości, wielu pracodawców i ekonomistów od dawna zdaje sobie sprawę, że podstawowym bogactwem - także dla zakładu pracy - jest człowiek i jego osobowość.

Tytułem przykładu pragnę tutaj wspomnieć o pewnym biznesmenie amerykańskim jeszcze z okresu międzywojennego, którego publikacja zrobiła światową karierę. Otóż w 1936 roku ukazała się książka Dale'a Carnegie pt. "How to win friends and influence people". Książka ta została przetłumaczona na kilkadziesiąt języków i przeczytało ją co najmniej 50 milionów ludzi. Autor, który jest człowiekiem sukcesu, w tym także sukcesu ekonomicznego, opisuje w swej publikacji zdolności i kompetencje, które są konieczne do udanego życia oraz do zrobienia kariery zawodowej i finansowej. Tytułem przykładu pragnę wyliczyć podstawowe wymagania, jakie Autor stawia wszystkim, którzy pragną w życiu osiągnąć sukces:

  • nie krytykuj, nie potępiaj i nie pouczaj innych
  • szczerze i uczciwie wyrażaj uznanie
  • wzbudź w innych szczere chęci
  • okazuj ludziom szczere zainteresowanie
  • uśmiechaj się
  • bądź dobrym słuchaczem i zachęcaj rozmówcę, aby mówił o sobie samym
  • mów o tym, co interesuje twego rozmówcę
  • spraw, aby twój rozmówca poczuł się ważny i zrób to szczerze
  • jedyny sposób, aby zwyciężyć w kłótni, to unikać jej
  • okaż szacunek dla poglądów rozmówcy. Nigdy nie mów mu: "nie masz racji"
  • jeśli nie masz racji, przyznaj to szybko i bardzo wyraźnie
  • zacznij od okazywania przyjaźni
  • pozwól rozmówcy myśleć, że twoja idea wyszła od niego
  • szczerze próbuj przyjmować punkt widzenia twego rozmówcy
  • odwołaj się do szlachetności rozmówcy
  • zanim skrytykujesz innych, przyznaj się do własnych błędów
  • zadawaj pytania zamiast wydawać rozkazy
  • pozwól ludziom zachować twarz
  • pochwal najmniejsze nawet osiągnięcia
  • wystaw ludziom dobrą opinię, której będą musieli sprostać
  • zachęcaj innych do poprawy. Spraw, aby uwierzyli, że mogą się zmienić.

Zauważmy, że wśród reguł, których należy przestrzegać, aby osiągnąć w życiu sukces, Autor nie mówi nic na temat wykształcenia czy kompetencji zawodowych. Co więcej, Carnegie cytuje w swej książce liczne przykłady ludzi, którzy nie mieli niemal żadnego przygotowania profesjonalnego a mimo to zrobili błyskotliwą nieraz karierę zawodową wyłącznie ze względu na cechy swej osobowości.

Przytaczam powyższe zasady gdyż mimo, że zostały one sformułowane prawie sześćdziesiąt lat temu, to okazują się aktualne i skuteczne także dzisiaj. Może nawet obecnie są one jeszcze bardziej potrzebne i skuteczne niż kilkadziesiąt lat temu, gdyż żyjemy w czasach, w których opisane postawy są "towarem" coraz bardziej deficytowym i pożądanym.

Sądzę, że w polskich realiach życia i pracy zawodowej należy koniecznie wyeksponować jeszcze jedną bardzo potrzebną cechę dobrego pracownika. Jest nią trzeźwość rozumiana jako nienadużywanie nigdy alkoholu oraz zachowanie całkowitej abstynencji w pracy. Cecha ta jest wyjątkowo cenna, gdyż około czterech milionów ludzi w Polsce w sposób stały nadużywa alkoholu. Większość z nich sięga po alkohol także w miejscu pracy. Powoduje to katastrofalne skutki i straty nie tylko osobiste i społeczne ale także ekonomiczne. Ciągle jeszcze zbyt mało jest szczegółowych analiz i danych na ten temat, gdyż zarówno władze centralne jak i samorządowe, dysponujące najlepszymi narzędziami dla opracowania takich informacji, unikają badania tego zagadnienia, gdyż są zainteresowane zyskiem ze sprzedaży alkoholu mimo, że jest to jedynie zysk doraźny i tylko pozorny.

W tym miejscu pora na sformułowanie głównej tezy mojego wystąpienia: istnieje ścisły związek między życiową satysfakcją danego pracownika i jego osiągnięciami w pracy zawodowej a jego sytuacją rodzinną. Oznacza to, że im bardziej harmonijne i udane jest jego życie rodzinne, tym większą ma on szansę na odniesienie sukcesów w kontaktach z ludźmi oraz w pracy zawodowej. Istnienie sygnalizowanego tutaj związku wynika z faktu, iż pozytywne i pożądane przez pracodawcę cechy pracownika, o których była mowa powyżej, kształtują się głównie w środowisku rodzinnym, w którym dany człowiek się wychował. Już sto lat temu Freud stwierdził, że osobowość człowieka w jego podstawowych sposobach odnoszenia się do siebie i świata, kształtuje się w pierwszych sześciu latach życia, a więc w środowisku rodzinnym. Także współczesne nauki o wychowaniu: psychologia, socjologia i pedagogika potwierdzają powyższą zasadę. Proponuję więc przyjrzeć się bliżej w jaki sposób środowisko rodzinne wpływa na formowanie danego człowieka, na jego postawę wobec życia i pracy.

2. Rodzina szkołą życia i pracy

Na początek pragnę zarysować sylwetki dwóch osób i ich losy. Pierwszą z tych osób jest bardzo znany i ceniony pedagog i psycholog amerykański włoskiego pochodzenia Leo Buscaglia. Obecnie ma on wykłady na kilku uniwersytetach a jego książki są wydawane w wielomilionowych nakładach. O rozmiarach jego sukcesów świadczy fakt, że w 1983 roku jednocześnie aż pięć jego książek zostało sklasyfikowanych na pierwszych miejscach amerykańskich bestsellerów. Jest to jedyny tego typu wypadek do tej pory. Książka Buscagli pt. Living, loving and learninig pozostawała ponad roku na czele listy najlepiej sprzedających się książek w USA.

W tej właśnie książce Leo Buscaglia opisuje między innymi następujący epizod z własnego dzieciństwa, z okresu międzywojennego. Oto któregoś dnia jego ojciec wrócił z pracy zupełnie załamany. Okazało się, że poprzedniego dnia jego wspólnik, z którym razem prowadzili sklep, podjął w banku wszystkie pieniądze z ich wspólnego konta a w nocy zabrał towar ze sklepu i zniknął. Buscaglia senior pozostał z pustym sklepem i z kredytami do spłacenia. Jego sytuacja była dramatyczna. Gdy powiedział o tym żonie i dzieciom, zapanowała w domu przygnębiająca atmosfera. Każdy usiadł w swoim kącie ze spuszczoną głową. Nikt nawet nie zauważył, że zniknęła gdzieś żona zrozpaczonego Buscagli. Po pewnym czasie słychać było, że krząta się ona w kuchni ale nikt nie zwracał na to uwagi, bo ani mąż ani dzieci zupełnie nie myśleli tego wieczoru o kolacji. Tymczasem w którymś momencie weszła ona do "żałobnego" pokoju i poprosiła wszystkich na kolację. Gdy weszli do kuchni, zobaczyli ze zdumieniem, że stół był uroczyście nakryty i przystrojony a na stole znajdowały się ulubione dana świąteczne. Zaskoczony mąż w pierwszej chwili zaprotestował: "Jak mogłaś wydać resztę pieniędzy na taką kolację, gdy jesteśmy bankrutami?". Żona odparła pogodnie: "To właśnie tego wieczoru potrzebujemy święta i radości. Właśnie teraz powinniśmy umocnić nasze więzi rodzinne i naszą nadzieję na lepszą przyszłość. Jeśli będziemy się wzajemnie wspierać i ufać to sobie poradzimy w każdej sytuacji." I tak się rzeczywiście stało.

Gdy przeczytałem ten epizod z życia rodzinnego Buscagli, zrozumiałem sekret jego powodzenia. Na jego wykłady o miłości przychodzi kilka tysięcy studentów. Także z innych wydziałów. Buscaglia jest człowiekiem pełnym satysfakcji z życia i mającym wielu przyjaciół. Jego książki są rozchwytywane dzięki czemu jest również człowiekiem bogatym materialnie. A głównym źródłem jego sposobu bycia w tym świecie i jego sukcesów zawodowych jest doświadczenie pięknych więzi i prawdziwych wartości w życiu rodzinnym.

A oto historia innej osoby. Tym razem jest to historia osoby, którą poznałem osobiście i która bardzo cierpi. Jest to kobieta w średnim wieku a jej dzieciństwo było zupełnie inne niż dzieciństwo i życie rodzinne Buscagli, gdyż jej matka jest osobą uzależnioną od alkoholu. Kobieta, o której mówię, nie przeżyła właściwych więzi i brak jej poczucia bezpieczeństwa w tym świecie. Stara się więc je sobie zapewnić poprzez unikanie bliższych kontaktów z innymi oraz poprzez dążenie do nadludzkiego a więc nierealnego perfekcjonizmu. Pracuje jako nauczycielka w szkole i także tam stawia perfekcjonistyczne wymagania sobie i uczniom.

Parę dni temu opowiedziała mi o swoim problemie w pracy. Otóż ostatnio miała na swojej lekcji hospitację i otrzymała na koniec kilka uwag krytycznych, które są typowe dla każdej niemal hospitacji. Następnie hospitująca zapytała: "jak pani się ustosunkowuje do moich uwag?" Nauczycielka odpowiedziała: "W tej sytuacji zwolnię się z pracy". Była to reakcja nie mająca proporcji do otrzymanych uwag krytycznych. Wynikała ona z patologicznego dążenia do perfekcjonizmu oraz z nieufności wobec samej siebie. Mimo, że kobieta ta już od wielu lat nie mieszka ze swoją matką, to jednak bolesne doświadczenia rodzinne w dalszym ciągu bardzo negatywnie wpływają na jej sposób przeżywania siebie i na jej kontakty z innymi ludźmi. Sytuacja rodzinna w dalszym ciągu ogromnie utrudnia czy wręcz uniemożliwia sprawne wykonywanie pracy mimo wysokich kompetencji zawodowych. Obydwa przytoczone tutaj przykłady świadczą o istnieniu bezpośredniego związku między życiem rodzinnym danego pracownika a jego sukcesami czy też trudnościami w pracy zawodowej.

Dla obydwu przedstawionych tutaj osób rodzina okazała się pierwszą i najważniejszą szkołą życia, odnoszenia się do drugiego człowieka a także pierwszą szkołą pracy oraz postawy wobec pracy. Środowisko rodzinne jest jakby zasiewem losów danego człowieka i od jakości tego zasiewu zależy jakość dorosłego życia.

Prawdę tę w bardzo czytelnym obrazie ukazuje hinduski jezuita Anthony de Mello. W książce pt. "Modlitwa żaby" przytacza on między innymi takie opowiadanie. Oto pewnej kobiecie śni się sklep, w którym można otrzymać wszystko czego się pragnie, gdyż sprzedawcą jest tam sam Pan Bóg. Ledwie ośmielając się, kobieta postanowiła poprosić o najlepsze rzeczy, o jakich marzy człowiek. "Chcę pokoju umysłu i miłości, i szczęścia, i mądrości, i wolności od lęku", powiedziała. Potem, jakby po namyśle, dodała: "Nie tylko dla siebie lecz dla każdego na ziemi." W odpowiedzi Pan Bóg uśmiechnął się i odpowiedział: "Nie sprzedajemy tutaj owoców, tylko nasiona."

Sądzę, że to opowiadanie dobrze odzwierciedla sytuację człowieka na tej ziemi. Tęsknimy za określonymi dobrami i wartościami, za zdolnością do pięknych więzi i do sukcesu w życiu ale nie zawsze sobie uświadamiamy, że najpierw trzeba posiać odpowiednie nasiona czy stworzyć warunki, które umożliwią pojawienie się upragnionych dóbr. Największe szanse na stworzenie takich właśnie warunków posiada rodzina. Przypatrzmy się teraz bliżej, jakie konkretnie warunki powinna tworzyć rodzina, jeśli chce podołać zadaniom i wyzwaniom naszych czasów.

3. Rodzina szkołą trzeźwego życia

Sądzę, że jednym z podstawowych obecnie celów rodziny w Polsce jest uczenie się życia w trzeźwości, gdyż ewentualne zaburzenia w tym względzie przekreślają szansę na rozwój i satysfakcję we wszystkich innych wymiarach życia. Jaka zatem rodzina ma szansę sprostać takiemu zadaniu ?

Sądzę, że rodzice powinni sobie najpierw uświadomić, iż trzeźwość nie jest jakąś wyizolowaną cechą czy właściwością. Nie sposób bowiem oddzielić trzeźwości od pozostałych sfer życia człowieka. Przeciwnie, jest ona owocem całościowej sytuacji egzystencjalnej danej osoby. Z tego względu troska o trzeźwość dzieci i młodzieży wymaga od rodziców oddziaływania w wielu płaszczyznach.

Oddziaływania te dotyczą najpierw kształtowania u młodych odpowiedzialnej postawy wobec alkoholu. Ten właśnie aspekt wychowania w trzeźwości jest obecnie najczęściej poruszany w literaturze przedmiotu. Zwykle zresztą podręczniki i proponowane programy wychowawcze do tego aspektu się ograniczają. Zagadnienie to zostało zbadane już na tyle precyzyjnie, iż dosyć dokładnie wiemy, co powinni czynić rodzice, aby pomóc dzieciom i młodzieży w nabywaniu odpowiedzialnej postawy wobec alkoholu.

Po pierwsze, szkołą dojrzałej postawy wobec alkoholu stają się te rodziny, w których dorośli dają odpowiedzialny PRZYKŁAD dzieciom i młodzieży. W polskich warunkach optymalną postawą jest abstynencja rodziców. Minimum odpowiedzialności wychowawczej polega na zdolności ze strony rodziców, by spotykać się, rozmawiać, zwierzać, dzielić przeżyciami, świętować, przeżywać przyjaźń i intymność na trzeźwo, a więc bez nadużywania alkoholu.

Trzeba przy tym wyraźnie podkreślić, że nadużywanie alkoholu to nie tylko alkoholizm czy pijaństwo ale sięganie po alkohol w takiej ilości, która powoduje zmianę sposobu myślenia, przeżywania czy zachowania danej osoby. Innymi słowy, nawet jeśli ktoś wypił niewiele alkoholu, ale już zachowuje się nieco inaczej niż gdyby nie pił w ogóle, to w jakimś stopniu utracił trzeźwość a więc nadużył alkoholu.

Po drugie, wychowanie w trzeźwości wymaga, by rodzice uczyli młodych trudnej często sztuki mówienia "nie", gdy rówieśnicy a czasem nawet dorośli namawiają dzieci i młodzież do sięgania po alkohol. Nie wystarczą tu jednak jedynie teoretyczne wskazówki czy zachęty. Młodzi potrzebują konkretnych wzorców ze strony rodziców. Nie zdobędą umiejętności opierania się naciskom ze strony innych, jeśli widzą, iż ich rodzice zawsze sięgają po alkohol, gdy tylko ktoś im to zaproponuje. Jakże jest ważne, by wobec zachęty do picia dzieci słyszały z ust ojca czy matki zdania typu: "dzisiaj nie piję, gdyż jutro będę kierował samochodem, gdyż w naszym gronie jest ktoś uzależniony od alkoholu, gdyż dzisiaj jest święto religijne, gdyż spodziewam się dziecka, gdyż dzisiaj są imieniny mojego syna, gdyż idę do pracy, itp.

Jeśli dzieci nie obserwują tego typu postaw u swoich rodziców, to nie nauczą się zdolności mówienia "nie", gdy ktoś nakłania je do sięgania po alkohol albo do innych szkodliwych zachowań. Chcę tutaj dodać, że mówienie "nie" jest tym łatwiejsze i dojrzalsze, im bardziej opiera się na motywacji pozytywnej. Tymczasem typowe reakcje opierają się zwykle na motywacji negatywnej, obronnej tak jakby abstynencja była czymś, co należy usprawiedliwiać. W sytuacji, gdy ktoś częstuje mnie alkoholem ja sam reaguję, mówiąc np.: "dziękuję, nie piję. Bardzo się cieszę naszym spotkaniem i alkohol niczego by mi już nie dodał. Dla mnie najpiękniejsze są te spotkania, które wszyscy przeżywają na trzeźwo. A jeśli chodzi o napoje, to najzdrowsze są dla mnie soki owocowe."

Po trzecie, odpowiedzialność wychowawcza wymaga dostosowanej do wieku dzieci i młodzieży INFORMACJI na temat działania alkoholu na organizm człowieka a także na jego życie psychiczne, duchowe, moralne i społeczne. Już dzieci powinny wiedzieć, że KAŻDE sięganie po alkohol w wieku szkolnym jest nadużywaniem alkoholu, gdyż bardzo negatywnie wpływa na rozwój fizyczny i psychiczno - duchowy młodych oraz może doprowadzić do szybkiego uzależnienia się od alkoholu. Tymczasem nie tylko młodzież ale nawet wielu rodziców nie jest świadomych rozmiarów zagrożenia w tym względzie. W okresie dorastania młodzi wszystkiego uczą się łatwiej i szybciej. Nie tylko języków obcych. Także złych nawyków czy dramatycznych form uzależnienia.

W czasie bezpośrednich spotkań z młodymi zauważam jak wielkie wrażenie robi na młodzieży stwierdzenie, że mam kontakty z setkami alkoholików w Polsce i zagranicą ale nie znam nawet jednego uzależnionego, który zacząłby pić po dwudziestym roku życia. Jeśli bowiem przeżył ktoś dwadzieścia lat życia bez alkoholu to prawdopodobnie nauczył się już rozmawiać, zwierzać, wzruszać, pracować na trzeźwo. A skoro tak, to bardzo zmniejsza się ryzyko, że alkohol stanie się dla takiej osoby sposobem na życie.

W tym aspekcie jest całkowita zgodność wszystkich specjalistów i instytucji. Z tego względu także prawo państwowe stara się chronić dzieci i młodzież przed choćby symbolicznym kontaktem z napojami, które zawierają alkohol. W wieku rozwojowym WYŁĄCZNIE CAŁKOWITA ABSTYNENCJA stwarza szansę na prawidłowy rozwój psycho-społeczny! Tym bardziej więc niepokoi obserwowane obecnie obniżenie wieku inicjacji alkoholowej i lekceważenie tego zjawiska przez część rodziców.

4. Fundamenty trzeźwości

Respektowanie wymienionych powyżej wskazań jest bardzo pomocne w wychowaniu w trzeźwości. Zauważmy jednak raz jeszcze, że wskazania te dotyczą głównie kompetencji w odniesieniu do samego alkoholu. Byłyby one wystarczające dla skutecznego wychowania w trzeźwości tylko wówczas, gdyby sięganie po alkohol wynikało jedynie z ciekawości, lekkomyślności, braku informacji o szkodliwości alkoholu czy było wyłącznie spowodowane złym przykładem ze strony innych. Czasami rzeczywiście tak właśnie się dzieje.

Jednak sięganie po alkohol raczej rzadko jest jedynie efektem ignorancji czy negatywnego wpływu środowiska zewnętrznego. Zwykle jest jednocześnie, a w niektórych przypadkach głównie, konsekwencją CAŁEJ SYTUACJI ŻYCIOWEJ danej osoby. Innymi słowy dla wielu ludzi sięganie po alkohol jest sposobem na życie: na radzenie sobie z niepokojącymi emocjami, z brakiem kompetencji w komunikowaniu się, w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi, w przezwyciężaniu problemów i napięć, które zwłaszcza w okresie dorastania bywają szczególnie intensywne. Nadużywanie alkoholu przez dorosłych czy sięganie po alkohol przez nastolatków jest więc jakby próbą rozwiązywania własnych problemów ale jest to próba wyjątkowo niebezpieczna i błędna.

Podstawową pomocą wychowawczą w tej sytuacji nie jest zatem straszenie konsekwencjami picia alkoholu lecz pomaganie zwłaszcza dzieciom i młodzieży w nabyciu potrzebnych kompetencji w odniesieniu do samych siebie i do własnego życia a nie tylko w odniesieniu do alkoholu. Optymalna sytuacja wychowawcza ma miejsce wtedy, gdy młodzi nie sięgają po alkohol nie dlatego, że boją się negatywnych konsekwencji picia lecz dlatego, że nie potrzebują alkoholu, że nie jest on dla nich atrakcyjny, gdyż potrafią pracować, rozmawiać, bawić się i nawiązywać przyjaźń na trzeźwo, mocą własnych umiejętności i mocą wewnętrznego bogactwa. Życie trzeźwe jest więc ostatecznie owocem życia dojrzałego. A uczenie życia dojrzałego stanowi pierwsze i podstawowe zadanie rodziców wobec swych dzieci. Popatrzmy na czym polega zasiew trzeźwości w tym głębszym, egzystencjalnym wymiarze w ramach wychowania w rodzinie. Analizując to zagadnienie należy uwzględnić współczesną sytuację młodzieży i typowy obecnie kontekst wychowania w naszym kraju.

5. Współczesny kontekst wychowania a trzeźwość

W obliczu rosnących zagrożeń alkoholowych wśród dzieci i młodzieży, odnotowujemy wysiłki wielu instytucji i środowisk na rzecz wychowania w trzeźwości. Cieszą, dla przykładu, specjalistyczne podręczniki i programy wychowania w trzeźwości, przygotowane na potrzeby polskich szkół. Jednocześnie łatwo jest zauważyć, iż w wielu wypadkach wysiłki na rzecz wychowania w trzeźwości są oderwane od całości kontekstu egzystencjalnego a nawet pozostają w sprzeczności z lansowanymi koncepcjami i stylami wychowania. Niektóre podręczniki czy programy szkolne, czasopisma i publikacje dla dzieci i młodzieży a także audycje radiowe i telewizyjne przeznaczone dla młodych, propagują dążenie do "luzu" czyli do spontanicznego i szybkiego zaspokajania własnych potrzeb oraz lansują przeżywanie siebie głównie w kategoriach cielesnych i emocjonalnych. A więc w tych wymiarach, w których granice ludzkiej wolności są najbardziej kruche i zagrożone. Sugerują ponadto, że nowoczesność i postępowość polega na kierowaniu się głównie zasadą przyjemności i szukania tego, co łatwiejsze. Tego typu koncepcje wychowania pomijają zwykle wymiar duchowy i religijny ludzkiego życia jak również dojrzałość społeczną, która opiera się na prawdzie, miłości i odpowiedzialności.

Taki kontekst wychowania bardzo utrudnia młodym odkrywanie ostatecznego sensu życia a także podstawowych wartości czy sensu wyrzeczenia i samodyscypliny, bez której nie ma dojrzałej wolności wewnętrznej. W konsekwencji wielu młodych nie potrafi krytycznie analizować własnego postępowania, nie dysponuje dojrzałą hierarchią wartości a także nie potrafi nawiązywać kontaktów opartych na miłości i odpowiedzialności. Grozi im wtedy przeżywanie siebie głównie w kategoriach spontanicznego zaspakajania własnych potrzeb fizycznych i emocjonalnych oraz dążenie do unikania odpowiedzialności za własne zachowania. Nietrzeźwość jest jedną z konsekwencji tego typu dążenia, by uniknąć prawdy o sobie oraz odpowiedzialności za własne życie.

Wychowanie w trzeźwości nie może więc być traktowane selektywnie i w oderwaniu od całości kontekstu egzystencjalnego czy wychowawczego młodego pokolenia. Wewnętrzna wolność, dyscyplina i odpowiedzialność w jednym wymiarze życia umacnia podobne zdolności w pozostałych wymiarach. Wysiłki zmierzające do wychowania młodych w wolności i trzeźwości mogą być jedynie na tyle skuteczne, na ile dokonują się w ramach kontekstu wychowawczego, który promuje wolność i odpowiedzialność młodych we wszystkich dziedzinach ich życia. Z jednej strony chodzi więc o koncepcję wychowania, która ułatwia wychowankom odkrycie sensu własnego istnienia oraz zdolność do kierowania się kryteriami miłości i odpowiedzialności. Z drugiej strony chodzi o taki kontekst wychowania, który staje się szkołą bogatszego człowieczeństwa, gdyż ułatwia doświadczenie przyjaźni, bezwarunkowej miłości, radości z zaufania, z wzajemnego rozumienia się i szacunku. W takim kontekście znacznie łatwiej będzie młodym osiągnięcie trwałej satysfakcji i wewnętrznej wolności. Przypatrzmy się jakie są szczegółowe zadania rodziny w tym względzie.

6. Rodzina szkołą dojrzałej postawy wobec własnego ciała

Pierwszym aspektem własnej rzeczywistości, który odkrywa małe dziecko jest jego własne ciało. Dojrzałość ludzka wymaga więc, po pierwsze, kompetencji w odniesieniu do własnej RZECZYWISTOŚCI CIELESNEJ. Największym zagrożeniem jest w tej dziedzinie utożsamianie się głównie a w skrajnych przypadkach nawet wyłącznie z własnym ciałem. Konsekwencją takiej sytuacji jest bezkrytyczne uleganie dyktaturze ciała, czyli podporządkowanie się instynktom i popędom oraz zaspakajanie cielesnych jedynie potrzeb. Taki styl życia prowadzi nie tylko do napięć i zaburzeń w pozostałych sferach ludzkiej rzeczywistości ale także do niszczenia ciała poprzez różnego rodzaju uzależnienia i zniewolenia, typu wygodnictwo, uzależnienie od jedzenia, seksu, koncentrowanie się jedynie na fizjologicznej przyjemności. Ponadto ciało ludzkie jest najbardziej kruchą i zawodną cząstką człowieka. Z tego względu budowanie na nim życia i więzi z innymi ludźmi jest przejawem ubogiego człowieczeństwa i musi przez to prowadzić do komplikowania życia, frustracji a w konsekwencji często także do utraty trzeźwości.

Zadaniem rodziców jest więc kształtowanie dojrzałej postawy dzieci i młodzieży wobec własnego ciała. Dojrzałość ta wymaga odkrycia, że ludzkie ciało ma taki sam sens jak całe życie człowieka. Powinno więc ono wyrażać nie samo siebie lecz miłość, odpowiedzialność, pracowitość, wytrwałość, służbę na rzecz innych. Dojrzały człowiek nie jest podporządkowany swemu ciału, nie żyje dla ciała lecz potrafi nim wyrażać swoje powołanie zgodnie z przyjętą hierarchią wartości. Chrześcijańska postawa wobec ciała oznacza więc odkrycie, że ciało nie jest panem mojego życia ale jest cennym wyposażeniem, dzięki któremu mogę kochać w sposób wcielony, a więc w jedyny konkretny sposób dostępny nam na tej ziemi.

Sprawdzianem dojrzałości w odniesieniu do własnego ciała jest zdolność wyrażania miłości przez pracowitość, zaangażowanie, systematyczny wysiłek, dyscyplinę w działaniu. Taka postawa jest niezwykle cenna w pracy zawodowej. Z drugiej strony sprawdzianem dojrzałości w aspekcie cielesnym jest zdolność wyrażania czułości i życzliwości, począwszy od uśmiechu, przyjaznego gestu, uścisku. Taka postawa jest z kolei bardzo cenna w kontaktach z innymi ludźmi a przez to także w pracy zawodowej, która opiera się ostatecznie na jakości więzi między osobami, które ze sobą współpracują.

7. Dojrzała postawa wobec emocji

Po drugie, wychowanie w trzeźwości ma bezpośredni związek z SYTUACJĄ EMOCJONALNĄ poszczególnych ludzi. Stopień subiektywnej atrakcyjności alkoholu jest przecież wprost proporcjonalny do trudności emocjonalnych danej osoby, gdyż alkohol ma władzę nad ludzkimi emocjami. Potrafi modyfikować nasz sposób przeżywania siebie i świata oraz zmieniać nasze stany emocjonalne. Z tego właśnie względu nadużywanie alkoholu ze strony dorosłych czy sięganie po napoje alkoholowe przez dzieci i młodzież dotyczy głównie tych, którzy przeżywają bolesne stany emocjonalne, jak np.: zawstydzenie, niepewność, niepokój, poczucie winy, bezradności, samotności.

Trzeźwość jest natomiast owocem dojrzałości emocjonalnej. Przeciwieństwem dojrzałości w tej dziedzinie jest z jednej strony tłumienie własnych emocji i przeżyć. Grozi to ich niekontrolowanym wybuchem a wtedy rośnie ryzyko sięgania po alkohol czy inne substancje, które na drodze chemicznej modyfikują emocje. Z drugiej strony niedojrzałość emocjonalna przejawia się w procesie przeciwnym niż tłumienie i polega na nadmiernej koncentracji na własnych emocjach a to prowadzi do ulegania dyktaturze emocji. Także w takiej sytuacji alkohol staje się subiektywnie potrzebny i atrakcyjny.

Trzeźwość wymaga więc dojrzałości emocjonalnej a dla jej formowania sytuacja w rodzinie ma znaczenie podstawowe. Rodzice powinni tworzyć warunki, by dzieci i młodzież mogli właściwie zaspakajać naturalne potrzeby emocjonalne, zwłaszcza potrzebę bezpieczeństwa, intymności, czułości. Powinni też rozmawiać z dziećmi o przeżyciach i uczuciach, powinni uczyć ich właściwego komunikowania i wyrażania emocji a także pomagać młodym w kształtowaniu dojrzałej postawy wobec własnych emocji. Dojrzałość oznacza tutaj wolność wewnętrzną, która pozwala być świadomym własnych przeżyć i reakcji emocjonalnych. Nie można przecież panować nad emocjami, których nie jesteśmy świadomi. Sama jednak świadomość przeżywanych stanów emocjonalnych nie wystarcza. Potrzebna jest też siła wewnętrzna, by nie ulegać dyktaturze emocji. Emocje mają nas informować o tym, co dzieje się w nas samych i w naszych kontaktach z innymi ale nie powinny nami rządzić. Ludzkim zachowaniem powinna kierować miłość, odpowiedzialność, wierność a nie emocje.

Wyjątkowo ważnym elementem w dziedzinie wychowania emocjonalnego jest nabycie dojrzałej postawy wobec trudnych i bolesnych stanów emocjonalnych. Tego typu przeżyć nie da się bowiem wyeliminować zupełnie z ludzkiego życia. Są one udziałem każdego człowieka i każdej rodziny, chociaż oczywiście w różnym stopniu. Obecność bolesnych przeżyć ma wielorakie źródła i przyczyny: może być związana ze słabością czy błędnym postępowaniem danej osoby, z negatywną postawą innych osób, z sytuacją zewnętrzną.

Ze szczególną intensywnością niepokoje i skoki emocjonalne są z natury rzeczy przeżywane właśnie w wieku rozwojowym. Z tego względu rodzice powinni kształtować u dzieci i młodzieży zdolność do wypowiadania przeżyć i doznań bolesnych czy niechcianych a także do zajmowania dojrzałej postawy wobec takich przeżyć. Rodzice, którzy okazują zainteresowanie przeżyciami syna czy córki i pomagają właściwie radzić sobie z doświadczanymi przez nich stanami emocjonalnymi, już przez to ułatwiają życie w trzeźwości. Jeśli natomiast nie doceniają siły i znaczenia stanów emocjonalnych swoich dzieci, jeśli nie wsłuchują się z przyjaźnią i taktem w ich przeżycia, jeśli nie pomagają szukać i pokonywać przyczyn takich przeżyć, to pośrednio ułatwiają sięganie po alkohol. Jeśli młodzi nie mają nikogo, kto wsłucha się w ich trudne czy niepokojące przeżycia i uczucia, to któregoś dnia mogą je wypowiedzieć albo próbować się od nich uwolnić, sięgając po alkohol.

Dojrzała postawa wobec własnych emocji oznacza ostatecznie uświadomienie sobie i akceptację faktu, iż celem życia jest postępowanie zgodne z wymaganiami prawdy i miłości a nie szukanie dobrego samopoczucia emocjonalnego czy też ucieczka od bólu i niepokoju za wszelką cenę. Ponadto dojrzałość w tej dziedzinie oznacza traktowanie emocji jako informacji. Dojrzały człowiek nie próbuje eliminować czy zagłuszać bolesnych informacji lecz korzysta z nich w taki sposób, by eliminować ich źródła. Czasami nie jest możliwe zupełne uwolnienie się od bolesnych doświadczeń i sytuacji. Dojrzałość oznacza wtedy wierne trwanie w miłości i odpowiedzialności, mimo bólu i cierpienia.

8. Dojrzałość w myśleniu

Dojrzałość ludzka wymaga także nauczenia się, by w sposób odpowiedzialny i pogłębiony posługiwać się zdolnością myślenia. Jest to ogromnie ważny wymiar wychowania, gdyż istnieje ścisły związek między jakością myślenia a jakością postępowania. Tymczasem człowiek jest w stanie manipulować własnym myśleniem. Potrafi tak dobierać argumenty i tak selekcjonować oraz interpretować informacje, by przekonać samego siebie o tym, o czym chce być przekonany. Także wtedy, gdy jest to sprzeczne z oczywistą prawdą.

Każdy z nas powinien sobie uświadomić, że prowadzi sobie tylko właściwą politykę samo informacji. Człowiek potrafi więc kierować się tak zwaną logiką prywatną, która oznacza szukanie wygodnej dla siebie "prawdy". Gdy myślimy o innych to potrafimy zwykle zachować zdrowy rozsądek i zasady myślenia logicznego. Gdy myślimy o sobie i własnym życiu, zwłaszcza o naszych błędach i słabościach, to bardzo często celem takiego myślenia jest oszukiwanie czy łudzenie samych siebie.

Przykładem takiego właśnie iluzorycznego sposobu myślenia jest przekonanie wielu młodych, że sięgają po alkohol tylko po to, aby potwierdzić własną dorosłość czy niezależność. Największym zagrożeniem w dziedzinie myślenia jest powierzchowne patrzenie na siebie i na własne życie oraz uleganie dyktaturze logiki prywatnej, czyli manipulowanie własnym myśleniem w taki sposób, by nie odkryć całej prawdy o sobie i by uniknąć stawiania sobie określonych wymagań.

Bardzo drastycznym i niebezpiecznym przykładem niedojrzałości w myśleniu jest przekonanie, że da się bezkarnie oddzielić własne postępowanie od jego naturalnych konsekwencji. Tego typu myślenie prowadzi do złudnej nadziei, iż dla udanego życia wystarczy zdolność panowania nad konsekwencjami własnych zachowań a nie nad samymi zachowaniami. Tak rozumującemu człowiekowi grozi, iż np. odda kontrolę nad swymi emocjami w ręce alkoholu a nad własną płciowością w ręce tabletek antykoncepcyjnych. W rzeczywistości oznacza to rezygnację z kierowania własnym postępowaniem i życiem. Utrata zdolności do racjonalnego i odpowiedzialnego myślenia jest też jednym z głównych mechanizmów choroby alkoholowej. Każda zresztą forma uzależnienia czy niedojrzałości życiowej ogranicza lub niszczy zdolność dojrzałego myślenia oraz odwagę poszukiwania całej prawdy.

Tymczasem dojrzałość w dziedzinie myślenia polega na odwadze i wolności szukania i uznawania całej prawdy. Także wtedy, gdy okazuje się ona dla kogoś bolesna, wymagająca, trudna. Chodzi więc o to, by mieć rację w życiu i postępowaniu a nie tylko w myśleniu. Dojrzałość w tej dziedzinie oznacza ostatecznie rezygnację z samo usprawiedliwiania się za wszelką cenę (bo jest to kwestia decyzji woli a nie umysłu!), zdolność do wyraźnego i natychmiastowego uznawania własnych błędów a także odwagę szukania całej prawdy, która wyzwala.

Także w tej dziedzinie rola rodziców jest niezastąpiona. Właściwe formowanie zdolności krytycznego i pogłębionego myślenia wyraża się na wiele sposobów. Młodym potrzebny jest najpierw odpowiedni przykład ze strony dorosłych. Rodzice powinni być wzorem odpowiedzialności i uczciwości w myśleniu. Powinni ponadto pomagać dzieciom i młodzieży w odkrywaniu pogłębionej prawdy o człowieku, o ludzkim życiu, o ludzkich postawach, o hierarchii wartości, o powinnościach moralnych. Powinni pomagać w stawianiu pytań: co oznacza moje życie? do czego prowadzi moje postępowanie? Ludziom młodym grozi bowiem uleganie złudzeniu, że coś jest dobre czy wartościowe tylko dlatego, że większość osób tak postępuje lub dlatego, że jest łatwiejsze czy wygodniejsze. Tymczasem nie ma dojrzałego życia bez uczciwości w myśleniu oraz bez otwartości na całą prawdę.

9. Dojrzałość duchowa

Nie jest możliwa dojrzałość w odniesieniu do własnego ciała, emocji czy sposobów myślenia bez właściwego ukształtowania sfery duchowej. Sfera duchowa to coś więcej niż tylko sfera refleksji, wzruszeń czy doznań estetycznych. To przede wszystkim sfera, przez którą człowiek odkrywa sens swego życia oraz pogłębioną hierarchię wartości. Sfera duchowa stanowi zatem jakby centralny system zarządzania własnym życiem. Brak dojrzałej sfery duchowej sprawia, że dany człowiek sam nie wie kim jest i nie wie jaki jest sens jego życia i pracy. Nie potrafi odróżnić dobra od zła a przez to doświadcza ciągłych wątpliwości co do tego, jak powinien postępować. W tej sytuacji łatwo ulega dyktaturze ciała lub emocji albo bezkrytycznie poddaje się naciskom zewnętrznego środowiska. W konsekwencji prowadzi to do rosnących napięć wewnętrznych, do wyrzutów sumienia i poczucia winy a także do konfliktów z innymi osobami. A to wszystko uniemożliwia życie satysfakcjonujące i harmonijne.

W miarę rozwoju, dzieci a zwłaszcza młodzi, stawiają sobie i bliskim pytanie o to, kim są, jakie jest ich powołanie i ostateczny sens życia. Od jakości i głębi odpowiedzi na tego typu pytania zależy jakość i głębia ich życia i postępowania. To właśnie sfera duchowości (lub jej brak) określa w głównej mierze postawę danej osoby wobec samego siebie oraz wobec świata osób i rzeczy.

O znaczeniu sfery duchowej niech świadczy następujący epizod z mojej pracy z młodzieżą. Rozmawiając kilka miesięcy temu z 16-letnim chłopcem, który sięga po alkohol, przypominałem mu, że w ten sposób wyrządza sobie krzywdę i może zniszczyć swoją przyszłość. Chłopiec ten nie negował zasadności moich obaw lecz zapytał: "Dlaczego miałbym sobie nie szkodzić i po co w ogóle miałbym dbać o moją przyszłość? I tak nie widzę sensu życia więc jest mi wszystko jedno, co mnie czeka." Bez bogactwa sfery duchowej rzeczywiście życie ludzkie staje się dramatycznie bolesne i bezsensowne.

Rodzice powinni więc pielęgnować rozwój duchowości u swoich dzieci i młodzieży. Jest to tym bardziej potrzebne, że sfera duchowa nie upomina się o swoje prawa i potrzeby z taką siłą i spontanicznością, jak sfera cielesna czy emocjonalna. Dziecko czy ktoś z młodzieży łatwiej zwykle prosi rodziców o coś do jedzenia niż o coś do przemyślenia, gdyż głód fizyczny jest odczuwany w sposób bardziej bezpośredni i świadomy niż głód duchowy. Z tego względu rodzice powinni troszczyć się o dostarczanie dzieciom i młodzieży pokarmu duchowego, dostosowanego do ich wieku i potrzeb. Chodzi tu np. o wspólną refleksję, rozmowy, podsuwanie wartościowych lektur, wskazywanie autorytetów.

W naszych czasach szczególnie ważnym zadaniem wychowawczym ze strony rodziców jest pomaganie młodym w kształtowaniu dojrzałej postawy wobec wartości. Po pierwsze, należy pomagać dzieciom i młodzieży w odkrywaniu podstawowych wartości, takich jak miłość, prawda, odpowiedzialność, uczciwość, sprawiedliwość, wierność. We współczesnych książkach, filmach, w dominującej mentalności ukazywane jest często życie tak, jakby żadne wartości nie istniały i jakby wszystko było jedynie alternatywą. Rodzice powinni więc pomagać młodym w odkryciu, że niektóre tylko sposoby życia są dobre a inne niszczą człowieka.

Po drugie, należy pomagać młodym we właściwym rozumieniu hierarchii odkrywanych wartości. Dla przykładu wolność jest wartością relatywną a nie absolutną i ostateczną, jak miłość. Jeśli ktoś jest wolny do kierowania się miłością i prawdą, to wolność okazuje się dla niego czymś wartościowym i dobrym. Jeśli natomiast posiadanie wolności wyraża się w uleganiu własnym słabościom czy w krzywdzeniu innych ludzi, to wtedy wolność staje się zaprzeczeniem wartości, staje się nieszczęściem. Wolność do czynienia dobra nie jest przecież tym samym co wolność do czynienia zła.

Po trzecie wreszcie, dojrzałe wychowanie nie polega na narzucaniu wartości dzieciom i młodzieży ale na takim ich ukazywaniu ze strony rodziców - słowami i czynami - by te wartości fascynowały i pociągały młodych. Chodzi o to, by młodzi odkrywali, że postępowanie zgodnie z podstawowymi wartościami prowadzi do życia w harmonii ze sobą i z innymi. Wtedy dopiero mogą uznać wartości za coś cennego dla nich osobiście. Innymi słowy chodzi o to, by młodzi odkryli, że proponowane wartości są dla nich szansą na udane życie a nie bezsensownym ograniczaniem wolności czy spontanicznych pragnień.

Dla rodzin wierzących źródłem i pełnią sfery duchowej jest Bóg. Poprzez osobisty kontakt ze Stwórcą cała rodzina a także jej poszczególni członkowie mogą odkryć swoje niepowtarzalne powołanie, podstawowe powinności moralne oraz właściwą hierarchię wartości. Pamiętajmy, że prawdziwa religijność nie zastępuje życia lecz uczy żyć pięknie a więc służy życiu. W kontakcie z Bogiem człowiek może w pełni odkryć kim jest i co stanowi sens jego życia. Rozwój duchowy jest więc bezpośrednio związany z rozwojem życia religijnego. Rozwój dojrzałości religijnej dokonuje się m. in. poprzez wspólną i indywidualną modlitwę, przez lekturę Pisma św., poprzez udział w Eucharystii, przez życie sakramentalne, przez uczestnictwo w ruchach formacyjnych.

Ostatecznym sprawdzianem dojrzałości religijnej i autentycznej więzi z Bogiem jest zdolność do kierowania sobą i swoim życiem w oparciu o Bożą prawdę i miłość. Oznacza to sytuację, w której dany człowiek bardziej ufa Bogu i Jego Ewangelii niż panującej aktualnie modzie, naciskom środowiska czy opiniom rówieśników. Bardziej też ufa Bogu i Jego przykazaniom niż własnemu ciału, emocjom czy ludzkim jedynie sposobom myślenia. Kto błądzi ale odróżnia dobro od zła, może mieć zawsze nadzieję na nowe życie. Kto natomiast błądzi oraz krzywdzi siebie i innych ale nie uznaje tego za błąd, ten stawia siebie w dramatycznej sytuacji.

10. Dojrzała postawa wobec samego siebie

Dojrzała więź z Bogiem umożliwia uczenie się dojrzałej postawy wobec samego siebie oraz wobec innych ludzi. W miarę rozwoju młodzi stają się zdolni, by spotykać się z samym sobą i z innymi ludźmi w oparciu o Bożą miłość i prawdę. Boża miłość jest bezwarunkowa i nieodwołalna, dlatego staje się źródłem siły i nadziei w każdej sytuacji. Natomiast Boża prawda do końca odsłania człowiekowi tajemnicę jego życia i powołania, a przez to wyzwala od złudzeń i zniewoleń oraz staje się niezawodnym światłem i przewodnikiem życia.

Młodzi, którzy żyją w dojrzałej więzi z Bogiem, uczą się dojrzałej postawy wobec samych siebie. A wbrew pozorom wykształtowanie takiej postawy wcale nie jest zadaniem łatwym czy spontanicznym. Zagrożeniem w tej dziedzinie jest przeżywanie siebie głównie w kategoriach nieakceptacji, odrzucenia czy wręcz nienawiści i pogardy. Innym młodym grozi błąd przeciwny, który polega na tolerowaniu własnych błędów i unikaniu prawdy o sobie. Jednym grozi więc pokusa kochania siebie bez uznawania prawdy o sobie podczas gdy innym grozi pokusa uznawania prawdy o sobie bez odnoszenia się z miłością i szacunkiem do samego siebie. W pierwszym wypadku byłaby to postawa egoistycznej słabości a w drugim postawa samopotępienia i odrzucenia. W obydwu zaś wypadkach bardzo rośnie ryzyko komplikowania sobie życia i sięgania po alkohol.

Tymczasem chrześcijaństwo zawiera Boże wezwanie, by przyjmować samego siebie z przyjaźnią, szacunkiem i nadzieją: "Miłuj bliźniego JAK SIEBIE SAMEGO." Także wtedy, gdy własne zachowanie jest problematyczne czy wręcz złe. Nie chodzi wtedy ani o to, by siebie znienawidzić ani o to, by się łatwo rozgrzeszać, lecz by - jak Piotr - gorzko zapłakać i ciągle na nowo podejmować wysiłek stawania się w Chrystusie nowym człowiekiem. Rodzice chrześcijańscy to ci, którzy dla swoich dzieci i młodzieży są czytelnymi świadkami tej niezwykłej prawdy objawionej, że każdy człowiek jest cenny w oczach Bożych. Mocą miłości macierzyńskiej i ojcowskiej powinni oni pomagać młodym w przyjmowaniu samych siebie z przyjaźnią i nadzieją. To przecież w wieku rozwojowym młody człowiek przeżywa zwykle najwięcej trudności i jest najbardziej spragniony bezwarunkowej i kompetentnej miłości. A jeśli rodzice pomagają młodym, by stawali się przyjacielem dla samych siebie, to rośnie prawdopodobieństwo, że nie będą oni wyrządzać sobie krzywdy sięganiem po alkohol czy uleganiem niebezpiecznym naciskom ze strony środowiska zewnętrznego.

11. Dojrzała postawa wobec innych ludzi

Dojrzała więź z Bogiem owocuje nie tylko dojrzałą postawą wobec samego siebie lecz także dojrzałą i przyjazną postawą wobec innych ludzi. Nie można być bowiem wrogiem dla innych jeśli ktoś przyjmuje z przyjaźnią samego siebie. Podobnie nie można przyjmować z prawdziwą przyjaźnią innych, jeśli ktoś traktuje siebie z pogardą czy nienawiścią. Istnieje więc bezpośredni związek między postawą danego człowieka wobec siebie samego i wobec innych ludzi.

Gdy chodzi o kontakt z innymi to niedojrzałość oznacza samotność, izolację, lęk przed innymi lub więzi oparte na manipulowaniu drugim człowiekiem, na uzależnianiu go od siebie czy na posługiwaniu się nim dla własnych celów. Niedojrzałość wyraża się także poprzez więzi oparte na egoizmie, wygodnictwie, zazdrości, nienawiści, strachu, podporządkowaniu. Dojrzałość natomiast polega na uczeniu się kompetentnej i odpowiedzialnej miłości bliźniego. Jest to miłość bezinteresowna, bezwarunkowa, nieodwołalna, cierpliwa.

Jest to miłość, która najpełniej wyraża się w czynieniu konkretnego dobra dostosowanego do niepowtarzalnej sytuacji partnera w taki sposób, aby on mógł się stawać najpiękniejszą wersją samego siebie. Jest to miłość, która stawia kochającemu wielkie wymagania. Ale tylko ten, kto kocha, może doświadczyć prawdziwego pokoju i pełnej radości, którą Chrystus obiecuje swoim uczniom (por. J 17,13).

12. Niezastąpiona rola rodziny

W obliczu współczesnego kontekstu wychowania, który często nie sprzyja formowaniu u dzieci i młodzieży postawy odpowiedzialności i trzeźwości, tym wyraźniej musimy sobie uświadomić, że to właśnie chrześcijańska rodzina ma stawać się pierwszą i najważniejszą szkołą życia, w tym szkołą trzeźwości i dojrzałej postawy wobec pracy. Trzeźwość jest zagrożona wszędzie tam, gdzie człowiek kieruje się logiką ciała, gdy rządzą nim emocje czy subiektywne sposoby myślenia, gdy brakuje mu właściwej hierarchii wartości oraz zdolności, by kochać i być odpowiedzialnym. Trzeźwość okazuje się natomiast owocem trwania w dojrzałej miłości i prawdzie. Wtedy bowiem młodzi ludzie uczą się przyjmować z przyjaźnią i odpowiedzialnością samych siebie i innych. Wtedy też stają się zdolni, by całą swą rzeczywistością cielesną, psychiczną i duchową wyrażać miłość i prawdę. Tego typu postawy wobec Boga i człowieka, wobec siebie i świata w decydującym stopniu uczą się młodzi właśnie w rodzinie. Z tego względu jestem przekonany, że pracodawcom opłaca się - także ekonomicznie - inwestować czyli wspierać rodziny swoich pracowników.

13. Formy wspierania rodziny przez pracodawców

Głównym celem mojego wystąpienia było pokazanie, iż istnieje bezpośredni związek między sytuacją rodzin pracowników a sytuacją danego przedsiębiorstwa. Mniej natomiast czuję się kompetentny w proponowaniu konkretnych form wspierania rodzin pracowników przez dany zakład pracy czy instytucję. Zależy to zresztą w dużym stopniu od specyficznego charakteru danej instytucji oraz od jej zasobów ludzkich, organizacyjnych i finansowych. Zasygnalizuję jednak kilka pomysłów, które wydają mi się skuteczne i możliwe do zrealizowania w większości wypadków i mogą stanowić pewną inspirację.

Chcę najpierw podkreślić, iż najważniejsza jest tutaj sama świadomość pracodawców, że opłaca się troszczyć o rodziny pracowników. Wtedy pracodawcy będą pozytywnie motywowani, by aktywnie szukać konkretnych form takiego wsparcia. Podzielę się moją własną obserwacją w tym zakresie. Otóż trzy lata temu miałem okazję poznać osobiście działanie firmy US Tobaco. Instytucja ta zatrudnia w sumie około 3 300 pracowników w różnych swoich zakładach i oddziałach na terenie USA. Jedną z niezwykłych cech tego przedsiębiorstwa jest fakt, że około 400 osób z obecnego stanu załogi przeszło terapię odwykową dla osób uzależnionych od alkoholu. Świadczy to o tym, iż przedsiębiorstwo to potrafiło dotrzeć praktycznie do wszystkich pracowników, którzy mają problemy z alkoholem i - co jeszcze cenniejsze - potrafiło ich skłonić do podjęcia terapii.

Są to teraz zwykle wyróżniający się pracownicy firmy. Dyrekcja US Tobaco dokładnie wyliczyła, że osiąga duże zyski, troszcząc się o sytuację osobistą i rodzinną swoich pracowników. W tym celu powołano odrębny dział tzw. pracowników socjalnych, którzy chodzą po wydziałach, obserwują pracowników, rozmawiają z nimi i starają się im pomagać w rozwiązywaniu trudności osobistych i rodzinnych. Takich pracowników socjalnych jest zaledwie kilku a efekty są wielopłaszczyznowe: lepsza jakość, wydajność i dyscyplina pracy, mniejsza fluktuacja zatrudnienia, lepsza jakość więzi między poszczególnymi pracownikami a także między pracownikami a firmą. W konsekwencji w tej firmie coraz więcej rodzin czuje się związanych bezpośrednio z przedsiębiorstwem co przejawia się m.in. w wiązaniu się kolejnych pokoleń z US Tobaco.

Także w polskich warunkach mamy już doświadczenia i wypracowane formy wspierania rodzin pracowników. Choćby dla przykładu organizowanie wczasów pracowniczych, kolonii dla dzieci czy uroczystości świątecznych z udziałem całych rodzin. Sądzę, że w nowych warunkach społeczno-ekonomicznych warto poszukiwać nowych sposobów troski o rodzinę.

Do takich sposobów należy choćby troska o odpowiednie wynagrodzenie uwzględniające sprawiedliwe dodatki rodzinne, zwłaszcza dla rodzin wielodzietnych. Także czas pracy i jej organizacja powinna uwzględniać wymogi i potrzeby życia rodzinnego, w tym potrzeby religijne. Sądzę, że warto w każdym zakładzie pracy zorganizować pomoc prawną i psychologiczną w rozwiązywaniu problemów rodzinnych poszczególnych pracowników, choćby w postaci dyżurów prawników czy psychologów w określone dni. W obecnej trudnej sytuacji materialnej wielu polskich rodzin warto także zatroszczyć się o organizowanie kolonii i wczasów dla rodzin pracowników. Wyjątkowo ważne jest też udzielanie pomocy związanej z nadużywaniem alkoholu i chorobą alkoholową. W obecnej sytuacji to zwykle właśnie pracodawcy mają największą szansę skutecznej diagnozy i interwencji w tym względzie.

Inne sposoby wspierania rodzin pracowników pozostawiam Państwa inwencji i pomysłowości. Na koniec powtórzę tylko podstawową tezę tego wystąpienia: troska o pracownika i jego rodzinę jest doskonałą i pewną inwestycją dla danego zakładu pracy i dla całego społeczeństwa.